Producenci aut grożą podwyżkami
Dealerzy Renault, FIAT-a i Daewoo uważają, że samochody osobowe zdrożeją na początku 2000 roku — nawet o 20 proc. Nie chcą jednak ujawniać szczegółów ewentualnych skoków cen, twierdząc, że ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą w ostatniej chwili.
Podpisanie przez prezydenta RP ustawy o podatkach pośrednich rozwiało wątpliwości — w przyszłym roku akcyza na auta o pojemności silnika poniżej 2000 ccm wzrośnie w dwóch etapach z 2 do 6 proc., a na auta z silnikami powyżej 2000 ccm — z 10 do 15 proc. Jeżeli sprzedawcy nie obniżą marż, może to oznaczać wzrost cen.
— Teoretycznie ceny nie powinny pójść w górę więcej niż o 3-4 proc. Jednak nawet 20-proc. podwyżka nie będzie niczym zaskakującym — uważa jeden ze stołecznych dealerów Renault.
Z kolei warszawscy dealerzy FIAT-a twierdzą, że podwyżka wyniesie najwyżej 5 proc. Różnice biorą się stąd, że nikt nie wie, jak zmienią się kursy dolara i marki.
Wielka wyprzedaż
W niektórych salonach Daewoo w Warszawie i większych miastach już 1 grudnia samochody drożeją średnio o 2,5 proc. Jednocześnie nasila się sprzedaż w ramach akcji promocyjnych. Np. Renault organizuje na początku grudnia Dni Otwartych Drzwi. Do końca roku klienci mają szansę na kupno modelu Renault Twingo po preferencyjnych cenach. Z kolei w salonach należących do General Motors wprowadzono — również do końca roku — specjalne zniżki (do 3 tys. zł) na niektóre modele Opli — np. Focusa. Sprzedawcy zachęcają także darmowymi polisami ubezpieczeniowymi (FIAT) lub bezpłatnym kompletem opon zimowych (Peugeot). Nasilenie promocji to jednak typowe zjawisko o tej porze roku. Dealerzy chcą jak najszybciej pozbyć się tegorocznych aut, które jeszcze stoją w salonach — chodzi o dopełnienie umów z producentami.
Nie muszą podrożeć
Tymczasem Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar, monitorującej polski rynek samochodowy, uważa, że ceny samochodów na początku 2000 roku raczej nie zmienią się.
— Wprowadzenie podwyżki akcyzy na samochody o pojemności silnika poniżej 2000 ccm w dwóch etapach — do 4 proc. w styczniu i 6 proc. we wrześniu — uchroni rynek przed nadmiernym skokiem cen na początku roku — uważa.
Może się więc okazać, że obecne wypowiedzi dealerów są tylko próbą nakręcenia koniunktury, a do znaczniejszego wzrostu cen samochodów dojdzie dopiero we wrześniu przyszłego roku.