Pragmatyczny ruch prezydenta

Jacek Zalewski
11-12-2000, 00:00

Pragmatyczny ruch prezydenta

Zgłoszenie Sejmowi przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego kandydatury Leszka Balcerowicza na prezesa NBP było dla świata biznesu całkowicie naturalne i oczywiste. Na łamach „PB” przedsiębiorcy i ekonomiści już 24 października (nr 206) opowiedzieli się właśnie za tym kandydatem — choć nie uzyskał on bezwzględnej większości głosów uczestników ankiety. Opinię naszych Czytelników podtrzymaliśmy następnie w komentarzach „Sejmowa arytmetyka wskazuje Balcerowicza” (nr 232) i „Polityczność kandydata nie wyklucza fachowości” (nr 233).

Zaskakujące wpisanie na wstępną prezydencką listę trzech ekonomistów — fachowców, ale outsiderów w międzypartyjnych układach — było utopijną próbą tzw. odpolitycznienia obsady strategicznych stanowisk. Przecież poczynając od wyborów samej głowy państwa — taka kategoria po prostu nie istnieje! Dlatego po rozpoznaniu sejmowych realiów, prezydent nie skorzystał z podpowiadanej mu przez SLD i PSL koncepcji wybrania — spoza duetu profesorów B. — kogoś przeznaczonego z góry na ofiarny stos w poselskim głosowaniu. Dzięki temu oszczędził tym wartościowym ludziom rozczarowania. Poza tym Aleksander Kwaśniewski jest od swoich byłych towarzyszy partyjnych bogatszy o wiedzę — nabywaną chociażby podczas szczytów w Davos — jakie znaczenie w świecie finansów ma instytucja pod nazwą „Leszek Balcerowicz”.

Przypadkowo tak się złożyło, że kadencje prezydenta (23 grudnia) i prezesa NBP (przypuszczalnie 21 grudnia) rozpoczynają się niemal jednocześnie. Obaj panowie będą związani przez pięć długich lat (swój szósty rok prezes spędzi z następnym prezydentem). Wystawiając Sejmowi kandydata i uzyskując sukces w postaci trafienia za pierwszym podejściem (choć na razie nic nie wiadomo na pewno) — prezydent roztacza nad szefem banku centralnego swoistą opiekę. Między innymi jego moralnym obowiązkiem będzie odmowa podpisania ewentualnej nowelizacji ustawy o NBP, wiążącej się ze skróceniem kadencji prezesa. Teoretycznie w państwie prawa o tak obłąkańczych pomysłach nie powinno być mowy, ale jeśli nabrzmiewałyby konflikty banku centralnego z resortem finansów ewentualnego rządu SLD — to wszystkiego można się spodziewać.

Aby taki czarny scenariusz się nie sprawdził — należy prezydentowi życzyć, aby za rok udało mu się zrealizować drugą część planu i wstawić do hipotetycznego rządu SLD profesora Marka Belkę na stanowisko wicepremiera, szefa KERM i ministra finansów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pragmatyczny ruch prezydenta