Prezes URE zapowiada wstrząs

Lada dzień energetyczny regulator poinformuje o wynikach postępowania w sprawie manipulacji cenami energii. Ma to być wstrząs.

Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, kończy kadencję 2 czerwca i nie odpowiada na pytania o kandydowanie na kolejną. Od miesięcy pozycjonuje się jako krytyk polityki prowadzonej przez Ministerstwo Energii. Wygląda na to, że w najbliższych dniach będzie miał ku temu kolejną okazję.

— Smutna rzecz. W grudniu wszczęliśmy postępowanie w sprawie manipulacji cenami energii, a zakończymy je w tych dniach. Będzie to wstrząs dla całego rynku. Okaże się, że trzymanie praw właścicielskich i regulacyjnych w jednym ręku doprowadza do zgubnych i tragicznych w skutkach sytuacji — powiedział Maciej Bando w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Prezes URE mówił o drugim z postępowań dotyczących możliwej manipulacji cenami energii. Pierwsze wszczęte zostało w połowie 2018 r. i zakończyło się przekazaniem sprawy do prokuratury, która 20 stycznia wszczęła dochodzenie. Prokuratura próbuje wyjaśnić, czy nagły wzrost cen prądu powodowany był tylko zwyżkami cen węgla i uprawnień do emisji dwutlenku węgla, czy może dodatkowo manipulacją.

— Zapytaliśmy niektórych uczestników o wyjaśnienie sytuacji, gdy sprzedawano pewną pulę energii po niskiej cenie, a następnie odkupowano nawet czterokrotnie drożej. To nie jest czysty rynek. To niepokojące zachowania kilku uczestników — przyznawał w czerwcu 2018 r. Maciej Bando.

Kolejne postępowanie URE wszczął 19 grudnia 2018 r. W komunikacie podano wówczas, że zgodnie z przepisami „postępowanie wyjaśniające może trwać nie dłużej niż sześć miesięcy”. To oznacza, że wnioski regulatora rzeczywiście powinniśmy poznać w najbliższym czasie.

— W Polsce cała władza nad energetyką jest w jednych rękach. Taki model obowiązuje w innych krajach, ale niekoniecznie w Unii Europejskiej. Mamy do czynienia ze wzrostem cen narzuconym przez właściciela. Nic innego nie tłumaczy wzrostu cen energii w zeszłym roku — przekonywał we wtorek Maciej Bando.

Mocne słowa? Prezes URE nie ma wątpliwości.

— Nie zgłaszałbym sprawy do prokuratury, gdybym nie miał pewności, że na rynku energii doszło do manipulacji — podkreślał Maciej Bando.

Model władztwa, który URE dziś krytykuje, powstał po wyborach parlamentarnych z 2015 r. Wtedy powołane zostało Ministerstwo Energii, które zajęło się zarówno nadzorowaniem właścicielskim firm energetycznych, jak i tworzeniem otoczenia regulacyjnego dla całej energetyki, również prywatnej. Wcześniej zajmowały się tym, odpowiednio, Ministerstwo Skarbu Państwa i Ministerstwo Gospodarki, oba zlikwidowane przez rząd PiS. Tomasz Dąbrowski, wiceminister energii, który w Katowicach odpowiadał na zarzuty prezesa URE, nie odnosił się jednak do modelu władztwa. Nie chciał też spekulować na temat nierynkowego zachowania przedsiębiorstw energetycznych, zostawiając to prokuraturze. Wbił jednak regulatorowi szpilkę.

— Odbiorców energii trzeba chronić przed wzrostem cen energii, a nie zawiadamiać prokuraturę, bo to odbiorcom nic nie daje — powiedział Tomasz Dąbrowski.

Jego szpilka trafiła jednak na taran pchany przez prezesa URE. Maciej Bando od początku roku krytykuje przygotowaną przez ministerstwo ustawę z 28 grudnia 2018 r., która miała zamrozić ceny energii, ale pogrążyła rynek w chaosie.

— Ta ustawa to przekreślenie rozpoczętej w latach 90. pracy spółek i regulatora. W jedną noc [ustawę uchwalono w kilka godzin — red.] wyważono drzwi, które nigdy nie powinny były zostać otwarte. Jeśli nie ma zahamowań przy takiej ustawie, to znaczy, że nie będzie zahamowań przy innych — przestrzegał Maciej Bando.

Ustawa obowiązuje od 1 stycznia, ale potrzebna jej już była jedna nowelizacja. Ponadto powstaje do niej rozporządzenie, a równolegle spodziewana jest druga nowelizacja. Zmiany wynikają z niedbałości zapisów, ale też z sygnałów płynących z Komisji Europejskiej, która zamrażanie cen energii dla przedsiębiorców uważa za nieakceptowalną pomoc publiczną. We wtorek Tomasz Dąbrowski mówił o najnowszych pomysłach na uzyskanie akceptacji Brukseli.

— Rozmowy z KE idą w stronę dostosowania ustawy o cenach energii do regulacji dotyczącej usługi świadczonej w ogólnym interesie gospodarczym, tzw. usługi powszechnej — powiedział Tomasz Dąbrowski.

Takim rozwiązaniem mogliby być objęci odbiorcy indywidualni, mikro- i małe przedsiębiorstwa, a większe firmy mogłyby skorzystać z tzw. pomocy de minimis.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy