Protest w Chinach niepokoi rynki

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W Polsce zadłużeni hipotecznie mogą skorzystać z ustawowych wakacji kredytowych, w Państwie Środka część klientów po prostu zbojkotowała spłacanie rat. Skutki mogą być dalekosiężne.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak protestują Chińczycy
  • co jest powodem ich działań
  • czemu kryzys w Chinach może wpłynąć na globalne rynki
  • jak komunistyczne władze próbują mu zapobiec

Protest w Chinach niepokoi rynki

opublikowano: 18-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W Polsce zadłużeni hipotecznie mogą skorzystać z ustawowych wakacji kredytowych, w Państwie Środka część klientów po prostu zbojkotowała spłacanie rat. Skutki mogą być dalekosiężne.

Znoszone na początku 2022 r. obostrzenia sanitarne tchnęły w inwestorów optymizm i wiarę w możliwość popandemicznej odbudowy jednej z największych gospodarek świata. Dość szybko okazało się jednak, że realizację prognoz dotyczących wzrostu PKB utrudni utrzymywana polityka covid zero, powstrzymująca przedsiębiorstwa przed wznowieniem pełnej działalności. Dane dotyczące produkcji przemysłowej oraz eksportu od kilku miesięcy ewidentnie pokazują, że do powrotu “normalności” Chinom jest bardzo daleko.

Graczy giełdowych zaskoczył jednak nowy problem, który w ubiegłym tygodniu posłał chiński indeks banków w dół o 7,7 proc., a giełdowy sektor deweloperski o 3,3 proc. Kupujący, których budowę mieszkań wstrzymano, zaczęli masowo odmawiać spłaty kredytów hipotecznych. Protest, obejmujący początkowo 28 projektów budowlanych, do tej pory rozprzestrzenił się na ponad 250 wstrzymanych budów. Spotęgowanie kryzysu zaszkodziłoby zarówno chińskiemu rynkowi nieruchomości, jak i systemowi finansowemu, na który składa się obecnie 6,8 bln USD niespłaconych kredytów hipotecznych oraz 1,9 bln USD pożyczek dla deweloperów. Jego załamanie dotknęłoby też prawdopodobnie globalny rynek.

Sytuacja jest poważna

Pierwsze problemy chińskiego sektora deweloperskiego, które objawiły się bankructwem Evergrande u schyłku 2021 r. wydają się niczym przy obecnym kryzysie, dotyczącym nie tylko wszystkich deweloperów, ale także sektora bankowego oraz chińskiej klasy średniej, chętnie inwestującej w nieruchomości. Ceny domów w Chinach spadają od dziesięciu miesięcy w ślad za spadkiem popytu, który w maju 2022 r. skurczył się o 40 proc. r/r.

Protest kredytobiorców nie jest jednak spowodowany utratą wiary w korzyści, jakie mogą płynąć z posiadania mieszkania. Ma być on formą zwalczania praktyki deweloperów, którzy sprzedają nieruchomości na kilka lat przed rozpoczęciem budowy. Według danych Nomura Holdings tylko 60 proc. mieszkań sprzedanych między 2013 r. a 2020 r. zostało oddane właścicielom. Biorąc pod uwagę powracające lockdowny i wahające się ceny surowców szanse na ukończenie budów zdaniem protestujących maleją.

Rynek nieruchomości ma gigantyczny wpływ na gospodarkę Chin. Biorąc pod uwagę wszystkie powiązane z nim sektory, takie jak usługi sprzedażowe czy przemysł metalurgiczny, stanowi on 25 proc. PKB. Ponadto około 70 proc. majątku obywateli państwa czerwonego smoka ulokowane jest w nieruchomościach, a 30 proc. przychodów banków to wpływy z kredytów hipotecznych.

Państwowy interes
Państwowy interes
Prawie 40 proc. rocznych przychodów lokalnych samorządów w Chinach stanowi sprzedaż gruntów. Dotychczas ich największym klientem byli deweloperzy.
fot. Qilai Shen/Bloomberg

Potencjalny czarny łabędź

Problemy związane z popytem na nowe mieszkania w Chinach już teraz negatywnie oddziałują na rynek surowców. W maju 2022 r. inwestycje deweloperów spadły o 7,8 proc. r/r, a wraz z nimi większość notowanych na giełdzie metali. Kontrakty terminowe na rude żelaza staniały o 24 proc. w ciągu ostatniego miesiąca, a na miedź o 22 proc. Prawdziwym zagrożeniem dla globalnych rynków jest jednak utrzymanie się trwającego bojkotu spłaty hipotek. Według danych chińskich banków komercyjnych suma zaległych odsetek od kredytów na wstrzymane budowy to ponad 312 mln USD, a łączna wartość kredytów objętych protestem to 3 mld USD.

