PREZESI SPÓŁEK IT ZYSKALI MILIARDY NA INTERNECIE

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-02-25 00:00

PREZESI SPÓŁEK IT ZYSKALI MILIARDY NA INTERNECIE

Zyski osiągnięte ostatnio przez właścicieli firm high-tech bardzo łatwo policzyć, ale trudniej zamienić na prawdziwe pieniądze bez wywołania paniki na rynku

Fala internetowej manii, jaka od kilkunastu tygodni przetacza się przez warszawski parkiet, tak znacznie podbiła ceny niektórych walorów, że w wielu przypadkach można mówić już nawet nie o hossie, ale wręcz superhossie. Błyskawicznie urosły fortuny prezesów spółek IT posiadających znaczne pakiety walorów kierowanych przez siebie firm. Są to jednak miliardy wirtualne — twierdzą analitycy.

Poprawa giełdowej koniunktury, jaką obserwujemy od początku września 1999 roku, a której kulminację przeżywamy dzisiaj, pozwoliła już zarobić na akcjach spółek IT nie tylko drobnym inwestorom giełdowym. Ogromne, często wręcz niewyobrażalne zyski czerpią z tego tytułu też właściciele pokaźnych pakietów akcji.

Krok za krokiem

Gwałtowna zwyżka kursów spółek informatycznych przekracza obecnie najśmielsze przypuszczenia. W wielu przypadkach kurs walorów jest o ponad 100 proc., a nierzadko i 200 proc. wyższy od ceny akcji z początków września zeszłego roku. Przykładowo, akcje nowosądeckiego producenta komputerów i równocześnie największego w Polsce operatora internetowego, podskoczyły z poziomu 54 zł do 266 zł, a część analityków jest przekonana, że ich wartość sięgnie pułapu 400 zł.

Tak jest w przypadku wszystkich spółek, które publicznie zapowiedziały inwestycje w Internet. Różna jest jedynie skala wzrostów.

Na szczycie bez zmian

Największym krezusem spośród prezesów i właścicieli spółek informatycznych jest Ryszard Krauze z Prokomu. Z danych Komisji Papierów Wartościowych i Giełd wynika, że 8 lutego 2000 r. posiadał on wraz z Prokom Investments 6 059 573 akcje Prokom Software. Według wczorajszego kursu warte są one 1,91 mld zł. W ciągu zaledwie niecałych sześciu miesięcy wartość tych papierów zwiększyła się o blisko 1,24 mld zł. W ujęciu procentowym daje to zmianę wysokości 184,7 proc.

Drugim tuzem jest Aleksander Lesz, prezes warszawskiego Softbanku. Od września 1999 r. zarobił on na posiadanych akcjach 576,3 mln zł. W jego przypadku można podziwiać trafność wybranej strategii inwestycyjnej. Zdecydował się bowiem odkupić od CAIB pakiet akcji zarządzanej przez siebie spółki i zrobił to, jak się okazało, na bardzo preferencyjnych warunkach.

Spośród grona potentatów rynku informatycznego, pod względem dynamiki wzrostu wartości portfela nikt nie może konkurować z właścicielami nowosądeckiego Optimusa.

Roman Kluska, który wraz z żoną posiada pakiet kontrolny akcji spółki (razem jest ich 2 397 174 mln sztuk) może pochwalić się blisko 400-proc. zmianą wartości będących w jego dyspozycji papierów. W ujęciu złotowym, od początku września 1999 roku wartość akcji małżeństwa Klusków wzrosła już o ponad 508 mln zł. Gdyby zdecydowali się teraz odsprzedać kontrolowane udziały, mogliby teoretycznie zarobić 637,6 mln zł.

Miliard w rozumie

Na warszawskiej giełdzie po rodzinie Klusków, drugim superbogatym małżeństwem spośród właścicieli spółek IT są Janusz i Elżbieta Filipiakowie, którzy kierują jedną z najdynamiczniej rozwijających się firm z tej branży, krakowskim ComArchem. Kurs notowanych na GPW walorów spółki wzrósł ze 113 zł we wrześniu do 290 zł obecnie. Niewiele, jak widać, pomógł podział kapitału akcyjnego w stosunku 1 do 2. Szybko się okazało, że zbyt duży zdaniem władz spółki kurs zdołał po splicie walorów przebić jednak poprzedni poziom, co skłania do przypuszczeń, że spółka jeszcze raz podejmie decyzję o zwiększeniu liczby akcji poprzez ich podział.

Najsłabiej na tle czołówki zaprezentował się prezes ComputerLandu, choć i w jego przypadku nie można mieć powodów do narzekań. W ciągu kilku ostatnich miesięcy udziały Tomasza Sielickiego zdrożały o 81,2 proc. i wyceniane są obecnie na około 102 mln zł. Dzięki internetowej gorączce największy udziałowiec ComputerLandu wzbogacił się już o 45 mln zł.

Dobre interesy na posiadanych udziałach robią też prezesi: Computer Service Support — Andrzej Woźniakowski, Apeximu — Andrzej Rybkowski oraz Ster-Projektu — Jan Myszk. W każdym z tych przypadków zarobili oni od 5,7 do blisko 10 mln zł. Najwięcej, bo o 85,1 proc. wzrosła wartość udziałów prezesa CSS. Patrząc obiektywnie, do ekstraklasy brakuje tym panom jednak jeszcze sporo. Być może ich plany związane z Internetem są mniej przekonywające dla inwestorów niż ma to miejsce w przypadku potentatów.

Zaskakujący pretendenci

Na Internecie może zarabiać praktycznie każdy. Najlepszym tego przykładem może być radomski Ariel, którym kieruje Mieczysław Jędrzejczyk. Wzrost kursu akcji spółki, która ze względu na mało zadowalające rezultaty postanowiła zakończyć dotychczasową działalność, a była nią produkcja obuwia, i skoncentrować się na Internecie, jest wręcz oszałamiający. W okresie wrzesień 1999 — luty 2000 cena papierów tego przedsiębiorstwa podskoczyła już o 842 proc. W tym samym czasie prezes spółki powiększył swój majątek aż o 13 mln zł, a posiadany przez niego pakiet akcji wart był wczoraj 15,4 mln zł.

Wystarczyła jedna informacja ze strony firmy, by kurs jej papierów w samym lutym tylko zwiększył się o ponad 600 proc. Ogromne zainteresowanie tymi walorami powoduje, że w ciągu ostatnich sesji mamy do czynienia z silną nierównowagą rynku, czego wynikiem jest zniesienie przez giełdę widełek ograniczających wzrost kursu akcji.

Spektakularnym sukcesem mogą się też poszczycić główni udziałowcy Szeptela i STGroup. W pierwszym przypadku ich majątki powiększyły się średnio o 45 mln zł, zaś najwięksi akcjonariusze STGroup wzbogacili się o ponad 10,6 mln zł.

Wirtualne pieniądze

Przedstawione powyżej kwoty mają, na co warto zwrócić uwagę, jedynie charakter papierowy. Dopóki akcje nie zostaną sprzedane przez ich właścicieli, dopóty znaczna część majątku będącego pod kontrolą prezesów spółek IT będzie miała wyłącznie wirtualną formę.

Zdaniem analityków, raczej nie należy oczekiwać, by korzystając z tak wysokich cen, któryś z szefów zdecydował się zmniejszyć swoje wpływy poprzez odsprzedaż części posiadanych akcji. Okazja jest jednak na tyle kusząca, że może skłonić do sprzedaży niewielkich pakietów.