Miałem jeszcze napisać o pomysłach ekonomistów i polityków na radzenie sobie z inflacją i rosnącymi ratami kredytów, ale zobaczyłem, że tekst będzie zbyt duży. Napiszę więc o tym osobno za około dwa tygodnie – zapewne po majówce. A będzie o czym pisać, bo pomysłów jest mnóstwo, a niektóre kuriozalne.
Poniżej przytoczę kilka kontestowanych przeze mnie tez (nie, nie będzie już o węglowodorach z Rosji – o tym był wpis „Nowe szaty cesarza”) wraz z moimi kontr-tezami. Uprzedzam, że wszystko będzie kręciło się wokół inflacji, zadłużenia, stóp procentowych, kredytów itp. Inaczej mówiąc: same nudy ;-).
W mediach o tym trudno mówić z dwóch przyczyn: po pierwsze mało czasu, a po drugie zauważyłem, że jeśli jakiejś redakcji nie podoba się to, co się mówi to po prostu przestaje zapraszać. To nie jest obowiązująca praktyka, ale czasem zauważalna i według mnie błędna. Ale co ja tam wiem o mediach…
Ok, zaczynamy. Nie będę przytaczał autorów (nazwisk ani przynależności partyjnej), ale sami Państwo się zorientują, o kogo chodzi.
Teza: Panuje „putinflacja”, czyli bardzo wysoka inflacja jest pochodną wojny Rosji z Ukrainą.
Antyteza: to nie jest prawda. Inflacja była wysoka już przed wojną (styczeń 9,4%, luty 8,5%), owszem marcowe 11% w części jest skutkiem wojny, ale w niewielkiej części. Inflacja dopiero może wzrosnąć na skutek wojny - na przykład przez embargo na kupno rosyjskich węglowodorów i/lub zakończenie sprzedaży rezerw węglowodorów przez wiele państw oraz przez wzrost cen żywności – Rosja i Ukraina nie będą sprzedawały zbóż.
Teza: Za inflację odpowiada prezes NBP Adam Glapiński.
Antyteza: to nie jest prawda. Jeśli nawet przyjąć, że za wysoką inflację odpowiada błędna polityka monetarna RPP to Glapiński jest jednym z 10 jej członków, a decyzja podejmowana jest większością głosów.
Adam Glapiński odpowiadał przede wszystkim za komunikację z rynkiem. Często zabawną, bardziej profesorską, nieprzystojąca szefowi banku centralnego, zupełnie niepotrzebnie z politycznymi, często antyunijnymi treściami. Ale to nie miało wpływu na inflację…
RPP, a nie sam Adam Glapiński, odpowiadała za opowiadanie się przez długi czas w każdym komunikacie za słabym złotym, co prowadziło do jego znacznego osłabienia w 2021 roku (dzięki czemu NBP wpłaci do budżetu w tym roku 11 mld złotych zysku). Po wybuchu wojny, kiedy kursy wystrzeliły na północ, RPP zmieniła się na jastrzębią (pomogła też zmiana składu Rady), co złotego umocniło.
Teza: Adam Glapiński oszukał kredytobiorców i wpędził ich w biedę.
Antyteza: to nie do końca jest prawda. Owszem, prezes rok temu mówił, że za jego kadencji (do czerwca 2022) stopy nie wzrosną. Zakładam, że mówił tak za swoimi analitykami, a nie dlatego, że tak mu się tylko wydawało… Z pewnością nie powinien brzmieć tak kategorycznie. To był poważny błąd.
Dlaczego więc twierdzę, że to nie do końca prawda? Otóż dlatego, że kredyt hipoteczny (bo o takim mówimy) bierze się na 20-30 lat. Nikt nie zagwarantuje tego, że stopy w tym okresie mogą się drastycznie zmienić - wielokrotnie. A ponieważ żyjemy w systemie, w którym dominuje zmienna stopa procentowania…. Ale o tym w następnym tekście.
Teza: RPP za późno zaczęła podnosić stopy i dlatego mamy dużą inflację.
