Prezes BGK ma wybór

ET
opublikowano: 2009-11-23 00:00

Albo szef banku wycofa pozew przeciwko PKO BP, albo nie będzie uchylenia zakazu konkurencji.

Albo szef banku wycofa pozew przeciwko PKO BP, albo nie będzie uchylenia zakazu konkurencji.

Wkrótce minie miesiąc, od kiedy Tomasz Mironczuk zasiada w fotelu prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), a wciąż nie ma zgody poprzedniego pracodawcy na podejmowanie pracy u konkurencji. Obecny szef BGK do lipca był wiceprezesem PKO BP, skąd został zwolniony przez radę nadzorczą. Jak wszystkich kluczowych menedżerów obowiązuje go zakaz konkurencji, który może uchylić prezes banku. Nie wszyscy taką zgodę dostają. Rafał Juszczak, były szef PKO BP, uzyskał od Jerzego Pruskiego, swojego następcy, abolicję, ale tylko na rynku ukraińskim, gdzie dostał pracę. Stracił jednak odprawę. Poza tym w kraju zakaz nadal go obowiązywał. Natomiast Robert Działak, członek tego samego zarządu, zgody na podjęcie pracy nie dostał.

Również Tomasz Mironczuk zwrócił się do banku o uchylenie zakazu. To, czy go dostanie, może zależeć od niego samego. Jak się dowiedzieliśmy, sprawą zakazu zajmowała się niedawno rada nadzorcza PKO BP. Nie dlatego, że podjął pracę w innym banku, ale dlatego, że sądzi się z byłym pracodawcą. Były wiceprezes PKO BP uważa, że został zwolniony niezgodnie z przepisami.

— Rada wezwała prawnika banku, który potwierdził, że zostały zachowane wszystkie procedury i wypowiedzenie zostało wręczone w sposób skuteczny — mówi nasz rozmówca, proszący o zachowanie anonimowości.

Wówczas rada jednogłośnie uznała, że w sytuacji, gdy były pracownik sądzi się z bankiem, nie może równocześnie ubiegać się o zwolnienie z zakazu konkurencji. Następnie zapytała Zbigniewa Jagiełłę, szefa PKO BP, do którego w tej sprawie należy decyzja, co zamierza zrobić.

— Prezes zapowiedział, że będzie negocjował z Tomaszem Mironczukiem wycofanie pozwu w zamian za zniesienie zakazu konkurencji — mówi nasz rozmówca.