PRAWO RESTRYKCYJNIE CHRONI DANE O FIRMACH
Bezprawne publikacje grożą odpowiedzialnością karną, a pokrzywdzony może żądać odszkodowania
Mimo chaosu informacyjnego i braku orzeczeń sądowych w zakresie tworzenia i publikowania tzw. czarnych list dłużników, prawo wyraźnie mówi, jakie dane o osobach i firmach można, a jakich nie wolno zbierać i rozpowszechniać.
Od kilku lat działają na polskim rynku firmy, zajmujące się gromadzeniem i przetwarzaniem różnych informacji o przedsiębiorcach oraz windykacją należności od dłużników. Największe emocje wzbudziła jednak niedawno tzw. czarna lista dłużników, sporządzona przez jedną z kancelarii adwokackich i publikowana w Internecie. Lista uzyskała szerokie poparcie rzeszy wierzycieli, natomiast była ostro krytykowana przez tych, którzy na niej się znaleźli. Twórcom zarzucono naruszanie dóbr osobistych oraz publikowanie danych nieaktualnych lub nieprawdziwych. Efektem tego była decyzja Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych o skierowaniu sprawy do prokuratury i nakazaniu kancelarii zaprzestania publikacji tej listy. Dotychczas nie zapadło żadne rozstrzygnięcie w tej sprawie, a od 15 listopada 2000 r. listę można znaleźć na jednym z amerykańskich serwerów, pod adresem www.karkonosze.net.pl/~blacklist.
Nasze prawo chroni dane osobowe i interesy osób, których one dotyczą, lecz przepisy te są rozrzucone w wielu aktach prawnych, co często stwarza problemy z ustaleniem, na publikowanie czego rzeczywiście prawo zezwala, a czego zabrania.
Ustawowe ograniczenia
— W żadnym obowiązującym akcie prawnym w Polsce nie ma bezpośredniego odniesienia do zagadnienia przetwarzania danych o charakterze gospodarczym, a szczególnie wywiązywania się dłużników z zaciągniętych zobowiązań. Istnieją jednak ograniczenia w zakresie „obrotu“ informacjami stanowiącymi dane osobowe, tajemnicę państwową i służbową oraz tajemnicę przedsiębiorstwa — informuje Hubert Lubecki, prawnik z kancelarii prawnej T. Górski & J. Jawdosiuk.
Zasady te zawarte są w ustawie o ochronie danych osobowych, ustawie o ochronie informacji niejawnych i w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Zgodnie z art. 47 Konstytucji, każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia. Najważniejszym aktem regulującym przetwarzanie danych osobowych jest ustawa o ochronie danych osobowych z 1997 r., która mówi, kiedy jest dozwolone przetwarzanie danych. Przede wszystkim za zgodą osoby, której dotyczą, oraz gdy zezwalają na to inne przepisy prawa.
Osobę taką przetwarzający musi poinformować o swojej nazwie, siedzibie, celu zbierania, możliwości wglądu i podstawie prawnej. Tego obowiązku nie ma, gdy dane są ogólnie dostępne.
Dług nie sekret
Wiele niejasności nasuwa kwestia publikacji zadłużenia firm. Z punktu widzenia zasady jawności i bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, ujawnianie tych danych jest uzasadnione. Pod warunkiem, że są one prawdziwe i aktualne. Publikacja danych niezgodnych z prawdą lub nawet prawdziwych, ale o dłużnikach, o których trudno powiedzieć, że są niesolidni, może takim podmiotom wyrządzić niepowetowane szkody. Z pewnością korzystne dla obrotu jest upublicznianie zadłużenia stwierdzonego wyrokami sądowymi. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zabrania ujawniania informacji stanowiących tajemnice firmy, jeśli zagraża to jej istotnym interesom. Za tajemnice przedsiębiorstwa uważa się informacje handlowe, techniczne i technologiczne, które z woli przedsiębiorcy mają być poufne.
