W sobotę mija 25. rocznica pierwszej sesji na warszawskiej giełdzie. Z tej okazji postanowiliśmy wziąć pod lupę trzy wykresy obejmujące ten okres i sprawdzić, jakie wynikają z nich wnioski. Jako ostatni analizujemy wykres jedynej spółki notowanej nieprzerwanie od początku istnienia giełdy aż do tej chwili.
Akcje Próchnika, które w sobotę wraz z całym warszawskim parkietem obchodzą 25. rocznicę debiutu, nie podzieliły sukcesu, jaki odniosła GPW. Spędziły w trendzie spadkowym trzy czwarte swojej późniejszej historii, a obecnie nominalnie kosztują o 92,2 proc. mniej, niż płacono za nie w debiucie. Paradoksalnie jednak w tym momencie papiery Próchnika mogą mieć spory potencjał zwyżek, nawet jeśli spadkowa tendencja się utrzyma.
W ramach kanału spadkowego, opisującego notowania od szczytu pamiętnej hossy lat 1992-1994 notowania, obecnie sięgające 1,32 zł, mogą zwyżkować nawet do 2,30 zł. To w ujęciu statycznym oznaczałoby 74-procentowy potaniał zwyżek. Aby inwestorzy mogli zarabiać na także w długim okresie, potrzebne jest jednak wyrwanie się kursu z tendencji spadkowej, wychodząc powyżej górnego ograniczenia kanału. W przeciwnym wypadku po krótkiej i dynamicznej hossie notowaniom Próchnika będzie groziło ponowne zejście na historyczne minimum.
Zniżkujący kanał, widoczny na wykresie notowań Próchnika od początku historii. Źródło: pb.pl.
