Czytasz dzięki

Pralnie mogą przestać się kręcić

opublikowano: 19-05-2020, 22:00

EBS, największa sieć pralni w Polsce, apeluje do wynajmujących o obniżkę czynszów. Po gwałtownym spadku przychodów stać ją tylko na opłacanie pensji i kluczowych dostawców.

Możliwość działania w czasie, gdy sąsiedzi muszą się zamknąć, czasem nie wychodzi na dobre. W połowie marca premier Mateusz Morawiecki ogłosił konieczność czasowego zamknięcia większości sklepów w galeriach handlowych, ale na prowadzenie działalności pozwolono m.in. pralniom. Popyt był jednak niewielki, a wynajmujący oczekują płacenia czynszów.

Wiosna to zazwyczaj najlepszy moment roku dla pralni, bo klienci
odświeżają garderobę przed nowym sezonem, nie brakuje też wesel, imprez czy
konferencji. Teraz jednak firmy z branży, takie jak prowadzące 130 pralni w
galeriach EBS, notują przychody o ponad połowę niższe niż przed rokiem, liczą
straty i próbują przekonać wynajmujących do zmiany sposobu naliczania czynszów.
Zobacz więcej

WIOSENNA POSUCHA:

Wiosna to zazwyczaj najlepszy moment roku dla pralni, bo klienci odświeżają garderobę przed nowym sezonem, nie brakuje też wesel, imprez czy konferencji. Teraz jednak firmy z branży, takie jak prowadzące 130 pralni w galeriach EBS, notują przychody o ponad połowę niższe niż przed rokiem, liczą straty i próbują przekonać wynajmujących do zmiany sposobu naliczania czynszów. Fot. WM

— W drugiej połowie marca, po wprowadzeniu obostrzeń, nasze przychody spadły o 90 proc., a w kwietniu o 80 proc. rok do roku. Teraz, po ponownym otwarciu większości sklepów, jest nieco lepiej, ale nadal nasze przychody wynoszą najwyżej 40-45 proc. tego, co było przed epidemią. Sytuacja jest bardzo trudna, możemy być zmuszeni do wypowiedzenia dużej części umów lub grozić nam będzie upadłość — mówi Paweł Skwarczowski, dyrektor operacyjny EBS.

Negocjacyjne problemy

EBS ma w Polsce około 130 pralni, które do niedawna działały pod szyldem 5aSec, jest też operatorem pralni w galeriach handlowych w Czechach, na Słowacji i Ukrainie. Spółka podaje, że w ubiegłym roku miała 140 mln zł skonsolidowanych przychodów, nieco więcej niż rok wcześniej, i 2 mln zł zysku netto (1,5 mln zł w 2018 r.). Poza pralniami prowadzi też kilkadziesiąt restauracji w galeriach handlowych, m.in. pod szyldem Thai Wok.

— Wynajmujący znają nasze wyniki finansowe i wiedzą, że działamy na niskiej rentowności. Czynsze to główna pozycja kosztowa — pochłaniają około 35 proc. przychodów. Jedynym dla nas wyjściem jest wynegocjowanie ich czasowej obniżki w takiej skali, w jakiej skurczyły nam się przychody, inaczej będziemy musieli zamykać pralnie — mówi Paweł Skwarczowski.

Negocjacje z wynajmującymi idą jednak opornie — jak mówi dyrektor operacyjny EBS, wynajmujący „w większości nie okazują zrozumienia”.

— Domagają się czynszów, oferując co najwyżej niewielkie rabaty — bo przecież mogliśmy pracować w ostatnich tygodniach. Działamy na rynku od 20 lat i nigdy nie spóźnialiśmy się z czynszami, ale wynajmujący muszą wiedzieć, że przy tak drastycznym spadku przychodów zwyczajnie nie jesteśmyw stanie im teraz płacić. Te przychody, które udało nam się osiągnąć, przeznaczamy na pensje dla pracowników, które zostały obniżone o 20 proc., a także na opłacanie kluczowych dostawców, bez których pralnie nie mogą działać — mówi Paweł Skwarczowski.

Widmo upadłości

W ostatnich tygodniach duzi operatorzy sieci handlowych, tacy jak LPP i Empik, zapowiedzieli, że będą odstępować od najbardziej niekorzystnych umów najmu w galeriach.

— My nie mamy takiej pozycji negocjacyjnej jak największe sieci, które mogą występować z pozycji siły i grozić wypowiadaniem umów. Możemy być jednak zmuszeni do wycofania się z dużej części lokalizacji, by czynsze zniknęły z naszych rachunków i by nie wystąpiły przesłanki do ogłoszenia upadłości. Konsekwencją mogą być batalie sądowe z wynajmującymi, którzy będą to kwestionować, ale jesteśmy zdeterminowani — walczymy bowiem o przetrwanie, będąc jednocześnie odpowiedzialni za około tysiąc naszych pracowników i ich rodzin — mówi Paweł Skwarczowski.

Dyrektor operacyjny EBS apeluje do wynajmujących o to, by w negocjacjach brali pod uwagę sytuację najemców i to, że obroty w galeriach handlowych długo nie powrócą do dawnego poziomu.

— Rozumiem, że operatorzy czy właściciele galerii muszą spłacać kredyty bankowe, ale zwyczajnie nie mamy im teraz z czego zapłacić. Klienci do pralni szybko nie wrócą — nie ma wesel, nie ma imprez czy konferencji, więc popyt na nasze usługi, zazwyczaj duży na początku wiosny, wyraźnie spadł. Po otwarciu galerii 4 maja nasze obroty są nadal mniejsze od zeszłorocznych o 60 proc. Zakładamy stopniowy ich wzrost, ale zajmie to wiele miesięcy, a może lat. Bez najemców galerie będą puste, a na rynku nie ma takiej sieci pralni, która byłaby w stanie zapełnić lokalizacje po nas — mówi Paweł Skwarczowski.

Na razie EBS tylko w niewielkim stopniu skorzystało z państwowej pomocy.

— Dostaliśmy pierwszą transzę pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników, za co jesteśmy wdzięczni. Czekamy cały czas na uruchomienie tarczy finansowej PFR dla dużych firm — mówi dyrektor operacyjny EBS.

Trzęsienie ziemi w galeriach handlowych

Nieśmiały powrót Polaków do zakupów, niepewna przyszłość sklepów stacjonarnych oraz trudne do pogodzenia interesy wynajmujących i najemców to tematy, o których mówią eksperci i praktycy rynkowi w najnowszym odcinku podcastu „PB do Słuchania”. O walce obu stron opowiada Beata Kokeli, szefowa działu powierzchni handlowych w firmie Cushman & Wakefield. Radosław Knap, dyrektor generalny zrzeszającej branżę Polskiej Rady Centrów Handlowych, mówi o tym, jak tłumnie klienci wrócili do galerii i czego można spodziewać się w kolejnych tygodniach. Uzupełnia go Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego, który na podstawie danych o wartości transakcji kartowych pokazuje pęd Polaków do zakupów po odmrożeniu gospodarki i przestrzega przed nadmiernym optymizmem. Grzegorz Pilch, prezes giełdowej grupy VRG, opowiada m.in. o wracaniu do działalności w sklepach i o tym, jak wyobraża sobie relacje między wynajmującymi a najemcami w nowej rzeczywistości, a Agnieszka Górnicka, szefowa agencji badawczej Inquiry, zastanawia się nad tym, czy dla sklepów stacjonarnych mamy realną alternatywę.

Całość do odsłuchania na stronie pb.pl/dosluchania oraz w aplikacjach podcastowych, takich jak Soundcloud, Spotify i Apple.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane