Chodzi o siedem próbek, które dały wynik negatywny. USADA zleciła przeprowadzenie badań laboratorium w Chatenay-Malabry (LNDD). Właśnie to francuskie laboratorium wykryło doping u Landisa, ale później było ostro krytykowane przez amerykańskiego kolarza i jego adwokatów za brak profesjonalizmu.
Landis określił decyzję USADA jako "antyamerykańską" i oskarżył agencję, że "działa ponad prawem". "Jestem zdumiony, że USADA nalega, by to LNDD wykonało testy" - podkreślił Landis, którego zdaniem dodatkowe badania powinny być wykonane przez laboratorium Uniwersytetu Kalifornii w Los Angeles.
Procedura dyscyplinarna w jego sprawie toczy się w bardzo wolnym tempie. Landis, który już wcześniej zapowiedział, że w sezonie 2007 nie będzie startować, ma być przesłuchany przez komisję USADA 14 maja. Później jego sprawą ma się zająć także Franmcuska Agencja Antydopingowa.
Floyd Landis jest podejrzany o stosowanie dopingu podczas ubiegłorocznego Tour de France, na co wskazują pozytywne wyniki próbek A i B po 17. etapie. W jego organizmie wykryto podwyższony poziom testosteronu.
Landisowi grozi dwuletnia dyskwalifikacja i odebranie zwycistwa w wyścigu. W ponadstuletniej historii Wielkiej Pętli tylko raz, w 1904 roku, zdyskwalifikowano triumfatora, ale z przyczyn niezwiązanych z dopingiem. (PAP)