Tajemnica palników w Jaworznie

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2020-04-23 22:00

Wart 6 mld zł blok węglowy w elektrowni jest gotowy w 97 proc. i… nie działa. Rafako sięgnęło po menedżerów wagi ciężkiej, by dogadać się z właścicielem bloku — Tauronem. Czasu mają mało

Z artykułu dowiesz się:

  • jakie są problemy w elektrowni Jaworzno 
  • jak duże jest zagrożenie fiaska inwestycji wartej 6 mld zł
  • kto i jak ma ją uratować

Od poniedziałku spółka E003B7 ma nowego prezesa — to Radosław Domagalski- Łabędzki, w przeszłości m.in. wiceminister rozwoju u Mateusza Morawieckiego i prezes KGHM. Pod literowo-cyfrowym szyfrem kryje się spółka należąca do grupy Rafako, budująca blok o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Warta ok. 6 mld zł inwestycja jest ukończona w 97 proc., ale… opóźniona. Pierwotnie blok miał zostać oddany w listopadzie 2019 r. — nie został do dziś. Stąd zmiana szefa.

PRECYZYJNA MISJA:
PRECYZYJNA MISJA:
Radosław Domagalski-Łabędzki został zatrudniony przez Rafako ze względu na „ogromne doświadczenie prawno-finansowe”. Pracował w Chinach dla Michała Sołowowa, był wiceministrem rozwoju, prezesem KGHM i członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Czasu ma mało, a musi uruchomić blok w Jaworznie, który nie działa.
Fot. Marek Wiśniewski

„Pan Radosław Domagalski został powołany na stanowisko prezesa spółki celowej do realizacji konkretnego zadania, jakim jest finalizacja projektu Jaworzno III. Jego ogromne doświadczenie prawno-finansowe pozwoli na sprawne zarządzanie inwestycją na jej końcowym etapie” — odpisał nam Paweł Jarczewski, prezes Rafako.

„Nietypowa” awaria

Radosław Domagalski-Łabędzki zastąpił Edwarda Kasprzaka, menedżera od lat związanego z Rafako i PBG, spółką matką. Spółką E003B7 poprzednik zarządzał od początku jej istnienia, czyli od 2013 r.

Co da zmiana prezesa na końcowym etapie inwestycji? Odpowiedzi, z różnych źródeł, dostaliśmy nieoficjalne. Nowy prezes ma po prostu doprowadzić do tego, by... blok działał. Bo dziś, mimo że prawie gotowy, nie działa. Z niedawnego raportu rocznego Tauronu wynika, że w marcu doszło do awarii, jej przyczyny opisane są jednak enigmatycznie. Mowa jest jedynie o „powstałym podczas ostatniej fazy testów bloku uszkodzeniu jednego z elementów kotła”, przez co konieczna jest „naprawa palników, ich ponowny montaż oraz ruch regulacyjny i próbny bloku”. Tauron nie informuje czytelników raportu, po czyjej stronie — jego zdaniem — leży odpowiedzialność za awarię w praktycznie ukończonym bloku.

„Zaistniała awaria wynika m.in. z nietypowych warunków pracy kotła w trakcie rozruchu bloku po jego budowie podczas ruchu regulacyjnego i ruchu próbnego, w czasie którego trwa optymalizacja parametrów eksploatacyjnych bloku” — czytamy w raporcie.

Katowicka grupa energetyczna nie odpowiedziała na nasze pytania o blok w Jaworznie.

— Zastanawiać może łagodny ton komunikatów. Tauron informuje o kolejnych opóźnieniach w uruchomieniu bloku, nie informuje natomiast o krokach prawnych, które miałby podjąć w stosunku do wykonawcy tej wielomiliardowej inwestycji — komentuje Paweł Puchalski z Domu Maklerskiego Santander.

