Praworządność w szarej strefie

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-01-21 20:00

Tytułowa szara strefa podręcznikowo jest kategorią gospodarczą, obejmującą działalność niezakazaną, lecz skrywaną przed fiskusem i innymi organami państwa.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

To bardzo istotne, absolutnie nie należy utożsamiać jej z rynkiem czarnym, obracającym towarami czy usługami nielegalnymi. Właśnie szarość najlepiej symbolizuje rozkręconą od ponad miesiąca – po zaprzysiężeniu 13 grudnia 2023 r. realnego rządu – pełnoskalową wojnę na szczytach państwa o praworządność. Przynajmniej tak określa przedmiot działań wojennych premier Donald Tusk, bo według prezydenta Andrzeja Dudy panuje terror praworządności.

Szarość przebija także z dokumentów ogłaszanych w Dzienniku Ustaw. W państwie prawa akty legislacyjne powinny być publikowane i odczytywane czarno na białym, ale niestety tak nie jest. Znakomitym przykładem stało się najnowsze starcie władców o pozycję prokuratora krajowego, który jest i zarazem nie jest podwładnym prokuratora generalnego, czyli ministra sprawiedliwości. Tuż przed wyborami PiS przeforsowało w pakiecie zmian kodeksowych (uchwalonym 7 lipca 2023 r., w życie wszedł 28 września) wrzutkę do ustawy o prokuraturze. Prokuratorowi generalnemu zabrano władztwo personalne nad podlegającym mu służbowo prokuratorem krajowym, całkowicie pozakonstytucyjnie przekazując kadrową decyzyjność… prezydentowi – powołanie prokuratora krajowego wymaga jego opinii, zaś odwołanie pisemnej zgody! Potwierdza to, że Zbigniew Ziobro liczył się z utratą władzy i wymyślił sposób na utrzymanie w prokuraturze własnych wpływów przez zaufanych nominatów.

Na warcie w Prokuraturze Krajowej postawiony został Andrzej Duda. Minister sprawiedliwości i zarazem prokurator generalny Adam Bodnar postawił kamień na prezydencką kosę. Oznajmił, że prokurator krajowy Dariusz Barski – wieloletni zaufany zausznik Zbigniewa Ziobry – w ogóle nie jest prokuratorem w czynnej służbie, ponieważ powrócił w 2022 r. ze stanu spoczynku na podstawie starego przepisu, który istniał tylko epizodycznie od 4 marca do 4 maja 2016 r. Problem polega na tym, że przepisy z 2016 r. wprowadzające ustawę o prokuraturze cały czas istnieją w obiegu prawnym i nie znajdzie się w nich ani słowa, że art. 47 § 1 i 2 – podstawa powrotu Dariusza Barskiego do służby – już wygasły. Wykorzystywane przez ministra opinie prawne odnoszą się pośrednio do innych przepisów i nawet akcentują, że niewyznaczenie w 2016 r. granicy czasowej powracania prokuratorów ze stanu spoczynku było wielkim błędem. Autorzy tych opinii mają oczywiście świętą rację, no ale tak to zostało przez PiS ustawowo przeforsowane, zaś przez Andrzeja Dudę podpisane…

Starcie o prokuratora krajowego to tylko jeden z przykładów pułapek zastawionych przez starą ekipę na nową. Niektóre zmiany przechodzą jednak bez krzyków o terrorze praworządności. Przykładem pozytywnym stała się błyskawiczna likwidacja tzw. podkomisji smoleńskiej, która ponad siedem lat roztrwaniała budżetowe miliony na produkowanie kłamstwa zamachowego. Z niepojętych dla mnie do dzisiaj powodów minister Antoni Macierewicz w 2016 r. w ogóle nie zadbał o zmianę prawa lotniczego – co przecież łatwo by przeforsował – natomiast w pośpiechu powołał jedynie rozporządzeniem niemal prywatny byt niezgodnie ze wspomnianą ustawą lotniczą. Rozszerzył skład Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) o zaufanych ludzi bez ustawowych kwalifikacji, tworząc z nich nielegalną tzw. podkomisję, której ustalenia… nie podlegały zatwierdzeniu przez KBWLLP! Niezależnie od absurdalności tez tzw. podkomisji – ona sama była od pierwszego dnia pozaustawowym nowotworem. Jego wycięcie poszło bardzo łatwo rozporządzeniem ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza. Co charakterystyczne – akurat w tej sprawie spór proceduralny starej ekipy rządowej z nową nie istnieje.