Producenci płytek wejdą w paradę Włochom

ANP
opublikowano: 03-09-2012, 00:00

Część firm z Italii wypadnie z rynku. W to miejsce mogą wejść nasi. O ile utrzymają koszty w ryzach.

Polska może stać się w Europie regionalnym centrum produkcji płytek ceramicznych — tak uważa Paweł Górnicki, wiceprezes giełdowej Ceramiki Nowa Gala.

Pod dwoma warunkami: krajowi producenci muszą zmodernizować fabryki i utrzymać koszty w ryzach. Nowa Gala przechodzi od słów do czynów i inwestuje 180 mln zł [53 mln zł z dotacji unijnych — red.] w budowę zakładu w powiecie koneckim w starachowickiej strefie ekonomicznej. Będzie mogła w nim prowadzić recykling materiałów i oszczędnie zużywać gaz.

— Polska już staje się europejskim centrum produkcji ceramiki. Koszty wytwarzania wciąż mamy niższe niż np. we Włoszech i w Hiszpanii. I tak będzie, jeśli przestaną rosnąć ceny energii i gazu. W innym przypadku — podzielimy los części europejskich producentów — mówi Jan Adamus, dyrektor Ceramiki Końskie.

Włosi do odstawki

— Do tej pory największą grupą firm dominującą na europejskim rynku byli włoscyproducenci. Ich roczne moce wynosiły nawet 650 mln mkw. płytek. To osiem razy więcej niż wielkość naszego rynku. Jednak przestali być konkurencyjni, ze względu na wysokie koszty. Ich rynek odnotował głęboką stratę. Ten kawałek tortu będzie do wzięcia, gdy poprawi się koniunktura — twierdzi Paweł Górnicki.

Zakłada, że we Włoszech przetrwają najwięksi producenci, ale na dłuższą metę w drogim kraju nie da się prowadzić tego biznesu w sposób konkurencyjny. Co innego Polska. Dlatego firmy coraz większą wagę przykładają do eksportu.

— Sprzedajemy na południe, zachód i wschód Europy. Wciąż jesteśmy konkurencyjni cenowo — podkreśla Jan Adamus.

Kraj w stagnacji

W pierwszym półroczu 2012 r. eksport poprawił rentowność Nowej Gali. Wiceprezes liczy, że jego udział w przychodach zwiększy się z 18 do 30 proc. po 2016 r. W kraju panuje stagnacja, a mniejsi wytwórcy mają problemy. Część z nich już wypadła z rynku.

— Zaczynamy sezon i ten kwartał zwykle jest najlepszy w roku, ale trudno przewidzieć, czy krajowy rynek wzrośnie. Nie widzę podstaw do tego, że zanotuje silną dynamikę. Tym bardziej, że przed rokiem mieliśmy wysoką sprzedaż, bo rosła konsumpcja i przestano się bać inwestycji — mówi Paweł Górnicki.

Jego zdaniem, jest sporo inwestycji komercyjnych (powierzchni biurowych, usługowych, handlowych), ale na rynku detalicznym jest gorzej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu