Pracodawcom będzie lżej

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 25-04-2007, 00:00

Brawo, rządzie. Przypomniałeś sobie o gospodarce i chcesz jej pomóc. Szkoda tylko, że płacić będziesz jej wzrostem.

koszty pracy Rząd tnie składkę rentową

Brawo, rządzie. Przypomniałeś sobie o gospodarce i chcesz jej pomóc. Szkoda tylko, że płacić będziesz jej wzrostem.

Po miesiącach obietnic rząd przyjął projekt ustawy zmniejszającej klin podatkowy. Według niej, już od lipca tego roku składka rentowa obniży się o 3 pkt. procentowe (po stronie pracownika), a od 2008 r. — o kolejne 4 pkt. proc. (po 2 pkt. po stronie pracownika i pracodawcy).

— Będą podwyżki pensji — powiedziała Zyta Gilowska, autorka zmian, wicepremier i minister finansów.

To jest to

Przedsiębiorcy nie ukrywają zadowolenia: od wielu miesięcy to właśnie wysokie pozapłacowe koszty pracy były dla niech jedną z głównych barier rozwoju.

— To pierwszy dowód, że gospodarka jest w kręgu zainteresowań rządu. I do tego rząd zaczyna od najistotniejszych dla przedsiębiorców rzeczy. Choć firmom marzyła się bardziej równomiernie rozłożona obniżka składki — komentuje Małgorzata Krzysztoszek, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Ekonomiści bardzo dobrze przyjęli wczorajszą decyzję rządu.

— Należy mu przyklasnąć. To niewątpliwie krok w dobrym kierunku, bo klin podatkowy jest w Polsce znaczny — uważa Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH.

— Można się cieszyć, bo zmiany w kosztach pracy są dziś dla firm ważniejsze niż obniżka podatków. Choć może warto byłoby, by zmiany szły jeszcze dalej. Ale i tak pani premier należą się słowa uznania. Obniżanie kosztów pracy to jest to, czego potrzeba gospodarce — dodaje Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Według Małgorzaty Krzysztoszek, obniżka składki rentowej przyczyni się nie tylko do wzrostu konsumpcji, pozwoli także na zwalczanie presji płacowej.

Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, zauważa, że redukcja składki — poza zmniejszeniem kosztów — dla pracodawców oznacza też zwiększenie konkurencyjności na rynku międzynarodowym.

— Nierównomierne rozłożenie obniżki składki (5 pkt. proc. dla pracowników i 2 pkt. dla pracodawców) oznacza, że rząd bardziej stawia na rozbudzenie popytu wewnętrznego i zaspokojenie apetytu na podwyżki budżetówki niż na wsparcie przedsiębiorców a przez to wzrost zatrudnienia — uważa ekonomista Raiffeisen Banku.

Wydatki bez zmian

Ustawa, mimo pochlebnych komentarzy, nie broni się jednak przed jednym, najpoważniejszym zarzutem.

— Martwi mnie fakt, że obniżki będą finansowane wzrostem gospodarczym, a nie redukcją wydatków. Wzrost nie będzie przecież trwał wiecznie — przypomina Piotr Kalisz.

Podobnego zdania jest Marcin Mrowiec.

— By móc nazwać to reformą finansów, trzeba skoncentrować się na stronie wydatkowej — uważa ekonomista Banku BPH.

Bartosz Krzyżaniak

b.krzyzaniak@pb.pl % 022-333-98-12

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu