Spółka Prote, która na zlecenie PKP rekultywuje teren w Puszczy Noteckiej, próbuje odzyskać 2,7 mln zł za wykonane prace. Jeśli koleje nie zapłacą, firma może upaść, a okolicom Miałów grozić będzie katastrofa ekologiczna.
Poznańska spółka Prote Bioremediacja Ropopochodnych od ponad roku likwiduje skażenia terenu w Miałach, położonych w Puszczy Noteckiej, powstałe w wyniku katastrofy kolejowej. Wartość wykonanych na zlecenie PKP prac wyniosła 2,7 mln zł. PKP nie płacą, a firma ma coraz większe kłopoty finansowe. Zalega wobec urzędu skarbowego i podwykonawców. Zagrożone jest też środowisko.
Zdaniem Jerzego Ślusarczyka, prezesa Prote, prace nie mogą być przerwane.
— Nadal konieczne jest utrzymanie barier wzdłuż linii brzegowej jezior, uniemożliwiających rozprzestrzenienie się zanieczyszczeń, oraz prowadzenie działań zabezpieczających. Dzięki temu następuje likwidacja skażenia bez negatywnych skutków dla środowiska naturalnego — wyjaśnia prezes.
Jego zdaniem, pełna rekultywacja terenu nastąpi dopiero w grudniu 2003 r., a na to potrzeba jeszcze blisko 1 mln zł.
Przedstawiciele PKP nie podważają ani konieczności, ani wartości prac. Jednak twierdzą, że nie są w stanie na bieżąco regulować zobowiązań.
W ostatnich dniach PKP podpisała z Prote ugodę.
— Kolej obiecuje, że spłaci w ciągu kilku dni 1/3 należności, ale nie mam pewności, czy to nastąpi — mówi Jerzy Ślusarkiewicz.
Według Pawła Olczyka, dyrektora Biura Nadzoru i Likwidacji Jednostek Organizacyjnych PKP w Warszawie, około 1 mln zł powinno trafić do spółki w najbliższych dniach.
— Chcemy spłacić możliwie największą część należności wobec Prote. Pieniądze na ten cel będą pochodziły z kredytu udzielonego kolejom przez EBOR — mówi Paweł Olczyk.