Prezes GPW broni decyzji zarządu

Michał Kobosko
opublikowano: 2000-01-20 00:00

Prezes GPW broni decyzji zarządu

MAMY RACJĘ: Mamy na Zachodzie opinię instytucji dbającej głównie o interesy drobnych ciułaczy. Ale nie możemy lekceważyć inwestorów instytucjonalnych, bo to oni zapewniają sporą część obrotu — tłumaczy Wiesław Rozłucki, szef GPW. fot. Grzegorz Kawecki

Wśród prywatnych inwestorów nie cichnie burza wywołana zmianami wprowadzonymi przez GPW w systemie notowań ciągłych. Prezes giełdy tłumaczy, że musi ona także bronić interesu dużych inwestorów. A ci byli dotychczas dyskryminowani.

Przypomnijmy: od wtorku w czasie notowań ciągłych można handlować znacznie większymi niż dotychczas blokami akcji Elektrimu, KGHM, PKN i TP SA. Wbrew obawom ta zmiana nie przyniosła natychmiastowego spadku liczby transakcji. Jest natomiast nadal uważana przez małych inwestorów jako krok dyskryminujący.

Prezes GPW uważa jednak, że ta decyzja była w pełni uzasadniona.

— Mieliśmy sygnały od dużych inwestorów, że ich zlecenia były przez pośredników rozdrabniane i realizowane z opóźnieniem. Ponieważ część biur maklerskich liczy sobie prowizję od każdej transakcji, powodowało to znaczne podniesienie kosztów zakupu i sprzedaży akcji. To była bardzo kłopotliwa sytuacja, która bijąc w dużych inwestorów ograniczała w efekcie płynność naszych blue-chipów — uważa Wiesław Rozłucki.

W czasie ostatniego weekendu giełda zwiększyła przepustowość swojego systemu informatycznego, który w ostatnim okresie pracował na najwyższych obrotach.

— Proszę zrozumieć: z przyczyn ekonomicznych żadna giełda na świecie nie buduje systemu na najwyższą przepustowość. Podobnie jak żaden bank nie mógłby wytrzymać jednorazowej wypłaty wszystkich depozytów, a żadna firma telekomunikacyjna — takiego obciążenia połączeniami, jak w noc sylwestrową — tłumaczy Wiesław Rozłucki.

Jego zdaniem, prawdziwym wyzwaniem dla rynku będzie uruchomienie w II kwartale giełdowego systemu WARSET, w którym jednostką transakcyjną dla wszystkich papierów w notowaniach ciągłych będzie zaledwie 1 akcja.

— To może zachęcić dużych inwestorów do tego, by zamiast na GPW handlowali u siebie GDR-ami polskich spółek. Wszyscy uczestnicy rynku muszą się zastanowić, jak sprawnie poprowadzić obrót na GPW — uważa prezes.

Dementuje jednocześnie krążące ostatnio na rynku pogłoski o conajmniej dwumiesięcznym opóźnieniu w instalacji WARSET-u.