Pieniądze i emocje

Jeden z rozmówców przekonuje nas, ale nieoficjalnie, że aspekt technologiczny kłopotów w Jaworznie jest relatywnie łatwy do rozwiązania. Trudniej stawić czoła innym problemom: emocjom, pieniądzom i polityce. Jeśli chodzi o emocje, to — według naszych rozmówców — po latach realizacji inwestycji menedżerowie zamawiającego i wykonawcy rozmawiają ze sobą z trudem. Stąd m.in. wymiana zawodnika po stronie Rafako. Znaczenie może mieć to, że Radosław Domagalski-Łabędzki zasiadał w przeszłości w radzie nadzorczej Tauronu i nadzorował m.in. obecnego prezesa energetycznej grupy Filipa Grzegorczyka. Pieniądze też mają znaczenie, mimo że koszt wymiany palników, w odniesieniu do miliardów już w Jaworznie wydanych, nie wydaje się znaczący. Jeden z rozmówców rzucił kwotę ok. 100 mln zł jako obrazującą koszt napraw.

Poza tą kwotą w grę wchodzą jeszcze kary umowne za opóźnienie inwestycji. Analitycy DM BOŚ szacowali, że każdy dzień po terminie może kosztować Rafako 4 mln zł. Jednocześnie sytuacja zarówno Rafako, jak i Tauronu jest finansowo napięta. Tauron zamknął 2019 r. z niewielką stratą netto, na poziomie 11 mln zł, ale pod ciężarem odpisów „węglowych”, które wyniosły 838 mln zł. Rafako podało zaś wstępnie, że na poziomie jednostkowym poniosło stratę w wysokości 217 mln zł.

W cieniu polityki

Aspekt polityczny też ma dla Jaworzna znaczenie. Nowy blok jest inwestycją strategiczną, ważną dla systemu elektroenergetycznego kraju. Kontrolę nad Tauronem, w którym państwo ma 40 proc. akcji, sprawuje Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) z Jackiem Sasinem na czele. Nowy minister stopniowo przegląda kadry nadzorowanych firm, a kilka dni temu rezygnację złożyło dwóch członków rady nadzorczej Tauronu.

W Jaworzno zaangażowany jest też państwowy Polski Fundusz Rozwoju. Ma 10 proc. akcji Rafako, ponadto zainwestował 880 mln zł w budowę bloku.

Warto też odnotować, że u boku Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego, w randze wiceprezesa, pracuje od kilku dni Łukasz Hołubowski. Menedżer pracował w przeszłości m.in. w Orlenie i ARiMR, a od stycznia był dyrektorem departamentu nadzoru właścicielskiego w MAP. „Gazeta Wyborcza” podawała też, że jako urzędnik został przez PGNiG wyznaczony na przedstawiciela tego koncernu w radzie nadzorczej polsko-rosyjskiej firmy EuRoPol Gaz, do której należy strategiczny tranzytowy gazociąg jamalski.

Stalowa Wola straszy

— Potrzebne jest szybkie porozumienie Rafako i Tauronu w sprawie kontynuacji działań w Jaworznie. Musi do niego dojść w ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch tygodni — mówi jeden z naszych rozmówców.

Jeśli porozumienia nie będzie, to projekt może stanąć. Będzie to tragiczne w skutkach dla Rafako, a dla Tauronu to druga porażka inwestycyjna. Tauron ma już na koncie nieukończony wciąż blok gazowy w Stalowej Woli. Budowa tej gazówki ruszyła w 2012 r., ale gdy doszła do 85 proc. zaawansowania, hiszpański wykonawca zbankrutował i zszedł z budowy. Blok miał ruszyć z produkcją w 2015 r., a nie ruszył do dziś. Według niedawnych zapowiedzi zarządu Tauronu (to nie obecny zarząd przygotowywał inwestycję w Stalowej Woli) blok powinien zacząć pracę w najbliższych dniach. Blok w Jaworznie, według komunikatów, ma zostać oddany latem.

— Ostatnie zapowiedzi wskazują, że powinno to nastąpić do końca lipca. Warto zwrócić uwagę na słowo „powinno”. Dotychczasowe liczne komunikaty o przesunięciach sprawiają, że trudno uznać nowy termin za pewnik — zauważa Paweł Puchalski.