Prawdopodobnie najstarszy człowiek na świecie

Antoni Radziwiłł
opublikowano: 2015-11-03 08:05

Nie wiadomo kiedy się urodził. On sam mowił, że w 1736 roku, jednak niektórzy podejrzewają, że wszystkich oszukał i tak naprawdę miało to miejsce pięćdziesiąt lat wcześniej.

Wiadomo o nim trzy pewne rzeczy: żył, umarł (dokładnie 6 maja 1933 r.), pochodził z prowincji Sichuan w Chinach. Umierając miał mieć podobno 256 lat. Zachowało się tylko jedno jego zdjęcie, zrobione na 6 lat przed śmiercią, na którym trzyma korzeń żeń-szenia, ewidentnie go eksponując. Czy w korzeniu tym tkwi sekret długowieczności? Być moze, ale to dieta dla naprawdę bogatych, ponieważ ceny za dziki korzeń tej rośliny siegają nawet dziesiątków tysięcy złotych (za pare gramów). 

Li chingYuen
Li chingYuen

Ten zabawnie, i trochę groźnie wyglądający na fotografii pan, to Li Ching Yuen. W jego rodzinnej miejscowości powiadają, że dziadkowie obecnych mieszkańców oraz niektórzy z pradziadków, znali go, gdy byli jeszcze chłopcami - z tym, że  Li w tym czasie miał być już dorosłym mężczyzną.

Li, podobnie jak niektórzy mnisi, stosował dietę opartą na ziołach, nasionach goji, jagodach, korzeniu żeń-szenia, i - co najważniejsze - nie gardzil ryżowym winem, bardzo popularnym w całej Azji. Miał również wielkie powodzenie wśród kobiet, z którymi miał podobno dwie setki dzieci. Cieżko jednak odnaleźć przyznających się do niego potomków.

Zgodnie z ogólnie przyjętymi opowieściami, Li był bystrym Chińczykiem i już jako mały chłopiec zaczął czytać i pisać. Dorastając odkrył w sobie smykałkę do biznesu. Wykorzystując wiedzę zielarską nauczał i sprzedawał nasiona, zioła, dziki żeń-szeń, w wielu miejscach w Chinach, dzięki czemu mógł utrzymać swoją liczną rodzinę.

Co ciekawe, według jednego z jego uczniów, Li spotkał kiedyś jeszcze starszego człowieka, z równie biblijnym wiekiem. Był nim ponoć 500-letni mężczyzna, który nauczył go sztuki „Qigong” (do dziś praktykowanej przez mnichów z klasztoru Shaolin). Mędrzec ów nauczył go „jak i co jeść”, co miało mu pomóc w znacznym przedłużeniu życia. 

A teraz najważniejsza rzecz. Li został kiedyś zapytany przez swojego ucznia, co jest sekretem jego długowieczności. Odpowiedział dosyć zagadkowo: „Trzymaj się spokoju swojego serca, siedź jak żółw, choć żwawy jak gołąb i śpij jak pies". Dla tych, niepojętych Li dodał: „utrzymuj wewnątrzny spokój i spokój w połączeniu z technikami oddechowymi. To są tajemnice długowieczności”. 

Dalsza historia mówi, że Li wcale nie umarł „ze starości”. Według niej zanudził sie swoim długim życiem Na łożu śmierci powiedział zaś słynne zdanie: "Zrobiłem wszystko, co miałem do zrobienia na tym świecie". Dziś lokalne władze w Sichuanie, posiadają dokumenty z 1827 oraz 1877 roku, w którym widnieją informacje o 150. oraz 200. urodzinach Li.

Li, był mędrcem, ale niestety  nie przestrzegał diety, ktorą zalecił mu 500-letni nauczyciel i nadużywał nieco wiecej wina ryżowego niż powinien. Pytanie, czy liczne kobiety, czy też dieta, połączona z techniką oddychania, sprawiły, że mógł dożyć 256 lat. Tajemnicę zabrał do grobu.