Prawnicy o sytuacji TVP

opublikowano: 19-09-2009, 16:56

Rada nadzorcza TVP może prawomocnie działać mimo rezygnacji jednego z jej członków, o ile liczba członków rady nie została ściśle określona i zawiera się w widełkach - wskazują prawnicy, z którymi w  sobotę rozmawiała PAP.

Właśnie taka sytuacja ma miejsce w TVP - wszystkie dokumenty: od Ustawy o rtv przez statut TVP, po uchwałę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o powołaniu RN TVP nie określają sztywno liczby członków rady nadzorczej. Mówi się tam jedynie o widełkach: rada może liczyć od pięciu do dziewięciu członków.

Dla prawników nie ma też znaczenia, że z członkostwa w radzie zrezygnował akurat członek delegowany do rady przez ministra skarbu.

"Dopóki się nie zejdzie poniżej poziomu widełkowego, to nie ma problemu - rada może działać, a jej uchwały będą ważne" - powiedział PAP prof. Andrzej Kidyba, kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego na UMCS w Lublinie.

Dodał, że nie znajduje też w przepisach żadnego uzasadniania dla argumentacji, że rezygnacja członka delegowanego przez MSP różni się czymkolwiek od rezygnacji innych członków RN TVP. "Z przepisów nie wynika żaden priorytet dla przedstawiciel ministra skarbu. To nie ma żadnego znaczenia" - powiedział prof. Kidyba.

Podkreślił też, że mylnie określa się osobę delegowaną przez ministra skarbu jego "przedstawicielem w radzie nadzorczej". "To jest kolosalny błąd, jaki jest popełniany. Członek rady nadzorczej reprezentuje interesy spółki, a nie ministra skarbu. On nawet nie ma prawa - według mojej oceny - informować go o różnych okolicznościach zachodzących w spółce. Ta więź się powinna urwać zaraz po oddelegowaniu. To nie jest przedstawiciel, on reprezentuje sam siebie w radzie nadzorczej i za to ponosi odpowiedzialność" - powiedział.

Tego samego zdania jest prof. Marek Michalski z kancelarii prawnej Gessel, kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Prywatnego na UKSW w Warszawie.

"Członek rady nadzorczej jest wyłącznie funkcjonariuszem spółki i twierdzenie, że członek rady jest reprezentantem w radzie tego, kto go powołuje jest moim zdaniem pewnym nadużyciem" - powiedział PAP prof. Michalski.

Również on jest zdania, że "jeśli skład rady nadzorczej mieści się w widełkach, określonych w ustawie i powtórzonych w statucie TVP, to mimo rezygnacji jednego z członków nadal mamy do czynienia z radą nadzorczą, jako organem spółki".

"Nie ma też znaczenia, że zrezygnowała akurat osoba delegowana przez ministra skarbu. W Ustawie o rtv jest jedynie zapis, że członków rady powołuje Krajowa Rada radiofonii i Telewizji z wyjątkiem jednego, którego powołuje minister skarbu. Ja nie wyprowadzam z tego zapisu wniosku, że podstawą funkcjonowania rady jest zawsze obecność w jej strukturze przedstawiciela MSP" - powiedział prof. Michalski.

W sobotę RN, obradując w ośmioosobowym składzie (bez reprezentanta ministra skarbu, który złożył dymisję), odwołała cały zarząd TVP. Odwołany p.o. prezes telewizji Piotr Farfał uważa, że to bezprawie, bo rada po rezygnacji członka delegowanego przez MSP nie może działać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Prawnicy o sytuacji TVP