— Jednak trudno uznać za tajemnicę handlową firmy, podlegającą ochronie prawnej, informacje o jej faktycznym, szczególnie przeterminowanym, zadłużeniu. Interes innych firm przeważa nad interesem niesolidnego dłużnika. Pozostali przedsiębiorcy mają prawo poznać nieuczciwych dłużników, aby uniknąć wyłudzeń — twierdzi Hubert Lubecki.
Przepisy zabraniają
Publikowanie niektórych danych o firmach jest wyraźnie przez prawo zabronione. Mówi o tym art. 27 ust.1 ustawy o ochronie danych osobowych.
— Można je przetwarzać wyłącznie za zgodą osoby, której dotyczą lub pozwalają na to inne przepisy — mówi Hubert Lubecki.
Szczególnej ochronie podlegają też dane zawarte w rejestrze osób prawomocnie skazanych. Informacji z tego rejestru udziela się jedynie w przypadkach przewidzianych w ustawie. Ograniczenia w dostępie do danych zawierających informacje o stanie cywilnym przewiduje ustawa o aktach stanu cywilnego. Utrudnienia stwarzają także regulacje odnoszące się do gromadzenia danych przez GUS, ZUS i urzędy skarbowe. Czynności bankowe i osoby je dokonujące chroni prawo bankowe.
Bezkarność?
Do dnia dzisiejszego nie wszczęto w Polsce żadnej sprawy sądowej o odszkodowanie za szkody poniesione przez firmy w wyniku umieszczania na czarnych listach dłużników ich zadłużenia nieprawdziwego lub nieaktualnego.
— Obok autentycznych korzyści płynących z ujawniania nieuczciwych dłużników, istnieje realne niebezpieczeństwo manipulacji zawartością list, a nawet używania ich do bezpardonowej walki z konkurencją — dodaje Hubert Lubecki.
Twórcy czarnych list dłużników muszą pamiętać o obu stronach medalu i o tym, że jednak prawo przewiduje ich odpowiedzialność karną i cywilną. Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych, za jej łamanie grożą kary pozbawienia wolności, ograniczenia wolności oraz grzywny. Odszkodowania za szkody powstałe w wyniku publikacji zadłużenia nieaktualnego lub wątpliwego można żądać na podstawie kodeksu cywilnego oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Urzędowa konfidencja
Niejasności w podejściu do obecnych czarnych list dłużników chce wyeliminować administracja państwowa. Od 1 stycznia 2001 r. zacznie obowiązywać ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym. Obok rejestrów przedsiębiorców, sądy będą tworzyć własne listy niewypłacalnych dłużników. Większość danych osobowych stanie się jawna. Ich przetwarzanie nie narazi na zarzut łamania prawa.
— Ten rejestr ma szansę skutecznie utrudnić życie hochsztaplerom i oszustom, mogących obecnie ukrywać się pod osłoną tajemnicy handlowej, ochrony danych osobowych i życia prywatnego — mówi Hubert Lubecki.
Z tych rejestrów, do których każdy będzie miał wgląd, będzie można dowiedzieć się, że dana firma nie płaci podatków, ceł, składek ZUS oraz długów wobec innych firm. Warunkiem zamieszczenia na niej będzie prawomocne orzeczenie sądu o istnieniu zobowiązania. Ograniczy to do minimum manipulacje.
— Obowiązkowemu wpisowi podlegać będą firmy postawione w stan upadłości oraz wspólnicy spółek, odpowiadający za długi całym swoim majątkiem — dodaje Hubert Lubecki.
Umieszczenie na liście nastąpi, jeśli dług nie zostanie spłacony w ciągu 30 dni od daty wszczęcia egzekucji. Wpis będzie zawierać nazwę firmy lub imiona i nazwiska dłużników, oznaczenie wierzyciela i kwoty długu. Większość wpisów do rejestrów niewypłacalnych dłużników będzie można znaleźć w Monitorze Sądowym oraz Gospodarczym.