W Polsce stale rośnie liczba hipermarketów i sklepów należących do inwestorów zagranicznych. Zdaniem ekspertów, ich koncentracja jest u nas i tak mniejsza niż w Czechach czy na Węgrzech.
Na początku marca Eurobuild Poland zorganizował w Warszawie konferencję poświęconą zagadnieniom handlu, rynku konsumenckiego i powierzchni handlowej.
W Polsce stale rośnie liczba hipermarketów i sklepów z kapitałem zagranicznym. Jednak pogarszająca się sytuacja gospodarcza Polski i zubożenie społeczeństwa hamują rozbudowę sieci handlowych, należących do zagranicznych operatorów. Z badań przeprowadzonych przez GFK Polonia wynika, że Polacy są najmniej usatysfakcjonowani z usług sieci handlowych spośród wszystkich nacji Europy Wschodniej.
Jednym z najpoważniejszych problemów, z jakimi borykają się inwestorzy, są obowiązujące od ubiegłego roku nowe uregulowania, dotyczące zagospodarowania przestrzennego. Nowelizacja ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym dotyczy obiektów handlowych powyżej 2 tys. lub 1 tys., zależnie od wielkości miasta. Lokalizacja obiektów handlowych wymaga istnienia planu zagospodarowania przestrzennego i musi być z nim zgodna. W każdym przypadku ubiegania się o możliwość realizacji takiego obiektu wymagana jest uchwała rady gminy podejmowana na podstawie przeprowadzonej przez zarząd gminy analizy. Analiza zarządu gminy jest przeprowadzana w oparciu o prognozę skutków budowy obiektu dla rynku pracy, komunikacji, istniejącej sieci handlowej oraz interesów i potrzeb konsumentów.
— Przepisy tej nowelizacji są bardzo jasne, ale zarazem niekorzystne dla inwestora. W tej kwestii nie spodziewam się zmian na lepsze, chciałbym jednak abyśmy nie stali się świadkami zmian na gorsze — mówi Andrzej Chełchowski, radca prawny z firmy Miller, Canfield, Paddock and Stone.
Zdaniem uczestników konferencji, efektem wprowadzenia nowego prawa jest upolitycznienie procesu lokalizacji nowych obiektów handlowych. Projekt ustawy o działalności kupieckiej przygotowany obecnie przez Prawo i Sprawiedliwość także wywołuje wiele kontrowersji. Zawiera on regulacje dotyczące m.in. licencjonowania działalności hipermarketów oraz wzbudzający najwięcej emocji zakaz handlu w niedziele i święta.
— Pomysłodawcy tej ustawy, chcieliby w niej uregulować wszystko ingerując we wszelkie dotychczasowe reguły, narzucając nawet warunki umów handlowych — mówi Stanisław Walkowski, dyrektor do spraw planowania inwestycji Tesco Polska.
Protesty ze strony organizacji ekologicznych, ujawniające się często dopiero wtedy, gdy budowa obiektu handlowego już ma się rozpocząć, blokują działanie inwestora i odwlekają przedsięwzięcie w czasie. Zdaniem ekspertów, stowarzyszenia ekologiczne zwykle nie mają wystarczających informacji o inwestycji, przeciwko której protestują. Nie mają także wystarczających kwalifikacji merytorycznych uprawniających ich do kwestionowania dokumentacji.
— Organizacje ekologiczne uczestniczące w procesie inwestycyjnym nie mają zbyt dużego przygotowania merytorycznego. Ich protesty są często oparte na intuicyjnym przekonaniu, że inwestycja będzie szkodliwa — przekonuje Andrzej Chełchowski.