Co łączy sektor nowoczesnych usług biznesowych z górnictwem? Dotychczas centra usług i górnictwo były wymieniane obok siebie tylko wtedy, gdy sektor SSC chwalił się, że pod względem liczby pracowników (130 tys.) pobił najważniejszy kiedyś przemysł w Polsce. Teraz obie branże mogą mieć więcej wspólnego. Na niewykorzystanych terenach kopalnianych mogą powstać centra usług biznesowych zatrudniające pracowników administracyjnych z sektora górnictwa.

— Na zlecenie premier Ewy Kopacz zespół koordynowany przez ministra Jakuba Jaworskiego z KPRM przygotowuje pakiet rozwojowy. Kopalnie mają tereny, na których można zbudować hale produkcyjne dla nowych inwestorów, a także biurowce pod centra usług bez naruszania struktury tych górniczych spółek. Jest też dużo terenów skarbu państwa i gmin, które trzeba przygotować i uzbroić dla nowych pracodawców. W Ministerstwie Gospodarki (MG) przygotowujemy ofertę inwestycyjną wybranych gmin na Śląsku i w Małopolsce — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki. Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce od lat rośnie rocznie o 20 proc.
— To ciekawy pomysł. Musimy się nad tym zastanowić. To zarówno szansa na ekspansję obecnych już w Katowicach inwestorów, jak i na wejście kolejnych firm — ocenia Jacek Levernes, prezes ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych. Część ekspertów wskazuje, że pracownicy administracyjni z kopalni niekoniecznie odpowiadają potrzebom centrów nowoczesnych usług biznesowych, choćby ze względu na brak znajomości języków obcych.
— Widziałbym tam centralne centrum usług dla administracji państwowej, które realizowałoby zadania dla urzędów — podpowiada rozwiązanie Paweł Tynel z EY. Tereny dla inwestorów mają wejść do Specjalnych Stref Ekonomicznych (SSE), co gwarantuje zwolnienia z CIT. Jest pomysł, by w ramach projektów rewitalizacyjnych podnieść dopuszczalną pomoc publiczną, by zachęcić inwestorów np. niższą ceną za grunt. W ustawie o SSE pojawił się zapis umożliwiający włączanie do nich terenów jednoosobowych spółek skarbu państwa, a taką jest Spółka Restrukturyzacji Kopalń (SRK), która ma przejąć nierentowne kopalnie.
— Rozważamy stworzenie spółek, które będą budować hale dla potencjalnych inwestorów — mówi Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE.
— Teraz trzeba znaleźć pieniądze, by przygotować grunty dla inwestorów, przeszkolić kadry i doprowadzić do większej innowacyjności już istniejących firm — przyznaje Ilona Antoniszyn-Klik.
Eksperci podpowiadają kolejne kroki.
— Możliwość poszerzania SSE o grunty SRK oznacza, że inwestycje nie będą musiały spełniać wyśrubowanych parametrów i możliwe będą mniejsze projekty. To duży plus. Kolejnym krokiem powinno być ściągnięcie inwestorów do tych stref. Można to zrobić zachętami, które nie kumulują się z pomocą publiczną, np. bonami pracowniczymi refinansującymi koszty inwestora — mówi Marek Sienkiewicz z Deloitte. Zgadza się z nim ekspert EY.
— Ten plan powinien być odważny. Ciężko ściągnąć inwestora na przygotowaną działkę przy autostradzie, także takie trudniejsze lokalizacje muszą mieć coś dodatkowego w zanadrzu. Na pewno powinny to być zachęty wymierne i materialne. Dodałbym fundusz na zwrot zwiększonych kosztów budowy, które bardzo często pojawiają się na terenach, gdzie prowadzona jest działalność górnicza. Te rozwiązania powinny być bodźcami do tworzenia i utrzymania miejsc pracy — mówi Paweł Tynel.
Plany, by zwiększyć atrakcyjność kopalnianych terenów, w strefach już są.
— Dzięki temu moglibyśmy zachęcić do inwestycji firmy z sektora MSP współpracujące z kopalniami. Restrukturyzacja uderzy w nie rykoszetem i będą potrzebowały wsparcia. Oczywiście przeniesienie do strefy oznacza nie tylko utrzymanie miejsc pracy, ale również dołożenie nowych — podkreśla Piotr Wojaczek. © Ⓟ