Trzeba podjąć różnego rodzaju decyzje dotyczące przyszłości - tak premier Jarosław Kaczyński skomentował przyjęcie w czwartek w Sejmie wniosku m.in. PiS o przerwę w obradach Izby. Posłowie zdecydowali tego dnia, że Sejm wznowi prace we wtorek 17 października.
O przerwę wnioskowały poza PiS także Samoobrona, LPR i RLN. Za wnioskiem głosowało 241 posłów, przeciwko było 182, 18 wstrzymało się od głosu.
Szef polskiego rządu, który w czwartek przebywa z wizytą w Watykanie, pytany przez dziennikarzy, jak daleko jest do koalicji większościowej, powiedział: "Sądzę, że powstanie koalicja większościowa, ale jest przedwcześnie, aby mówić, jaka to będzie koalicja".
"Jesteśmy otwarci na różne możliwości. Leży w interesie państwa, aby ta władza była kontynuowana" - podkreślił.
Pytany o swoją środową rozmowę z Andrzejem Lepperem, premier powiedział, że była to rozmowa zmierzająca do stworzenia większości. Ale - jak zaznaczył - to wszystko, co może na dziś powiedzieć.
J.Kaczyński dodał, że jeśli nie uda się stworzyć koalicji większościowej, to PiS poprze wniosek o samorozwiązanie Sejmu albo sam taki wniosek zgłosi. "W tym momencie podejmowanie decyzji co do rozwiązywania Sejmu byłoby przedwczesne" - powiedział szef rządu.
Premier ocenił jednak, że nie należałoby przeprowadzać wyborów "po niefortunnej, ale drobnej, sprawie taśm, które były efektem prowokacji", ponieważ wybory byłyby - jego zdaniem - "w nienaturalny sposób skorygowane".
(PAP)