Może wyjaśni się wreszcie, czy w LHS doszło do handlowych uchybień. Decyzja, czy wszcząć postępowanie zapadnie w tym tygodniu.
W PKP LHS (linia szerokotorowa transportująca towary z Ukrainy) kontrola goni kontrolę. Wkrótce do spółki może wkroczyć prokurator.
— Złożyłem doniesienie do prokuratury, by zbadała, czy w spółce doszło do nieprawidłowości — mówi Mirosław Chaberek, wiceminister transportu.
Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Zamościu. Chodzi m.in. o sprawdzenie, czy dostawy materiałów dla LHS były zgodne z prawem.
Kilka tygodni temu resort zapowiedział, że zbada sprawę. Okazało się jednak, że urzędnicy nie mają ku temu uprawnień, dlatego złożyli doniesienie do prokuratury.
— Przesłuchaliśmy wnioskodawcę. Do 19 lutego musimy podjąć decyzję o wszczęciu postępowania lub oddaleniu wniosku — mówi Robert Przybysz, zastępca prokuratora w zamojskiej Prokuraturze Rejonowej.
W tym tygodniu wyjaśni się więc, czy będzie śledztwo.
Zmowa kontrahentów
— Nie znamy treści wniosku do prokuratury. Zleciliśmy radzie nadzorczej LHS przeprowadzenie pełnej kontroli w spółce. Zarząd firmy został także zobowiązany do przedstawienia w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wniosku o zbadanie, czy doszło do zmowy firm, które starały się o zamówienia LHS — mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP.
Nieoficjalnie mówi się bowiem o cenowej zmowie kontrahentów LHS. Nazw na razie nikt nie wymienia.
Małgorzata Cieloch z biura prasowego UOKiK informuje, że na razie żaden wniosek z LHS nie wpłynął. Zarząd ma jeszcze trochę czasu.
Roszady i wyniki
Sprawa dostaw materiałów dla LHS jest bardzo zagadkowa. W ubiegłym roku Mieczysław Czuk i Eugeniusz Tarka, członkowie zarządu firmy, poprosili o zbadanie sprawy. PKP przeprowadziły kontrolę. Michał Wrzosek podkreśla, że wykazała ona uchybienia, nie było jednak nieprawidłowości o charakterze kryminalnym. Członkowie zarządu, którzy wnioskowali o kontrolę, stracili jednak posady. Przedstawiciele PKP i LHS podkreślali jednak, że roszady nie mają nic wspólnego z domaganiem się kontroli.
— Nie ma żadnych nadużyć. Procesy przetargowe były prowadzone zgodnie z prawem. Sprawozdanie z kontroli wskazuje uchybienia, ale nie ma mowy o jakichkolwiek nieprawidłowościach. LHS jest jedną z najlepiej funkcjonujących spółek w grupie PKP. Mimo ograniczenia w ubiegłym roku ilości przewozów, nie ma żadnych przestojów w produkcji, 1,2 tys. osób ma pracę, a według wstępnych szacunków, nasz zysk za ubiegły rok sięgnie około 20 mln zł — kategorycznie stwierdza Piotr Juś, prezes LHS.