Priorytetem bezpieczeństwo, nie zyski

opublikowano: 14-11-2022, 17:30
aktualizacja: 14-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Janusz Cieszyński, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa, mówi o postępie prac nad ustawą o KSC i o tym, co powinny robić telekomy.

Przeczytaj wywiad i dowiedz się:

  • kiedy ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa może nabrać ostatecznego kształtu
  • dlaczego zmodyfikowano jej założenia
  • co ze sprzętem „dostawców wysokiego ryzyka”
  • kiedy może ruszyć aukcja częstotliwości 5G i jakie są rządowe oczekiwania wobec niej
  • jakie eUsługi rozwija państwo

PB: Co się dzieje z projektem ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa?

Janusz Cieszyński, sekretarz stanu, pełnomocnik rządu do spraw Cyberbezpieczeństwa: Trafił pod obrady Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych. Posiedzenie w sprawie tego projektu odbędzie się pod koniec listopada. Analiza zgłoszonych uwag pozwala sądzić, że nie dojdzie do istotnych modyfikacji zapisów. W następnym kroku trafi do Komitetu Stałego Rady Ministrów.

A kiedy trafi do Sejmu?

Chcielibyśmy, aby trafił jak najszybciej. Doświadczenia związane z tym projektem wskazują jednak, że nie warto robić dalekosiężnych założeń. Koncentrujemy się na tym, żeby tak szybko, jak to możliwe, zamknąć prace w ramach KPRM.

Dlaczego prace trwają tak długo?

Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa jest obszernym projektem o znaczeniu strategicznym, który dotyka bardzo wielu obszarów funkcjonowania państwa i gospodarki. W związku z tym od początku budzi zainteresowanie licznych podmiotów, które zgłaszały swoje uwagi i postulaty. Wiele spośród nich wzajemnie się wykluczało. W efekcie projekt wymagał wielokrotnych uzgodnień. Równocześnie w toku prac udoskonalano projekt na podstawie gromadzonych doświadczeń z funkcjonowania krajowego systemu cyberbezpieczeństwa. Nie ma w rządzie znaczących sporów co do założeń tego projektu. Są natomiast rozbieżności związane ze szczegółowymi rozwiązaniami. Dla przykładu na ostatnim etapie prac pojawiły się głosy, że kryteria wyboru operatora strategicznej sieci bezpieczeństwa [OSBB - red.] nie zostały sformułowane wystarczająco precyzyjnie. Projekt wymaga doprecyzowania w tym obszarze, choć fundamentalnie nic się w nim już nie zmienia.

W wersji z początku października nie było spółki Polskie 5G, w założeniach projektu z końca października znów jest. To które zapisy są w końcu aktualne?

Jeśli spółka Polskie 5G powstanie, to tylko na zasadzie dobrowolnej współpracy między operatorami telekomunikacyjnymi – tak, jak kiedyś spółka Networks, stworzona przez Orange i T-Mobile. Na pewno nie będziemy wymuszali na rynku uczestnictwa w takim podmiocie. Państwowe potrzeby zaspokoi OSSB, który będzie dysponował jedną trzecią częstotliwości w paśmie 700 MHz i w razie konieczności będzie miał możliwość skorzystania z częstotliwości, które trafią do komercyjnych operatorów. Oczywiście nie ma mowy o arbitralnym odbieraniu dostępu do pasma telekomom. W praktyce trudno sobie wyobrazić korzystanie przez OSSB z tego uprawnienia poza sytuacjami skrajnymi, to zresztą jest rozwiązanie znane już w prawie telekomunikacyjnym.

Pasmo 700 MHz, które będzie wykorzystywane przez OSSB, może być na obszarach przygranicznych zakłócane przez Białoruś i Rosję.

W naszej ocenie obecnie brak przesłanek, by twierdzić, że to pasmo może zostać zakłócone. W lutym Białoruś poinformowała o zakończeniu nadawania telewizji na 700 MHz i przeznaczeniu tej częstotliwości na potrzeby 5G. W przypadku Rosji możemy oczywiście spodziewać się różnych scenariuszy, ale z badań UKE wynika, że nie ma realnych przeszkód dla wykorzystywania pasma 700 MHz przez OSSB.

Kiedy możliwe będzie rozpoczęcie aukcji częstotliwości 5G i jakie są oczekiwania rządu co do wpływów budżetowych?

Prezes UKE wielokrotnie mówił, że do ogłoszenia aukcji wystarczy przejście projektu ustawy o KSC przez Komitet Stały Rady Ministrów, nie jest konieczne wejście w życie ustawy. Na wpływach budżetowych się nie skupiamy. Bardziej istotne jest to, by w wyniku aukcji realnie pokryto mobilnym internetem całą Polskę. Operatorzy chwalą się, że takie pokrycie już jest, ale każdy, kto wyjechał poza duże miasta, wie, że w praktyce ciągle są białe plamy.

