Private equity w zasięgu ręki

  • Jagoda Fryc
23-05-2013, 00:00

Nie trzeba mieć miliona, żeby zainwestować na rynku aktywów niepublicznych. I podjąć spore ryzyko, za które nagrodą mogą być okazałe zyski

Inwestorzy, którzy pod koniec listopada 2006 r. kupili certyfikaty inwestycyjne Secus FIZ, dziś są ponad 25 proc. pod kreską. Fundusz private equity przedłużył okres działalności i zamiast typowej likwidacji, która docelowo miała nastąpić w ubiegłym roku, będzie na bieżąco wykupował certyfikaty, wypłacając klientom zysk ze zrealizowanych inwestycji. Przez 6 lat przez portfel funduszu przewinęło się pięć spółek, z czego z trzech jeszcze nie udało się wyjść. Grzegorz Pędras, prezes Secus AM, szacuje, że proces ten potrwa maksymalnie 18 miesięcy, a ostateczna wartość certyfikatów może wzrosnąć nawet do 1,5 tys. zł. Oznaczałoby to zysk w wysokości ponad 66 proc.

CIERPLIWY: Secus FIZ, zarządzany przez Grzegorza Pędrasa przedłużył działalność, bo czeka na dywidendę z PZU i lepsze czasy dla branży deweloperskiej. W tym roku jest ponad 39 proc. nad kreską. [FOT. WM]
Zobacz więcej

CIERPLIWY: Secus FIZ, zarządzany przez Grzegorza Pędrasa przedłużył działalność, bo czeka na dywidendę z PZU i lepsze czasy dla branży deweloperskiej. W tym roku jest ponad 39 proc. nad kreską. [FOT. WM]

Kupić i poczekać…

Na krajowym rynku funkcjonuje kilka funduszy private equity, dostępnych dla klientów detalicznych. Oprócz Secusa tego rodzaju produkty oferuje także Investors TFI, MCI Capital, BDM TFI i Idea. Aby w nie zainwestować, wystarczy mieć 1 tys. zł i... dużo cierpliwości. Bo choć zarobić można krocie, to na realizacje zysku zwykle trzeba poczekać kilka lat, a ryzyko strat związane z nietrafioną inwestycją jest bardzo wysokie. Pieniądze pozyskane od inwestorów fundusze private equity lokują w akcje spółek niepublicznych, które często są w początkowej fazie rozwoju (tzw. start-up). Zadaniem zarządzających jest pomoc w budowaniu strategii biznesowej takiej firmy, pozyskaniu finansowania, restrukturyzacji, konsolidacji branżowej czy wprowadzeniu na giełdę. Realizacja zysków funduszu (tzw. dezinwestycja) odbywa się poprzez sprzedaż posiadanych walorów kolejnemu inwestorowi strategicznemu lub finansowemu. Nie zawsze jednak projekty są trafione. W 2007 r. Secus FIZ wydał nieco ponad 1 mln zł na akcje spółki e-learningowej — WiedzaNet, by za dwa lata sprzedać je z 70-procentową stratą. Lepiej opłaciła się natomiast inwestycja w walory Agito, firmy działającej w branży e-commerce, która przyniosła funduszowi 20 proc. zysku. Secus FIZ czeka jeszcze na sowitą dywidendę z PZU za 2012 r. Gdy ją dostanie, spienięży akcje ubezpieczyciela warte łącznie 2,9 mln zł. Na dezyinwestycje czeka jeszcze spółka APN Promise — dystrybutoroprogramowania komputerowego, oraz krakowski deweloper Sento.

...lub sprzedać

W dużo lepszej sytuacji są klienci Investor Private Equity FIZ, którzy w każdym momencie mogą wyjść z inwestycji, ponieważ jego certyfikaty notowane są na giełdzie. Od początku działalności, czyli w ciągu pięciu lat, fundusz kierowany przez Emila Łobodzińskiego zarobił prawie 60 proc. W tym roku jest 1,3 proc. nad kreską. Na wycenę certyfikatów wpłynął wzrost wartości udziałów w spółkach Rubra (firma celowa zaangażowana w restrukturyzację Grupy Gwarant), WB Electronics oraz Gino Rossi, a z drugiej strony spadek giełdowej wyceny akcji Grupy Nokaut. W pierwszym kwartale 2013 r. fundusz zainwestował też w dwie spółki z branży usług medycznych.

Uwaga na ryzyko

Zwykle fundusze aktywów niepublicznych są mniej wrażliwe na zmiany koniunktury giełdowej. Podczas bessy bardzo często zyskują więcej lub tracą mniej niż klasyczne fundusze akcji. Investor Private Equity FIZ w kryzysowym 2008 r. zarobił na papierze ponad 56 proc., podczas gdy WIG zanurkował o 51 proc.

— Ustawowo fundusz private equity musi dokonywać wyceny aktywów raz na kwartał. Do wyceny spółek wykorzystuje się najczęściej analizę porównawczą i metodę DCF, która pozwala na określenie wartości firmy w zależności od osiąganych wyników finansowych. Na tej podstawie wyznaczana jest ostateczna wartość certyfikatu uczestnictwa — tłumaczy Emil Łobodziński, zarządzający Investors TFI. Zdaniem specjalisty, tego rodzaju fundusze nie powinny jednak zajmować więcejniż 10 proc. portfela inwestora. Przy wyborze produktu warto zwrócić uwagę na doświadczenie i kompetencje zarządzającego oraz na politykę inwestycyjną, która bardzo często determinuje poziom ryzyka.

— Fundusz może inwestować w dowolnej branży i mieć bardzo zdywersyfikowany portfel lub skupić się na konkretnej branży, np. defensywnym sektorze medycznym. Znając politykę inwestycyjną, inwestor ma świadomość ryzyka i potencjału zysku lub straty — dodaje Emil Łobodziński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Private equity w zasięgu ręki