Premier: Marcinkiewicz opowiada bzdury

PAP
opublikowano: 2007-08-29 15:36

To, że były premier Kazimierz Marcinkiewicz opowiada w tej chwili jakieś bajki, jakieś bzdury, jest przykre, bo wiele zawdzięcza PiS - tak premier Jarosław Kaczyński skomentował słowa Marcinkiewicza o tym, że gdy był premierem mógł być podsłuchiwany.

Wtorkowe "Fakty" TVN podały, że wśród osób, które miały być podsłuchiwane przez służby specjalne, pojawia się nazwisko Marcinkiewicza. Nie wiadomo, na czyje polecenie miało się to odbywać. Według "Faktów", nazwisko Marcinkiewicza "nie wynika bezpośrednio" z zeznań b. szefa MSWiA Janusza Kaczmarka przed sejmową speckomisją.

Były premier powiedział "Faktom", że "to nie jest wykluczone". "Żyjemy w państwie Orwella 1984 roku i warto mieć tego świadomość. Kiedy byłem premierem spodziewałem się, że także wobec swego szefa służby mogą pełnić taką rolę i taką funkcję" - dodał.

"To bardzo przykra sprawa, że pan Marcinkiewicz się w tę hucpę wpisuje. Ja rozumiem ludzkie frustracje, ale pan Marcinkiewicz nie został przez nas skrzywdzony" - powiedział J. Kaczyński.

Przypomniał, że Marcinkiewicz był premierem, choć zupełnie się sam tego nie spodziewał. Później miał szansę by zostać prezydentem Warszawy - mówił premier - i gdyby może bardziej zabiegał o elektorat PiS, a nie PO, to może by nim jednak został. Premier zaznaczył, że Marcinkiewicz zawdzięcza również PiS swoją obecną "bardzo wysoko płatną pracę".

"To pokazuje jak długa jest jeszcze droga do tego, by jakość polskiej klasy politycznej była wyższa i jak bardzo łatwo różni ludzie się mylą. Mówię o mediach, ale mówię także o politykach. Niestety mówię także o samym sobie w tym wypadku, bo przecież nie będę mówił, że nie miałem udziału w tym, że został on premierem to jest przykra refleksja" - powiedział szef rządu. (PAP)

Możesz zainteresować się również: