Praca w Jaworznie znów wre

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2020-05-07 22:00

Rafako wraca na budowę. Kwestie finansowe zostawiamy na później — tak o wartej 6 mld zł inwestycji mówi wiceprezes Tauronu

Opóźniona budowa bloku węglowego w należącej do państwowego Tauronu elektrowni w Jaworznie budzi duże zainteresowanie. Inwestycja realizowana przez Rafako warta 6 mld zł miała pierwotnie zostać oddana w listopadzie 2019 r. Najnowszym szacunkowym terminem jest również listopad, ale w 2020 r.

Dlaczego blok, który — według ostatnich danych — gotowy jest w 98 proc., nie został oddany? Bo nie działa. W raportach Tauron pisze m.in. o „niekorzystnym splocie zjawisk”, które zaowocowały uszkodzeniem kotła. O szczegóły zapytaliśmy odpowiedzialnego za inwestycje wiceprezesa Tauronu Jarosława Brodę.

— Na początku lutego, na końcowym etapie rozruchu, doszło do awarii kotła. Uszkodzone zostały dysze, które dostarczają do kotła mieszankę węglowo-powietrzną. Dobrze, że stało się to teraz — mówi Jarosław Broda.

Kary, jeśli to konieczne

Tauron i Rafako powołały komisję awaryjną, by ocenić, co się stało. Jej raport ma ponoć kilkadziesiąt stron i wskazuje na kilkanaście czynników, które przyczyniły się do awarii.

— Ustaliliśmy z wykonawcą, jakie modyfikacje należy wdrożyć, aby problem nie pojawił się w przyszłości. Oczekuję, że Rafako udowodni, że potrafi sprawnie to zrobi i dotrzymanowego harmonogramu. Wykonawca wraca na budowę. Wcześniej ze względu na trwające negocjacje oraz pandemię ograniczył aktywność — podkreśla Jarosław Broda.

Analitycy giełdowi wyrażali ostatnio zdziwienie, że komunikaty Tauronu informujące o opóźnieniach inwestycji są łagodne w tonie i że nie ma w nich mowy o winie, roszczeniach czy karach. Paweł Puchalski z Domu Maklerskiego Santander zastanawiał się ostatnio na łamach „PB”, dlaczego Tauron nie informuje o krokach prawnych, które miałby podjąć w stosunku do wykonawcy tej wielomiliardowej inwestycji.

— Niech pozostanie tajemnicą, jakich narzędzi i języka używaliśmy. Naszym celem nie jest upadłość Rafako, lecz odebranie bloku do eksploatacji w uzgodnionym terminie. Oczywiście mamy w swoim arsenale narzędzia kontraktowe w postaci atomowych kar. Jeśli będzie to konieczne, nie zawahamy się ich użyć. Kluczem do sukcesu było jednak uzgodnienie tego, jak zapobiegać podobnej awarii w przyszłości, oraz powrót do pełnej mobilizacji na budowie — tłumaczy Jarosław Broda.

Spokojnie o mocy

Kilka dni temu Tauron podpisał z Rafako porozumienie o tym, że blok zostanie oddany 15 listopada. Strony mają teraz 30 dni na uzgodnienie treści aneksu.

— Trzeba po prostu przełożyć treść porozumienia na język aneksu — tłumaczy Jarosław Broda.

Podkreśla, że w porozumieniu nie poruszono kwestii finansowych.

— Zostawiamy je na później. Z naszej strony budżet inwestycji się nie zmienia i nadal wynosi 6,2 mld zł — mówi Jarosław Broda.

Jest też spokojny o tzw. kontrakty mocowe, z których nowy blok będzie musiał się wywiązywać od 1 stycznia 2021 r.

— Termin 15 listopada jest racjonalny. Ten plan to zapewnia, a to jest moim celem — podkreśla Jarosław Broda.

Roczne opóźnienie w budowie bloku ma znaczenie dla finansów Tauronu, który zakładał pozytywny wpływ nowej jednostki na wyniki. Wiceprezes uspokaja inwestorów.

— Dzięki strategii awaryjnej realizujemy tzw. odkupy, dzięki czemu możemy odrobić w dużym stopniu utraconą marżę. Pomógł nam, nie ukrywam, spadek zapotrzebowania na energię oraz spadek cen energii — mówi Jarosław Broda.