Antyteza: to nie jest prawda. Na przykłada Czechy zaczęły podnosić stopy o ponad 4 miesiące wcześniej i doprowadziły je do poziomu 5% (u nas 4,5%), a inflacja wyniosła w marcu 12,7% (u nas 11%).
Teza: po raz drugi - RPP za późno zaczęła podnosić stopy i dlatego mamy dużą inflację.
Antyteza: to nie jest prawda. Około 60% inflacji pochodzi z zewnątrz (może nawet 2/3). RPP żadnymi podwyżkami nie zahamowałaby wzrostu cen. Wynikał ona przed wojną z rozruchu gospodarki globalnej, co dodatkowo zaburzyło linie logistyczne, a korzystające z tego fundusze inwestycyjne podnosiły ceny wielu surowców (nie tylko ropy i gazu…). Rada nie mogła wcześniejszymi podwyżkami stłumić inflacji.
Teza: inflacja w Polsce jest na wyjątkowo wysokim poziomie.
Antyteza: to nie do końca jest prawda. Owszem od lipca 2000 roku (11,6%) inflacja w Polsce nie była wyższa, więc jest wyjątkowa, ale nie jest wyjątkowo w skali świata. W Litwie 15,7%, Estonia 15,2%, w Czechach 12,7%, Łotwa 11,5%, w USA 8,5% (najwięcej od 40 lat), w strefie euro 7,5% (najwięcej w historii tej strefy). Dlaczego w USA i w strefie euro jest niższa niż w Polsce? Każdy ekonomista powie, że od zawsze była niższa, bo wydajność pracy jest tam wyższa.
Teza: to, że inflacja jest przede wszystkim winą RPP i rządu pokazuje duży wzrost inflacji bazowej (bez żywności i energii, paliw) – 6,9%.
Antyteza: to nie jest prawda. W Inflacji bazowej też zawarte są składniki zależne od żywności i energii – one są przecież konieczne do wytworzenia tego, co wchodzi w skład inflacji bazowej.
Teza: mocny złoty obroniłby nas przed inflacją.
Antyteza: to nie do końca jest prawda. Nie do końca, bo jeśli ktoś wierzy w prace analityków NBP to teza prawdą nie jest, bo oni w swoim opracowaniu twierdzili, że zmiana kursu walutowego o jeden procent zmienia inflację CPI jedynie o 0,1 punktu procentowego.
Teza: szkodliwa polityka rządu i NBP doprowadziła do wybuchu inflacji.
Antyteza: to nie do końca jest prawda. Jeśli przypomnimy sobie tarcze antypandemiczny rządu to, jak myślę, przedsiębiorcy, a więc i pracownicy bardzo sobie chwalili te działania. One oczywiście musiały doprowadzić do wzrostu inflacji, ale cały świat tak robił.
Teza: po raz drugi - szkodliwa polityka rządu i NBP doprowadziła do wybuchu inflacji.
Antyteza:Oczywiście, NBP kupował od banków obligacje, które te kupiły od państwa (PFR, BGK) w ten sposób finansując te tarcze antypandemiczne. Podobno skupił tak 150 mld złotych (około 6% PKB). W USA Fed „wydrukował” 5 bilionów dolarów (około 20% PKB). To musiało w końcu zwiększyć inflację – na całym świecie.
Teza: trzeba podnosić stopy nawet do 7,5%, żeby stłumić inflację.
Antyteza: taka polityka RPP zarżnie wzrost gospodarczy i inwestycje. Wyciągnie pieniądze z kieszeni zadłużonych hipotecznie. Wpływ na inflację będzie, ale nie będzie duży, bo ona przede wszystkim ma pochodzenie zewnętrzne.
Dla jasności – obecna polityka socjalnych prezentów mających na celu zwiększenie poparcia wyborczego bardzo mi się nie podoba, ale tym zajmę się już w kolejnym tekście. Będę wdzięczny Forumowiczom za dostarczenie kolejnych tez i antytez i oczywiście za krytykę moich antytez.
