Promocja, nic na siłę

Agnieszka Berger
opublikowano: 12-09-2007, 00:00

Nowy szef URE nie powtórzy spektakularnych sukcesów Anny Streżyńskiej w liberalizacji. Chce promować, a nie wymuszać konkurencję.

Energetyka Pierwsze deklaracje Adama Szafrańskiego, nowego prezesa Urzędu Regulacji Energetyki

Nowy szef URE nie powtórzy spektakularnych sukcesów Anny Streżyńskiej w liberalizacji. Chce promować, a nie wymuszać konkurencję.

Energetycy z niecierpliwością czekają na pierwsze wypowiedzi i działania Adama Szafrańskiego, nowego prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Zwolennicy konkurencji, która formalnie nie ma ograniczeń od 1 lipca 2007 r., liczą, że świeżo upieczony prezes ostro przeciwstawi się utrzymaniu status quo na zmonopolizowanym dotychczas rynku. Mają nadzieję na aktywnego regulatora na miarę Anny Streżyńskiej, szefowej Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który prośbą i groźbą wymusi faktyczną liberalizację i spadek cen.

Nowy szef URE nie widzi jednak na razie powodów, żeby przechodzić do ofensywy. Plan działania w energetyce już ma, ale nie zamierza zaczynać od dyscyplinowania spółek.

— Wierzę, że firmy energetyczne też chcą wolnej konkurencji i nie będą przeciwstawiać się jej rozwojowi. Dlatego zamierzam zacząć od promowania rynku wśród odbiorców energii. Przygotowujemy w URE broszurę informacyjną dla odbiorców w gospodarstwach domowych, aby byli świadomi, że mogą zmienić sprzedawcę energii. W naszej centrali już ruszyło call center, w którym można uzyskać informacje na ten temat. Planujemy też uruchomienie telefonów informacyjnych w terenowych oddziałach URE — wylicza Adam Szafrański.

Co z taryfami

Regulator pracuje również nad wyczekiwanym przez firmy energetyczne stanowiskiem w sprawie obowiązywania taryf na energię elektryczną. Deklaruje, że opublikuje je najpóźniej za miesiąc.

— Stan prawny dotyczący taryfowania obrotu energią jest niejasny, a firmy nie lubią działać w warunkach niepewności. Dlatego zamierzam wydać komunikat w sprawie zwolnienia tej działalności z obowiązku taryfowego lub jego utrzymania. Na razie nie ujawnię, do czego się skłaniam. Obecnie badam, czy na rynku faktycznie panują warunki konkurencji, a operatorzy systemów dystrybucyjnych są niezależni. Stanowisko, które ogłoszę najpóźniej za miesiąc, nie bę- dzie odnosiło się do przeszłości — zapowiada szef URE.

Umowy bez przymusu

W rozwiązanie kolejnego ważnego problemu, tzw. umów kompleksowych (dzięki którym odbiorca po zmianie sprzedawcy nadal otrzymywałby jedną fakturę za przesył i energię), Adam Szafrański na razie nie chce się włączać. Energetycy przez dwa miesiące nie zdołali dogadać się w tej sprawie, a zwolennicy konkurencji spoglądają na URE, licząc, że wymusi porozumienie. Raczej się na to nie zanosi.

— I tak nie dysponuję narzędziami przymusu. Mógłbym najwyżej apelować do spółek. Wydaje się jednak, że —zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w instrukcjach operatorów — to nie będzie konieczne — mówi szef URE.

Dodaje, że państwowe spółki energetyczne koncentrowały się na konsolidacji i wydzielaniu operatorów. Nie miały więc czasu, by przygotować się do liberalizacji, ale wkrótce się do tego zabiorą.

okiem eksperta

Daria Kulczycka

ekspert PKPP Lewiatan

Potrzeba silnej ręki

Kiedy w sektorze dominuje jeden właściciel, państwo, i zaczynamy liberalizację rynku od warunków lokalnych monopoli, przydałby się aktywny regulator. Poprzedni prezes URE ściśle trzymał się zakresu swoich obowiązków. Mamy świadomość, że uprawnienia polskiego regulatora są ograniczone, ale z zadowoleniem przyjęlibyśmy jego bardziej aktywną postawę w zakresie budowania prawdziwej konkurencji w energetyce. Faktyczną liberalizacją zainteresowane są tylko te firmy energetyczne, które dopiero walczą o swoje miejsce na rynku. Lokalni monopoliści raczej będą dążyć do zachowania status quo. Dlatego samo promowanie wolnego rynku wśród odbiorców energii nie wystarczy.

Liberalizacji sprzyjałoby też otwarcie krajowego rynku na wymianę międzynarodową, w czym przeszkadza niedobór mocy przesyłowych, i prywatyzacja branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Promocja, nic na siłę