Producenci płytek walczą z importem
Wytwórcy glazury i terakoty potrzebują stowarzyszenia
Polscy producenci płytek ceramicznych twierdzą, że nie ma między nimi zażartej walki. Głównym przeciwnikiem są importerzy, którzy opanowali ponad 50 proc. rynku. Receptą na poprawę sytuacji polskich wytwórców ma być powołanie stowarzyszenia krajowych przedsiębiorców.
Najmocniejszą pozycję wśród krajowych producentów ma Opoczno. Szacuje się, że firma ta produkuje około 16 proc. sprzedawanych na polskim rynku płytek ceramicznych. Na drugiej pozycji znajduje się Ceramika Paradyż z 10-proc. udziałem, następnie Ceramika Tubądzin (około 4,5 proc.). Reszta rynku należy do mniejszych producentów i importerów. Pozycja tych ostatnich spędza sen z powiek polskim wytwórcom. Szacuje się, że ponad 50 proc. rynku znajduje się właśnie w ich rękach.
Już na początku 1999 r. niektórzy przedsiębiorcy głosili potrzebę stworzenia silnego lobby polskich firm. Miałoby ono dopomóc w ograniczeniu pozycji importerów. Prawdopodobnie już niedługo powstanie stowarzyszenie polskich producentów płytek ceramicznych.
— Polskie firmy obecnie nie konkurują ze sobą. Najgroźniejsi są dla nas importerzy. Dlatego postanowiliśmy powołać stowarzyszenie krajowych wytwórców. Obecnie prowadzimy rozmowy, które nie mają oficjalnego charakteru — mówi Sławomir Tokarski, dyrektor generalny Ceramiki Tubądzin.
Niejasna przyszłość
Trudno powiedzieć, jaka będzie chłonność rynku płytek ceramicznych w ciągu najbliższego roku. Szacuje się, że aktualne zapotrzebowanie sięga 80 mln mkw. rocznie. Optymiści mówią nawet, że w tym roku wzrośnie do 100 mln mkw. Jeśli konsumpcja utrzyma się na takim poziomie, to producenci mogą spać spokojnie. Praktycznie wszystkie liczące się firmy inwestują obecnie w rozwój nowych linii technologicznych i budowę zakładów produkcyjnych. Na rynku pojawią się też nowi producenci. Mówi się, że mogą u nas powstać włoskie lub hiszpańskie fabryki. To jednak tylko spekulacje. Pewne jest natomiast, że już niedługo produkcję płytek uruchomi Cersanit. Inwestycja tej firmy, produkującej dotychczas ceramikę sanitarną, szacowana jest na 70 mln zł. Z produkcją płytek ma też wystartować firma Valdi, która zamierza uruchomić zakład w Stąporkowie.
— Ostatnio producenci i importerzy odnotowują znaczny wzrost sprzedaży. Myślę jednak, że okres hossy dobiega końca. Zniesienie ulg podatkowych nie wróży nic dobrego. Trudno przewidzieć, co się stanie, ale można się spodziewać, że na początku przyszłego roku nastąpi kryzys — uważa Sławomir Tokarski.
Tylko salony
Producenci są spokojni o sieć sprzedaży. Ich zdaniem na rynku pozostaną tylko te, które inwestują w swój rozwój. Mniejsi hurtownicy wypadną z rynku. Zdaniem przedsiębiorców, przy sprzedaży płytek liczy się przede wszystkim dobra ich ekspozycja. Klienci chcą kupować w salonach, mając do wyboru już zaaranżowane łazienki.
— Zachodnie hipermarkety nie są wielkim zagrożeniem dla takich salonów. Ceny są porównywalne, a dodatkowo podczas kupowania klienci oczekują fachowych porad. Tymczasem w hipermarketach obowiązuje samoobsługa — twierdzi Sławomir Tokarski.
Radosław Górecki