Firma Polkon projektuje i produkuje wyposażenie transportowe. Teraz planuje duże inwestycje i debiut na parkiecie.
8 września rozpoczną się zapisy na akcje Przedsiębiorstwa Produkcyjnego Polkon, zajmującego się produkcją przyczep i naczep oraz specjalistycznych zestawów transportowych. Cenę emisyjną akcji ustalono na 4,90 zł. Oferującym jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska. Początkowo debiut planowano na czerwiec, ale ze względów proceduralnych do niego nie doszło.
— Postanowiliśmy dać inwestorom więcej czasu na zapoznanie się z ofertą i przeczekać niepokoje na giełdzie, do czasu aż koniunktura się trochę ustabilizuje — tłumaczy Mariusz Mijalski, prezes Polkonu.
Duże inwestycje
Firma, choć w zmienionej formie, istnieje od 1967 r. Początkowo właścicielem było państwo, a głównym zadaniem — remonty samochodów ciężarowych, przystosowanych do przewozu drewna. W czasach największej świetności przedsiębiorstwo zatrudniało ponad sześciuset pracowników. Pierwsze własne samochody firma wyprodukowała na początku lat 90. W 2001 r., wraz z prywatyzacją i dopływem nowego kapitału, w firmie pojawiła się nowa strategia rozwoju. Dziś Polkon zatrudnia około dwustu osób. Zakłady produkcyjne firmy opuszcza co roku 550-600 pojazdów. Polkon chce w ciągu dwóch lat zwiększyć produkcję do tysiąca aut rocznie. Ale na to potrzeba pieniędzy.
— Około 6,5 mln zł, które zamierzamy uzyskać z emisji, przeznaczymy na rozbudowę mocy produkcyjnych. Część z tych pieniędzy, około 4 mln zł, pójdzie na nową halę produkcyjną i rozbudowę ciągu lakierniczego. Resztę chcemy zainwestować w rozwój i modernizację technologii wytwarzania oraz uzyskanie homologacji na produkowane przez nas pojazdy. Poza rozbudową mocy produkcyjnych musimy też inwestować w jakość i precyzję wykonania — mówi Mariusz Mijalski.
Wypełnić niszę
Polkon zajmuje się projektowaniem na zamówienie przyczep i naczep do samochodów ciężarowych. Koszt takiego urządzenia waha się w granicach od 40 tys. do 160 tys. EUR, a czas oczekiwania na realizację zamówienia — od jednego do dziewięciu miesięcy. Najdłużej trwa wykonanie pojazdów specjalnych, do których trzeba sporządzić pełną dokumentację techniczną i które muszą przejść serię odpowiednich badań. Dziś takie pojazdy stanowią około 60 proc. produkcji przedsiębiorstwa. Ale ten udział ma wzrosnąć.
— Mamy ambicję być największym producentem zabudów samochodów specjalnych, naczep niskopodwoziowych i specjalistycznych zestawów transportowych w Polsce oraz Europie Środkowej i Wschodniej. Na rynku jest nisza i my chcemy ją wypełnić — zapowiada Mariusz Mijalski.
Od około trzech lat połowę produkcji Polkon sprzedaje w Europie Zachodniej i Północnej. Teraz firma patrzy na wschód.
— Eksport do krajów wschodniej Europy to na razie ułamek naszej sprzedaży. W tym roku zaczęliśmy wymianę z Rosją, współpracujemy już z Litwą i Estonią. Przygotowujemy grunt do wejścia na Ukrainę — jes-teśmy na etapie uzyskania certyfikatów uprawniających do sprzedaży pojazdów na tym rynku. To właśnie rynek ukraiński może stać się w najbliższych latach jedną z głównych aren walki o klienta i rywalizacji firm produkujących sprzęt transportowy — przewiduje Mariusz Mijalski.