Propozycja MF dzieli rynek
Nowy podatek od nieruchomości użytkowych
CZAS NA TAŃSZE: Tomasz Błeszyński z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości informuje, że gdy inwestorzy podwyższą ceny za metr kwadratowy lokalu to stracą klientów na rzecz kamienic i budynków o niższym standardzie tzw. klasy B i C, w których opłaty będą niższe. fot. MP
Od 1 stycznia 2001 roku ma zacząć obowiązywać zmieniony podatek od nieruchomości. Obejmie on jedynie budynki wykorzystywane do działalności gospodarczej. Podstawą opodatkowania będzie wartość nieruchomości, a nie jak dotychczas jej powierzchnia.
Ministerstwo Finansów przygotowało projekt zmiany ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. W związku z tym, prawdopodobnie od początku 2001 r. będzie stosowana nowa zasada ustalania podstawy opodatkowania budynków związanych z działalnościa gospodarczą. Zdaniem ekspertów, ujednolici ona zasady opodatkowania środków trwałych.
Potrzebna zmiana
Obecnie obowiązujący podatek od nieruchomości wymaga nowelizacji. Nalicza się go od powierzchni użytkowej nieruchomości, niezależnie od jej stanu technicznego i lokalizacji.
— Jest to podatek kwotowy, na przykład dla nieruchomości wykorzystywanej na cele gospodarcze wynosi 14,36 zł za metr, a dla lokalu mieszkalnego 0,41 zł — podaje Jan Wojnowski, radca ministra finansów.
Jak zauważa Adam Polanowski, prezes agencji nieruchomości, powoduje to, że podatek odprowadzany za nowy, położony w dobrym punkcie lokal jest taki sam, jak ten za pomieszczenia w starych budynkach.
— Poza tym jest to podatek, który nie stymuluje rozwoju przestrzennego. Sprzyja jedynie temu, aby działki pozostawały nadal nie zagospodarowane — uzupełnia Adam Polanowski.
Od wartości
Trzeba zaznaczyć, że jest to zmieniony podatek od nieruchomości, a nie, jak wiele osób błędnie sądzi, katastralny. Nie będzie on bowiem obejmował wszystkich nieruchomości, lecz tylko te przeznaczone na prowadzenie działalności gospodarczej. Ponadto inne będą zasady jego naliczania, podstawę opodatkowania będzie stanowić wartość nieruchomości.
— Wartość będzie ustalana na dzień 1 stycznia. Będzie ona jednocześnie stanowiła podstawę obliczania amortyzacji. W przypadku budynków całkowicie zamortyzowanych przyjmie się wartość z 1 stycznia roku podatkowego, w którym dokonano ostatniego odpisu amortyzacji. Natomiast dla budynków, dla których odpisów amortyzacji nie dokonywano, podstawą opodatkowania będzie wartość rynkowa określana przez samego podatnika, bądź użytkownika — informuje Jan Wojnowski.
W rękach rynku
Ministerstwo Finansów proponuje, aby stawka podatku wyniosła w skali roku maksymalnie 1 proc. wartości nieruchomości. Podatek będzie trafiał do budżetu gminy i do niej będzie należało ustanowienie jego wysokości w ramach owego procentu.
Teresa Wyszyńska, zastępca dyrektora Urzędu Dzielnicy Śródmieści Gminy Warszawa Centrum zaznacza, że ustalanie wysokości podatku przez gminy spowoduje, że będzie zmniejszała się liczba chętnych na posiadanie na ich terenie nieruchomości oraz na podnoszenie ich jakości, a tym samym na stymulowanie rynku pracy.
— Jest to w rzeczywistości odpowiednik dzisiejszego obciążenia podatnika za użytkowanie lokalu. Z kalkulacji MF wynika, że z tego tytułu nie nastąpi wzrost wpływów do budżetów gmin. Nie powinien on też spowodować zwiększenia obciążenia podatkowego z tytułu posiadania nieruchomości — twierdzi Jan Wojnowski.
Tomasz Błeszyński, z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, ocenia, że ceny lokali pozostaną zapewne na tym samym poziomie. Inwestorzy także raczej nie zdecydują się na podwyższenie wysokości czynszów.
Inwestycje
Opinie na temat przyszłych inwestycji po wprowadzeniu nowego podatku od nieruchomości są zróżnicowane.
— O inwestycji przecież decyduje plan, który pozwala oszacować jej stopę zwrotu. Jeżeli będzie ona zadowalająca, to nikt nie będzie rezygnował z budowania nowych lokali. W Warszawie co prawda rynek jest nasycony, ale nie stanowi to przeszkody dla nowych inwestycji. Po wejściu Polski do UE agendy unijne zaczną zasiedlać wolne powierzchnie wielkich biurowców — przekonuje Tomasz Błeszyński.
Adam Polanowski twierdzi, że inwestorzy dzięki wprowadzonym zmianom w podatku zaczną zwracać większą uwagę na wartość całego przedsięwzięcia, a nie tylko na jego powierzchnię.
— Ponieważ z tytułu nowego podatku nikt nie będzie dodatkowo obciążony, dlaczego ma to wpłynąć ujemnie na inwestycje. Dążymy tylko do ujednolicenia zasady opodatkowania nieruchomości — tłumaczy Jan Wojnowski.
Jeżeli nawet opłaty w niektórych przypadkach okażą się nieco wyższe, będzie to czynnik mobilizujący dotychczasowych inwestorów do restrukturyzacji i remontowania istniejących już obiektów.
— Inwestor nie czerpie zysku jedynie z nowych przedsięwzięć, ale i z renowacji starych budynków — dodaje Tomasz Błeszyński.
Przeciwnego zdania jest Teresa Wyszyńska, która twierdzi, że wprowadzenie tak wysokiego podatku zniechęci do modernizacji i wznoszenia nowych obiektów, co z kolei odbije się na rynku budownictwa i materiałów budowlanych.
Podkreśla ona, że gmina nie tylko nie uzyska z tego pieniędzy, ale nie przybędzie również właścicieli, którzy mieliby chęć i możliwość modernizacji czy budowania.