Providerzy chcą obniżać ceny usług
Połączenia zwrotne pozwalają na tańsze korzystanie z Internetu
DLA PEWNOŚCI: Aby zabezpieczyć się przed nieuczciwymi klientami nasz system oddzwania tylko pod jeden, określony w umowie z klientem, numer telefonu — wyjaśnia Jarosław Bartnik, prezes firmy Supermedia. fot. Tomasz Zieliński
Łącząc się z siecią, internauci najczęściej korzystają z numeru dostępowego TP SA. Niektóre firmy próbują przełamać jej rynkową przewagę oferując korzystanie z WWW w oparciu o połączenia zwrotne. Surfowanie po Internecie z wykorzystaniem tego typu usług bywa nawet do 40 proc. tańsze.
Aby zaoferować dostęp do Internetu z wykorzystaniem połączeń zwrotnych, dostawca musi się najpierw porozumieć z jakimś niezależnym operatorem telekomunikacyjnym, który zechce potraktować go jako swego rodzaju hurtowego odbiorcę impulsów i sprzedawać mu je albo na zasadzie ryczałtu, albo też poniżej stawek oferowanych innym abonentom. Jednak operatorzy działający w więcej niż jednej strefie numeracyjnej czasami w każdej z nich stosują inną strategię rynkową.
— Planowaliśmy zawarcie umowy, na której operator telekomunikacyjny zarobiłby 100 tys. zł już w momencie podpisania dokumentów. Regionalny przedstawiciel jednego z dużych operatorów niezależnych odmówił jednak podpisania kontraktu, twierdząc, że przez pierwsze 4 lata działalności jego przedsiębiorstwo nie jest nastawione na zysk — twierdzi Łukasz Krzyważnia z firmy Multinet, świadczącej usługi typu callback w sześciu dawnych województwach.
Karty i abonament
Kiedy już dojdzie do podpisania umowy z operatorem telekomunikacyjnym, pozostaje jeszcze kwestia rozliczeń z internautami. Firmy oferujące dostęp do globalnej sieci w oparciu o połączenia zwrotne stosują tu dwie metody. Jedne sprzedają plastikowe karty działające na podobnych zasadach jak te wykorzystywane w automatach telefonicznych lub do usług pre-paid w sieciach komórkowych, inne stosują tradycyjne sposoby wykorzystywane w usługach telekomunikacyjnych, czyli abonament i naliczanie wykorzystanych impulsów. Obie metody mają swoich zwolenników i przeciwników.
— Dla klientów karty są niewygodne, ponieważ narzucają sposób logowania. Każda nowa karta to nowe hasło — zauważa Tomasz Cynar, dyrektor ds. technicznych w firmie Intertele.
Według przedstawicieli firm oferujących połączenia dzięki kartom, to przesadzone obawy.
— Nie mieliśmy dotychczas ani jednej sytuacji, w której ktoś reklamowałby czas połączenia — opowiada Łukasz Krzyważnia.
Mało chętnych
Liczba klientów firm rozliczających połączenia oddzwaniane w oparciu o sprzedawane w kioskach karty jest trudna do ustalenia. Ci providerzy, którzy oferują swoje usługi wykorzystując abonament, nie mają zaś w jednej strefie numeracyjnej więcej niż kilkuset zarejestrowanych internautów. Choć nie jest to dużo, to konkurencja wśród firm oferujących surfowanie w Internecie poniżej cen TP SA zaostrza się.
TP SA kontratakuje
Mimo niewielkiego zainteresowania połączeniami zwrotnymi, TP SA uznała je za zagrożenie dla swojej pozycji.
— Wszystko wskazuje na to, że umowy dotyczące rozliczania połączeń pomiędzy niezależnymi operatorami telekomunikacyjnymi a TP SA będą renegocjowane tak, aby dla providerów świadczących usługi callbackowe nie było już miejsca na rynku — podkreśla Łukasz Krzyważnia.
Być może krajowy gigant telekomunikacyjny zawalczy też o względy internautów w inny sposób. Krążą plotki, że w końcu 1999 r. TP SA zaoferuje za 100- złotowy abonament, nieograniczony czasowo dostęp do sieci. Oferta ta ma być wprowadzona w pierwszej kolejności w tych strefach numeracyjnych, w których dostęp do WWW uzyskuje się za pomocą połączenia zwrotnego. Sławomir Kulągowski, odpowiedzialny w Telekomunikacji za sprawy inernetowe, zaprzeczył tym pogłoskom, przyznał jednak, że jego firma prowadziła badania rynku dotyczące stawek, jakie są gotowi płacić internauci za nieograniczony dostęp do sieci.