W Polsce długo toczyła się batalia o zmiany w prawie związanym z zarządzaniem zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym, które np. duży sprzęt AGD traktowało na równi z panelami fotowoltaicznymi. Producenci jednych i drugich urządzeń zobowiązani są do zebrania z rynku określonej puli zużytego sprzętu i przekazania go do recyklingu. Problem w tym, że panele słoneczne to bardzo młoda kategoria produktowa, w dodatku z długim, bo wynoszącym 20–25 lat, cyklem życia. Ich producenci, chcąc dopełnić własnych obowiązków, musieli posiłkować się zbiórkami klasycznych elektroodpadów – wystarczającej ilości zużytych paneli po prostu nie było jeszcze na rynku. Producenci elektroniki i dużego AGD zostali przez to obciążeni wysokimi kosztami – stali się beneficjentami gwałtownych podwyżek kosztów gospodarowania zużytym sprzętem. Przepisy zmieniono dopiero pod koniec 2022 r.
Teraz na rynku pojawił się kolejny podobny problem – dotyczy producentów pomp ciepła.
Dysonans między prawem a nowymi technologiami
Wprawdzie prawo zawsze pozostaje w tyle za postępem technologicznym i zmianami społecznymi, jednak w Polsce działania legislacyjne są podejmowane zdecydowanie zbyt wolno. Na niedostosowaniu regulacji do rzeczywistych potrzeb najczęściej tracą przedsiębiorcy, a w efekcie – konsumenci, którzy muszą za wszystko zapłacić.
– Problem był już dawno przez nas sygnalizowany (2019 r.). Zamieszanie będzie trwać, dopóki w kraju nie zostanie systemowo uregulowany status producentów technologicznie i użytkowo nowych kategorii produktów. Niestety w Polsce, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, obowiązki nałożone na państwo poprzez dyrektywę unijną zostały wprost przerzucone na producentów i to oni ponoszą konsekwencje niedomagania systemu – mówi Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko, największej organizacji odzysku zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w Polsce, działającej na zasadach not for profit, której akcjonariuszami są APPLiA Polska, Związek Cyfrowa Polska, Signify Poland i Ledvance.
Dodaje, że niedomaganie systemu zarządzania elektrośmieciami odbija się na cenach nowych produktów. Producenci elektroniki i sprzętu elektrycznego obciążeni kosztami związanymi z realizacją nadmiernie rozbudowanych obowiązków przenoszą je na konsumentów.
– Niestety koszty gospodarowania zużytym sprzętem wzrosły w ostatnim roku o około 60 proc. Oczywiście zasadniczy wpływ miały na to dynamicznie rosnące koszty energii, transportu i wynagrodzeń. To gigantyczny skok, a spodziewamy się, że na tym nie koniec. Już w czwartym kwartale 2022 r. uwidocznił się gwałtowny spadek zainteresowania wymianą starego sprzętu w gospodarstwach domowych. Stan ten utrzymywał się przez cały 2023 r. – wskazuje Grzegorz Skrzypczak.
W Polsce popyt pierwotny, czyli związany z zakupem pierwszych urządzeń elektrycznych i elektronicznych do nowo wybudowanych mieszkań i domów, w ostatnich latach wynosił ok. 15 proc. Pozostałe 85 proc. stanowił popyt restytucyjny – wymiana starego, zużytego sprzętu.
– Spadek popytu restytucyjnego powoduje, że producentom trudniej jest realizować obowiązki ustawowe związane ze zbiórką i recyklingiem elektroodpadów. Dodatkowo, ze względów środowiskowych, w społeczeństwie promowana jest obsługa serwisowa i wydłużanie żywotności urządzeń. W Unii Europejskiej już teraz prowadzone są więc konsultacje zmierzające do nowelizacji dyrektywy i zmniejszenia obciążeń związanych z recyklingiem elektrośmieci. Przy obecnych trendach ekonomicznych i ekologicznych stały się po prostu za wysokie i niemożliwe do realizacji – zaznacza Grzegorz Skrzypczak.
Spada rentowność gospodarowania elektroodpadami
Czynniki makroekonomiczne i niedopasowane do realiów rynkowych regulacje prawne powodują, że rentowność branży zagospodarowywania elektroodpadów zaczyna spadać.
– Zakłady przetwarzania borykają się z rosnącymi kosztami energii elektrycznej, gazu, kosztami wynagrodzeń pracowników. Decyzje, jakie w ostatnich dwóch latach zapadły na poziomie politycznym, stanowią ogromne obciążenie dla całej branży. Fundamentalne jest to, by decydenci polityczni prowadzili dialog z biznesem i konsultowali wszelkie zmiany prawne. Niestety w ostatnich latach głos przedsiębiorców nie był uwzględniany w wystarczającym stopniu – podkreśla Grzegorz Skrzypczak.
Wartość rynku zagospodarowania elektroodpadów w ostatnich latach zwiększyła się kilkunastokrotnie. Do tego doliczyć należy wartość odzyskanych surowców i pozytywny wpływ na środowisko. Rozwój sektora powinien więc być centralnie wspierany i promowany.
– W kraju brakuje dużych rządowych programów edukacyjnych w zakresie zagospodarowywania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Wprawdzie z badań przeprowadzonych przez ElektroEko wynika, że 75 proc. Polaków ma jakąkolwiek wiedzę na temat postępowania z elektroodpadami, co jest dobrym wynikiem, jednak podejrzewam, iż nie jest ona zbyt głęboka. Edukacja w tym obszarze wciąż jest bardzo potrzebna – mówi Grzegorz Skrzypczak.
ElektroEko od lat prowadzi działania edukacyjne we własnym zakresie. Organizacja swoim autorskim programem „Moje miasto bez elektrośmieci” objęła ponad 5,5 tys. szkół podstawowych w Polsce. Prowadzi ponadto Centrum ElektroEkologii, czyli miejsce, którego celem jest edukacja młodzieży w zakresie właściwego postępowania ze zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym. ElektroEko jest dodatkowo koordynatorem na Polskę „Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci” - prestiżowego, międzynarodowego wydarzenia zainicjowanego przez stowarzyszenie WEEE Forum.




