Prezes Bayernu skazany na więzienie

PAP
13-03-2014, 16:00

Sąd w Monachium skazał w czwartek prezesa niemieckiego klubu piłkarskiego Bayern Monachium Uli Hoenessa na 3,5 roku pozbawienia wolności. 62-letni działacz oszukał urząd podatkowy na co najmniej 28,5 mln euro. Adwokat Hoenessa zapowiedział odwołanie.

Uli Hoeness, fot. youtube.com
Zobacz więcej

Uli Hoeness, fot. youtube.com

Jak poinformowała rzeczniczka monachijskiego sądu Andrea Titz, sąd skazał Hoenessa za oszustwa podatkowe w siedmiu przypadkach.

W styczniu 2013 Hoeness sam zawiadomił władze o zaległościach wobec fiskusa, jednak sąd uznał jego doniesienie za nieskuteczne - wyjaśniła Titz po ogłoszeniu wyroku.

"Sędziowie przychylili się do stanowiska prokuratury, która uznała wniosek Hoenessa za niekompletny, a w dodatku złożony pod presją strachu, że zostanie zdemaskowany" - powiedziała Titz.

Hoeness przyznał wcześniej, że jego bank ostrzegł go, iż dziennikarze interesują się jego transakcjami finansowymi. Prokuratura domagała się dla oskarżonego pięciu lat i sześciu miesięcy więzienia.

Adwokat skazanego Hans W. Feigen zapowiedział odwołanie się od wyroku. "Zakwestionujemy orzeczenie" - powiedział dziennikarzom.

W ciągu tygodnia Hoeness może odwołać się do Federalnego Sądu Najwyższego. Prezes Bayernu nie został aresztowany. Przed budynkiem sądu na wyrok oczekiwało wielu fanów monachijskiego klubu. Niektórzy mieli łzy w oczach; mówili, że wyrok dla ich idola jest zbyt surowy.

Były reprezentant RFN oskarżony był początkowo o nieuiszczenie podatków w wysokości 3,5 mln euro. W trakcie czterodniowego procesu wyszło na jaw, że długi Hoenessa wobec urzędu podatkowego są w rzeczywistości znacznie wyższe. Na początku rozprawy jego adwokaci przyznali, że zaległości są o 15 mln euro wyższe, a następnie zgodzili się, że suma nieuiszczonych podatków wynosi co najmniej 27,2 mln euro. W czwartek sędzia poinformował, że ta kwota to jednak co najmniej 28,5 mln.

W latach 2003-09 Hoeness za pośrednictwem kont w jednym ze szwajcarskich banków przeprowadzał dziesiątki tysięcy transakcji dewizowych na giełdzie, ukrywając zyski przed fiskusem.

Hoeness przyznał się do przestępstwa i do uprawiania hazardu. "Oszukałem urząd podatkowy" - powiedział w pierwszym dniu procesu.

"Cieszę się z tego, że wszystko zostało ujawnione. Zrobię wszystko, by ostatecznie zamknąć to przygniatające mnie wydarzenie" - powiedział, cytowany przez agencję dpa. Zastrzegł, że "nie jest pasożytem", podkreślając, że przekazał 5 mln euro na cele społeczne, a suma podatków, które zapłacił, wynosi 50 mln euro.

Jako piłkarz Hoeness w 1974 roku zdobył z drużyną RFN mistrzostwo świata. Po zakończeniu boiskowej kariery był przez wiele lat menedżerem, a od 2009 roku pełni funkcję prezesa Bayernu. W zeszłym roku pod jego kierownictwem klub zdobył 23. mistrzostwo Bundesligi. W bieżących rozgrywkach zmierza po kolejny tytuł. Hoeness odniósł też sukces jako przedsiębiorca. Jest właścicielem dobrze prosperującej fabryki kiełbas.

Ze względu na społeczne zaangażowanie uważany był, nie tylko przez kibiców piłkarskich, za moralną instancję. W publicznych wystąpieniach piętnował nieuczciwość i chciwość. Kanclerz Angela Merkel komentując skandal powiedziała, że prezes Bayernu bardzo ją zawiódł.

Pomimo oskarżenia na jesieni klub zdecydował, że Hoeness będzie nadal pełnił obowiązki prezesa piłkarskiego Bayernu oraz zachowa miejsce w radzie nadzorczej spółki o tej samej nazwie, która zrzesza inne sekcje. Większość kibiców nadal popiera swego idola. On sam zapowiedział, że po zakończeniu procesu odda się do dyspozycji klubu.

"Zaakceptuję każdą decyzję, jaką podejmiecie" - powiedział na posiedzeniu władz Bayernu w listopadzie. Zdaniem mediów wyrok skazujący wyklucza możliwość zachowania obu stanowisk.

Od kilku lat niemieckie władze kupują, pozyskane najczęściej w nielegalny sposób, dyskietki z danymi niemieckich podatników, którzy ukryli pieniądze w bankach w Szwajcarii, Luksemburgu i Liechtensteinie. Po każdej takiej transakcji nieuczciwi podatnicy masowo zgłaszają się do urzędów podatkowych, zgłaszając przestępstwa. Takie zawiadomienie traktowane jest jako okoliczność łagodząca i pozwala w większości przypadków, po uregulowaniu zaległości, na uniknięcie kary.

W przypadku przestępstw podatkowych na kwotę powyżej 1 mln euro niemiecki Sąd Najwyższy zaleca karę więzienia bez zawieszenia, dopuszcza jednak nadzwyczajne okoliczności łagodzące.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Prezes Bayernu skazany na więzienie