- Jeśli kolejni kredytobiorcy będą odmawiać spłaty odsetek, to bojkot zagrozi stabilności systemu finansowego oraz będzie skutkował napięciami społecznymi, spotęgowanymi coraz słabszą sytuacją gospodarczą - mówi Betty Wang, starsza ekonomistka w Australia & New Zealand Banking Group.

Sektor deweloperski według danych Citigroup od trzech lat sprzedaje mieszkania średnio 15 proc. poniżej ceny godziwej, wynikającej z kosztów produkcji. Sektor bankowy do niedawna musiał mierzyć się z ograniczoną płynnością i bankructwami klientów, a teraz grozi mu wstrzymanie wpływów z odsetek. Jeśli sytuacja utrzyma się dłużej, możliwe jest całkowite załamanie.

- Kryzys w jednej z największych gospodarek świata to załamanie popytu na surowce, materiały, dobra trwałe i towary luksusowe, których Chiny są ogromnym rynkiem zbytu. Jeżeli dołożymy do tego ekspozycję globalnych rynków finansowych na dług korporacyjny chińskich banków i deweloperów, działalność chińskich zakładów produkcyjnych w ramach globalnego outsourcingu lub znaczenie strategiczne portów handlowych dla zachodnich spółek, to możemy mówić o bardzo dużej destabilizacji nie tylko globalnych rynków, ale również wielu innych gospodarek - mówi Michał Ficenes, zarządzający Ipopema TFI.

Na poważniejszych problemach Chin naturalnie zyskałyby instrumenty faworyzowane przez inwestorów w obliczu globalnych niepokojów. Pierwszym kandydatem do wzrostu byłby dolar amerykański, drugim amerykańskie obligacje.

- Takie klasy aktywów, jak waluty czy obligacje skarbowe z rynków bazowych zyskałyby na poważniejszych problemach Chin. Podejmowane są działania systemowe, które mają zapobiec rozszerzeniu się kryzysu, dlatego prawdopodobieństwo załamania chińskiego systemu bankowego jest małe - uspokaja Radosław Piotrowski, prezes Rock Solid Investments.

W poszukiwaniu antidotum

Zażegnanie głębszego kryzysu ułatwi fakt, że gospodarka Chin jest centralnie sterowana i regulatorzy mogą podjąć bezpośrednie działania na rzecz poprawy sytuacji. Ich pierwszym krokiem był apel do banków o większą dostępność kredytu dla deweloperów, aby ci sfinansowali budowę wstrzymanych projektów. Ponadto instytucje finansowe mają ułatwić fuzje i przejęcia w sektorze deweloperskim, gdyż to pomoże go ustabilizować. Władze w Pekinie regularnie spotykają się z bankierami, aby ustalić dalszy plan działania. Jednocześnie organizacje rządowe publicznie ostrzegają, że wkrótce zaczną karać deweloperów spóźniających się z oddaniem projektów.

- Podejmowane działania antykryzysowe dowodzą, że jest on większym problemem niż wskazywałyby na to oficjalne liczby. Niespłacane kredyty zmuszają banki do zwiększania rezerw, co negatywnie wpływa na ich dochodowość i stabilność. Obecna sytuacja jest negatywna tylko dla inwestorów, którzy inwestują w azjatyckie obligacje śmieciowe. Jeśli się jednak utrzyma, to może spowodować ogólnoświatowy kryzys - mówi Radosław Piotrowski.

Większość banków wydała już oświadczenia, w których zapewnia inwestorów, że sytuacja związana z zaległymi odsetkami od hipotek jest pod kontrolą. Państwowy Bank Rolny Chin podał, iż jego kredytobiorcy zalegają na 98 mln USD. W nieco mniejszym Industrial Banku zaległe należności z bojkotowanych hipotek to 58 mln USD.

Popularność protestów może wzrosnąć po publikacji czerwcowych danych gospodarczych. Presja na komunistycznych władzach jest dość wysoka, gdyż jesienią odbędzie się zjazd partii, na którym obecny pierwszy sekretarz Xi Jinping będzie chciał uzyskać poparcie na kolejną kadencję. Docelowy wzrost PKB w 2022 r. ma według rządzących wynieść 5,5 proc., natomiast konsens rynkowy wskazuje, że nie przekroczy on 4 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.