Premier przekonał do siebie biznes

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-10-15 00:00

W czerwcu większość pytanych przez „PB” przedsiębiorców powiedziało „nie” rządowi Marka Belki. Dziś zmienili zdanie.

Początek nie był udany. Przez cały maj i czerwiec namaszczony przez prezydenta gabinet Marka Belki nie mógł uzyskać wotum zaufania Sejmu, a budowanie poparcia przypominało ustawianie wciąż rozpadającej się piramidy z kart. Towarzyszyły temu zapowiedzi rozmiękczania planu Hausnera i wzmacniania wrażliwości socjalnej rządu. Nic dziwnego, że przedsiębiorcy stracili cierpliwość i mimo pozytywnego stosunku do samego premiera przeważająca większość pytanych przez „Puls Biznesu” szefów firm opowiedziała się w czerwcu za jak najszybszymi wyborami parlamentarnymi.

Dylematy przeżywała też Rada Przedsiębiorczości, która najpierw apelowała do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o wycofanie kandydatury Marka Belki jako nie mającej szans, później zaś, po sprzeciwie jednego z członków, wycofała się z deklaracji politycznych. Ostatecznie 24 czerwca rząd uzyskał poparcie parlamentu. Później było już lepiej.

Twardy gość

Zmiana nastrojów przedsiębiorców nie nastąpiła jednak od razu. Rządowi nie szło przecież wcale dobrze z uchwalaniem na łeb, na szyję ustawy zdrowotnej, a gęstniejąca atmosfera wokół PKN Orlen, mimo zdecydowanej postawy Jacka Sochy, ministra skarbu, radykalnie się nie poprawiła. Za to odpowiadają jednak głównie poprzednicy i sejmowa speckomisja. Przełomowa okazała się natomiast polityka kadrowa Marka Belki i jego powszechnie się podobający, nieco pogardliwy, stosunek do polityków, nawet z własnego zaplecza.

Sympatii przysporzyły mu zwłaszcza boje z SLD o mianowanie na stanowisko szefa wywiadu Andrzeja Ananicza czy skuteczne przeforsowanie Anny Radziwiłł, kojarzonej przecież z zupełnie innym środowiskiem niż lewicowe, na stanowisko wiceministra edukacji. Najważniejsze jednak, że Marek Belka po raz pierwszy chyba w polskiej polityce zbliżył się nieco do stworzenia rządu fachowców. Tacy ministrowie jak Jacek Socha, były przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, czy Mirosław Gronicki, wcześniej główny ekonomista Banku Millennium, to przecież nie są politycy, ale uznani specjaliści w swoich branżach.

Przede wszystkim spokój

Po czterech miesiącach okazało się też, że rząd realizuje większość składanych obietnic. Przedsiębiorcy zwracają uwagę zwłaszcza na przyspieszenie prywatyzacji i w tym kontekście na plus zapisują rządowi, że nie ugiął się i nie dopuścił do zablokowania przez Sejm sprzedaży akcji PKO BP zagranicznym inwestorom. Nieco mniej entuzjastycznie oceniana jest reforma finansów publicznych, choć zmiana zasad waloryzacji emerytur i rent oraz ograniczenie deficytu na 2005 r. jest krokiem we właściwym kierunku. Całkowity sprzeciw środowisk biznesowych budzi natomiast zamiar zróżnicowania i podniesienia składek ZUS płaconych przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. W pewnym stopniu jest to tylko rekompensowane rezygnacją ze zmian w podatkach na 2005 r. i konsekwentnym sprzeciwem rządu wobec poselskich pomysłów podnoszenia PIT. To za kadencji Marka Belki Sejm uchwalił też ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, a przeciwstawiający się jej Andrzej Raczko, minister finansów, odszedł z rządu.

Najważniejsze dla szefów firm jest jednak minimum stabilizacji, którą zaznali podczas czterech miesięcy rządów Marka Belki. Zwłaszcza na tle trwającego wcześniej przez co najmniej cztery miesiące chaosu. Za rządów obecnego gabinetu dalej wzmacniał się też złoty, utrzymały się wysokie notowania na warszawskiej giełdzie, a inflacja zdaje się osiągnęła szczyt i w najbliższych miesiącach powinna spadać.

To wszystko skłoniło tym razem rozmówców „Pulsu Biznesu” do opowiedzenia się za przedłużeniem mandatu urzędującego premiera.

— Nie czas teraz na eksperymenty — podsumowuje jeden z uczestników naszej sondy.