Wiele krajów europejskich rozdysponowało już częstotliwości pod budowę sieci 5G. Czy duże opóźnienie aukcji nie sprawi, że Polska będzie technologicznie zacofana?

Obecnie nie mamy zbyt wielu zastosowań biznesowych, przy których technologia 5G robi realną różnicę, wiec tempo przeprowadzenia aukcji nie ma fundamentalnego znaczenia dla konkurencyjności Polski bądź dla jej braku. Oczywiście nowe zasoby częstotliwości dadzą nowe możliwości telekomom. Branża – zamiast wylewać krokodyle łzy nad opóźnieniami – powinna raczej skoncentrować się na dobrym wykorzystaniu tych częstotliwości, które ma do dyspozycji, i przede wszystkim zapewnić realne, a nie tylko marketingowe pokrycie mobilnym internetem całej Polski. Trudno uznać to za jej priorytet, skoro zainteresowana jest przede wszystkim blokiem C, który ma służyć dogęszczaniu sieci w dużych miastach, a nie pasmem pokryciowym 700 MHz.

Mniejsi operatorzy głośno, a chińscy dostawcy sprzętu po cichu kontestują zapisy związane z bezpieczeństwem sprzętu i możliwością uznania konkretnych firm za dostawców wysokiego ryzyka, których urządzenia będą musiały zniknąć z sieci. Tu się już nic nie zmieni?

Uważamy, że zapisy są praktyczne i gwarantują bezpieczeństwo strategiczne Polski. Nie ma powodu, by jakikolwiek producent sprzętu a priori zakładał, że zostanie uznany za dostawcę wysokiego ryzyka – no chyba, że wie, że z jego sprzętem jest coś nie tak. Oczywiście rozumiem obawy operatorów i producentów, ale samo wejście w życie przepisów nie oznacza automatycznie, że sprzęt będzie musiał zostać wycofany. Procedury uznania konkretnych firm za dostawców wysokiego ryzyka są bardzo szczegółowo opisane, jest cały katalog środków odwoławczych i nie powinno to budzić większych kontrowersji. A jeśli ktoś w branży uważa, że wymogi w zakresie cyberbezpieczeństwa hamują rozwój sieci i mogą negatywnie odbić się na rentowności firm telekomunikacyjnych, to niech spojrzy za naszą wschodnią granicę i zastanowi się, czy priorytetem powinny być zyski, czy bezpieczeństwo.

Pilotuje pan ten projekt jako pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa. W ostatnich miesiącach spekulowano, że szykowany jest powrót Ministerstwa Cyfryzacji jako odrębnego bytu. To możliwe?

To jest decyzja na poziomie premiera, nie moim. Według mnie obecna struktura jest optymalna, a w ramach KPRM sprawnie realizujemy wszystkie zadania. Herbata od samego mieszania nie robi się słodsza.

We wrześniu zapowiedziano przekształcenie Centralnego Ośrodka Informatyki [COI - red.] w Agencję Informatyzacji [AI - red.]. Co, poza zmianą szyldu, ma to dać?

Przekształcenie COI w AI pozwoli na sprawniejszą organizację publicznych projektów cyfrowych. Połączymy różne rozwiązania, ułatwimy finansowanie i utrzymanie kluczowego personelu. Agencja będzie miała takie narzędzia, jakie ma np. spółka Aplikacje Krytyczne przy Ministerstwie Finansów, co w porównaniu do COI ułatwi jej rekrutację specjalistów potrzebnych do utrzymania kluczowych dla państwa systemów informatycznych.

Zapowiadał pan już intensywny rozwój aplikacji mObywatel. Co się w niej zmieni?

Mamy kilkunastostronicową mapę drogową, zawierającą e-usługi, które stopniowo pojawią się w aplikacji. mObywatel stanie się wszechstronną aplikacją, podobną do bankowych. Rozbudowujemy go we współpracy z różnymi resortami o nowe funkcje poza podstawowym elektronicznym portfelem dokumentów. Wraz z Ministerstwem Klimatu już wprowadziliśmy możliwość zgłaszania naruszeń środowiskowych i składania wniosków o dodatek do źródeł ciepła, na dniach przy udziale spółek skarbu państwa uruchomimy możliwość składania wniosków o świadczenia z ustawy prądowej. W następnych krokach planujemy, aby w mObywatelu prawo jazdy pojawiło się od razu po zdaniu egzaminu. Dużym ułatwieniem będzie także rejestr pełnomocnictw i upoważnień, dzięki któremu przy pomocy aplikacji Polacy będą mogli załatwiać sprawy urzędowe w imieniu swoich bliskich.

Czy mObywatel ma docelowo oferować wszystkie państwowe usługi cyfrowe? Także te, które nadzorował pan wcześniej w ramach Ministerstwa Zdrowia?

Usługi zdrowotne to odrębny temat. Nie ma planu włączania ich w mObywatelu, ze względu na ich specyfikę pacjenci powinni mieć odrębną aplikację – i tę funkcję dobrze spełnia mojeIKP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane