Silvano Fashion Group (SFG) to forpoczta spółek z krajów nadbałtyckich, które od pewnego czasu zapowiadają szturm na warszawską giełdę. Estończycy z wyczuciem wybrali firmę, która przetrze kolejnym drogę na GPW. Odzież ma ostatnio wzięcie wśród inwestorów. Od dłuższego czasu wśród inwestorów giełdowych panuje moda na firmy stawiające na sieć detaliczną, a SFG koncentruje się na rozwoju w tym segmencie na dynamicznych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej.
Korzystnie dla estońskiego debiutanta przedstawia się wartość P/E na tle odpowiedników i całej branży detalicznej z GPW. Przy wynikach pro forma na koniec ubiegłego roku i aktualnym kursie na giełdzie w Tallinnie (6,2 EUR) P/E dla SFG wynosi 31,4. Tymczasem wartość P/E dla Mewy to 37,9, a Monnari 36,7. Poziom wskaźnika dla całej branży handlowej to 39,5. Niewykluczone, że w procesie book buildingu inwestorzy finansowi ustalą cenę z dyskontem do obecnego kursu z Tallina. Uatrakcyjniłoby to ofertę, gdyż spółka nie dzieli się prognozami finansowymi na ten rok. Biznes prowadzi głównie w krajach ocenianych przez polskich inwestorów jako rynki o podwyższonym ryzyku. W ofercie skierowanej wyłącznie do instytucji będą „stare” walory należące do funduszu Alta. Po ofercie spółka przeprowadzi nową emisję dla Alty. Fundusz obejmie ją po cenie, po jakiej zapisywali się inwestorzy giełdowi. Należy to odebrać pozytywnie, bo w ten sposób fundusz deklaruje głęboką wiarę w spółkę. Uzyskane w ten sposób 10 mln euro wyda na rozwój sieci detalicznej.
W ubiegłym roku doszło do połączenia PTA Grupp (odzież kobieca) i Silvano FG (bielizna). Trwa konsolidacja grupy i budowa sieci detalicznej. Spółka systematycznie odchodzi od profilu tradycyjnego producenta odzieży i hurtowego dystrybutora na rzecz nowoczesnej organizacji nastawionej na skuteczną sprzedaż przez własną sieć. Obecnie relacja między hurtem, a detalem w przychodach wynosi 70 do 30 proc. W 2010 r. proporcje mają się wyrównać, a sieć niezależnych dystrybutorów zostanie związana z emitentem systemem franszyzowym. Łącznie ma być w tym czasie około 400 sklepów. Spółka ma marki we wszystkich segmentach rynku, poza najwyższą półką. Stawia na budowę sieci głównie w krajach byłego ZSRR, gdzie dynamika wzrostu rynku, na którym działa spółka, ma sięgać w najbliższych latach 24 proc. SFG ma własne fabryki, jednocześnie część produkcji zleca na zasadzie outsourcingu w Białorusi. Zdaniem zarządu, jest to korzystniejsze niż przeniesienie produkcji na Daleki Wschód. Białoruskie władze nie utrudniają prowadzenia biznesu.
Spółka w ub.r. wykazała rentowność operacyjną i netto odpowiednio 19,7 i 9,7 proc. Zdecydowanie wyróżnia się marżami na tle całego sektora handlowego na GPW. Konkurencyjna Mewa ma odpowiednio 8,7 i 4,6 proc. SFG ustępuje Monnari (16,4 i 12,1), ale odzież kobieca (specjalność polskiej firmy) to jedynie 10 proc. przychodów estońskiej spółki.
Sebastian Gawłowski