Od poniedziałku spółka E003B7 ma nowego prezesa — to Radosław Domagalski- Łabędzki, w przeszłości m.in. wiceminister rozwoju u Mateusza Morawieckiego i prezes KGHM. Pod literowo-cyfrowym szyfrem kryje się spółka należąca do grupy Rafako, budująca blok o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Warta ok. 6 mld zł inwestycja jest ukończona w 97 proc., ale… opóźniona. Pierwotnie blok miał zostać oddany w listopadzie 2019 r. — nie został do dziś. Stąd zmiana szefa.

„Pan Radosław Domagalski został powołany na stanowisko prezesa spółki celowej do realizacji konkretnego zadania, jakim jest finalizacja projektu Jaworzno III. Jego ogromne doświadczenie prawno-finansowe pozwoli na sprawne zarządzanie inwestycją na jej końcowym etapie” — odpisał nam Paweł Jarczewski, prezes Rafako.
„Nietypowa” awaria
Radosław Domagalski-Łabędzki zastąpił Edwarda Kasprzaka, menedżera od lat związanego z Rafako i PBG, spółką matką. Spółką E003B7 poprzednik zarządzał od początku jej istnienia, czyli od 2013 r.
Co da zmiana prezesa na końcowym etapie inwestycji? Odpowiedzi, z różnych źródeł, dostaliśmy nieoficjalne. Nowy prezes ma po prostu doprowadzić do tego, by... blok działał. Bo dziś, mimo że prawie gotowy, nie działa. Z niedawnego raportu rocznego Tauronu wynika, że w marcu doszło do awarii, jej przyczyny opisane są jednak enigmatycznie. Mowa jest jedynie o „powstałym podczas ostatniej fazy testów bloku uszkodzeniu jednego z elementów kotła”, przez co konieczna jest „naprawa palników, ich ponowny montaż oraz ruch regulacyjny i próbny bloku”. Tauron nie informuje czytelników raportu, po czyjej stronie — jego zdaniem — leży odpowiedzialność za awarię w praktycznie ukończonym bloku.
„Zaistniała awaria wynika m.in. z nietypowych warunków pracy kotła w trakcie rozruchu bloku po jego budowie podczas ruchu regulacyjnego i ruchu próbnego, w czasie którego trwa optymalizacja parametrów eksploatacyjnych bloku” — czytamy w raporcie.
Katowicka grupa energetyczna nie odpowiedziała na nasze pytania o blok w Jaworznie.
— Zastanawiać może łagodny ton komunikatów. Tauron informuje o kolejnych opóźnieniach w uruchomieniu bloku, nie informuje natomiast o krokach prawnych, które miałby podjąć w stosunku do wykonawcy tej wielomiliardowej inwestycji — komentuje Paweł Puchalski z Domu Maklerskiego Santander.
Pieniądze i emocje
Jeden z rozmówców przekonuje nas, ale nieoficjalnie, że aspekt technologiczny kłopotów w Jaworznie jest relatywnie łatwy do rozwiązania. Trudniej stawić czoła innym problemom: emocjom, pieniądzom i polityce. Jeśli chodzi o emocje, to — według naszych rozmówców — po latach realizacji inwestycji menedżerowie zamawiającego i wykonawcy rozmawiają ze sobą z trudem. Stąd m.in. wymiana zawodnika po stronie Rafako. Znaczenie może mieć to, że Radosław Domagalski-Łabędzki zasiadał w przeszłości w radzie nadzorczej Tauronu i nadzorował m.in. obecnego prezesa energetycznej grupy Filipa Grzegorczyka. Pieniądze też mają znaczenie, mimo że koszt wymiany palników, w odniesieniu do miliardów już w Jaworznie wydanych, nie wydaje się znaczący. Jeden z rozmówców rzucił kwotę ok. 100 mln zł jako obrazującą koszt napraw.
Poza tą kwotą w grę wchodzą jeszcze kary umowne za opóźnienie inwestycji. Analitycy DM BOŚ szacowali, że każdy dzień po terminie może kosztować Rafako 4 mln zł. Jednocześnie sytuacja zarówno Rafako, jak i Tauronu jest finansowo napięta. Tauron zamknął 2019 r. z niewielką stratą netto, na poziomie 11 mln zł, ale pod ciężarem odpisów „węglowych”, które wyniosły 838 mln zł. Rafako podało zaś wstępnie, że na poziomie jednostkowym poniosło stratę w wysokości 217 mln zł.
W cieniu polityki
Aspekt polityczny też ma dla Jaworzna znaczenie. Nowy blok jest inwestycją strategiczną, ważną dla systemu elektroenergetycznego kraju. Kontrolę nad Tauronem, w którym państwo ma 40 proc. akcji, sprawuje Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) z Jackiem Sasinem na czele. Nowy minister stopniowo przegląda kadry nadzorowanych firm, a kilka dni temu rezygnację złożyło dwóch członków rady nadzorczej Tauronu.
W Jaworzno zaangażowany jest też państwowy Polski Fundusz Rozwoju. Ma 10 proc. akcji Rafako, ponadto zainwestował 880 mln zł w budowę bloku.
Warto też odnotować, że u boku Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego, w randze wiceprezesa, pracuje od kilku dni Łukasz Hołubowski. Menedżer pracował w przeszłości m.in. w Orlenie i ARiMR, a od stycznia był dyrektorem departamentu nadzoru właścicielskiego w MAP. „Gazeta Wyborcza” podawała też, że jako urzędnik został przez PGNiG wyznaczony na przedstawiciela tego koncernu w radzie nadzorczej polsko-rosyjskiej firmy EuRoPol Gaz, do której należy strategiczny tranzytowy gazociąg jamalski.
Stalowa Wola straszy
— Potrzebne jest szybkie porozumienie Rafako i Tauronu w sprawie kontynuacji działań w Jaworznie. Musi do niego dojść w ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch tygodni — mówi jeden z naszych rozmówców.
Jeśli porozumienia nie będzie, to projekt może stanąć. Będzie to tragiczne w skutkach dla Rafako, a dla Tauronu to druga porażka inwestycyjna. Tauron ma już na koncie nieukończony wciąż blok gazowy w Stalowej Woli. Budowa tej gazówki ruszyła w 2012 r., ale gdy doszła do 85 proc. zaawansowania, hiszpański wykonawca zbankrutował i zszedł z budowy. Blok miał ruszyć z produkcją w 2015 r., a nie ruszył do dziś. Według niedawnych zapowiedzi zarządu Tauronu (to nie obecny zarząd przygotowywał inwestycję w Stalowej Woli) blok powinien zacząć pracę w najbliższych dniach. Blok w Jaworznie, według komunikatów, ma zostać oddany latem.
— Ostatnie zapowiedzi wskazują, że powinno to nastąpić do końca lipca. Warto zwrócić uwagę na słowo „powinno”. Dotychczasowe liczne komunikaty o przesunięciach sprawiają, że trudno uznać nowy termin za pewnik — zauważa Paweł Puchalski.