Tylko dwa tygodnie zostały na poinformowanie załogi, że może stworzyć radę pracowników.
Do 25 września trzeba zawiadomić pracowników, że mają prawo wyboru rady i jakie ma ona uprawnienia. Rady pracownicze muszą powstać w sześć miesięcy od wejścia w życie wprowadzającej je ustawy, czyli do 25 listopada 2006 r. Obejmuje to firmy zatrudniające co najmniej 100 osób.
Zgodnie z ustawą z 7 kwietnia 2006 r. o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji pracodawca ma przekazywać radzie informacje i konsultować z nią decyzje o działalności i sytuacji ekonomicznej firmy, o stanie, strukturze, zmianach w zatrudnieniu oraz o działaniach mogących powodować istotne zmiany w organizacji pracy lub o podstawach zatrudnienia. Rady mają też reprezentować pracowników w kontaktach z pracodawcą, pośredniczyć i pomagać w rozwiązywaniu konfliktów.
To nie cukierek
Niestety, rady pracownicze — podobnie jak związki zawodowe — to dla pracodawców więcej kłopotu niż pożytku. Szczególnie tam, gdzie istnieją związki zawodowe.
Dlaczego? Po pierwsze — mogą się stać przechowalniami dla kolegów szefów związków.
— Członkowie rady są przecież pracownikami chronionymi, podobnie jak szefowie zakładowych organizacji związkowych. I to szefowie tych organizacji wybierają członków rady — komentuje Joanna Młot-Schönthaler, radca prawny z kancelarii Clifford Chance.
Po drugie — członkom rad przysługuje prawo wglądu w strategiczne informacje firmy. Może to rodzić komplikacje. Zastanawiają się nad tym np. w Polifarbie Cieszyn-Wrocław, gdzie radę wybrały związki zawodowe.
— Czekamy na to, jakie prawa i obowiązki każdej strony w procesie konsultacji z radą zaproponuje nam organizacja związkowa. Oczekujemy, że uda nam się wspólnie sprecyzować, kiedy, na ile i komu będziemy udostępniać poufne informacje. I co będzie grozić za ich udostępnienie nieuprawnionym osobom — mówi Dagmara Sobolewska z Polifarbu Cieszyn-Wrocław.
Na pocieszenie
Profesor Jerzy Wratny z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych już dawno podkreślał, że konsultacje z radami pracowniczymi będą teoretyczne, bo pracodawcy nic nie grozi, jeśli w kluczowych sprawach nie zawrze z radą porozumienia albo nie udostępni jej poufnych danych o sytuacji firmy. Rada nie dysponuje wystarczająco skutecznymi środkami dochodzenia swych racji.
Poza tym pracodawcy wypracowali różne sposoby zyskiwania przychylności związków — służbowe samochody, delegacje, wczasy itp. Takie praktyki nie są już nawet tajemnicą poliszynela. Podobnie może się stać z radami.