Premier osłabił złotego

Marek Węgrzanowski
opublikowano: 2005-03-03 00:00

Po podanej we wtorek informacji o ważnym oświadczeniu, jakie wygłosi w czwartek premier Marek Belka, środa nie mogła być udana dla złotego. I nie była. Polska waluta wyraźnie straciła na wartości, zwłaszcza do zyskującego na świecie dolara. Wyprzedaż nie była jednak panikarska, co potwierdziła udana aukcja obligacji. Kurs euro na otwarciu poszybował do 3,93 zł. Potem notowania EUR/PLN i USD/PLN nieznacznie zniżkowały. Koniec dnia był jednak znów nieudany. Dolar dotarł do 3 zł, a euro na 3,93 zł.

Coraz więcej polityków wskazuje na 19 czerwca jako datę wyborów. Włodzimierz Cimoszewicz, marszałek Sejmu, powiedział, że ten termin jest bardziej prawdopodobny niż się sądzi. Za nim opowiada się też wicepremier Jerzy Hausner, który oczekuje, że RPP wkrótce obniży stopy procentowe, a PKB w 2005 r. wzrośnie o 4,5 proc. Na koniec roku zaś kurs złotego będzie podobny do obecnego, który „nie jest tragedią dla gospodarki”.

Dziś oczy inwestorów będą skierowane na Marka Belkę. Od jego wypowiedzi zależą notowania złotego, obligacji i akcji. Premier wskazał już wyraźnie, że chce, by wybory odbyły się w czerwcu. Kolejny dzień osłabienia złotego jest prawdopodobny, pierwszym oporem dla kursu euro jest poziom 3,95 zł.

Na rynku międzynarodowym przez większą część dnia dolar zyskiwał po informacjach z Australii. Kurs USD/AUD spadł z 0,788 do 0,778, czego powodem były słabe dane o PKB. Dolar szedł w górę także w oczekiwaniu na wystąpienie Alana Greenspana, prezesa Fed. Inwestorzy przygotowywali się też do piątkowej publikacji danych o liczbie nowych miejsc pracy w USA. Przełożyło to się na spadek kursu euro z 1,3170 do 1,3087 USD. Popołudniowe wystąpienie szefa Fed spowodowało ruch euro w górę do 1,3120 USD. Alan Greenspan stwierdził, że gospodarka USA rośnie w zadowalającym tempie, ale należy ograniczyć deficyt budżetowy.