Opłacało się — odpowiada bez wahania Jarosław Bartkiewicz, od kwietnia prezes Prudentiala Polska, pytany o to, czy telewizyjne kampanie reklamowe, przypominające przedwojenną działalność brytyjskiej firmy w Polsce, przyniosły efekty. Życiowe towarzystwo, które wróciło nad Wisłę trzy lata temu, mocno postawiło na historyczne reminiscencje.

Tradycja jak nowa
— W zaledwie trzy lata zbudowaliśmy mocną rozpoznawalność marki Prudential wśród klientów. Co więcej, jesteśmy postrzegani jako ubezpieczyciel z tradycjami. Udało nam się zasypać ponad pół wieku nieobecności w Polsce — mówi Jarosław Bartkiewicz.
Na poparcie tej tezy prezentuje wyniki badań zrealizowanych przez Millward Brown. Okazuje się, że pod względem rozpoznawalności Prudential zajmuje dziewiąte miejsce na rynku życiowym — markę rozpoznało ponad 60 proc. badanych Polaków. Nieznacznie wyprzedza go sopocka Ergo Hestia, która za miesiąc będzieświętowała 25-lecie istnienia, a w tyle znalazł się Metlife.
To podsumowanie osiągnięć brytyjskiej firmy w Polsce, która trzy lata temu zapowiedziała 150 mln zł inwestycji, zatrudnienie 1,2 tys. osób i walkę o czołową pozycję w segmencie ubezpieczeń życiowym. Jej nowy szef, którego Brytyjczycy ściągnęli z AXA Życie, zdaje sobie sprawę z tego, że okres inkubacji już się zakończył. Nadszedł czas na szybki rozwój biznesu.
Żadnych polisolokat
— W trzy lata chcemy potroić sprzedaż i znaleźć się wśród pięciu najszybciej rozwijających się towarzystw życiowych na rynku. Prudential nie zamierza być w Polsce ubezpieczycielem niszowym. Mamy obecnie 16 tys. klientów, a chcemy znacznie więcej — deklaruje Jarosław Bartkiewicz. Firma nie planuje istotnej zmiany strategii produktowej. Wchodząc do Polski, postawiła na sprzedaż polis życiowych z gwarantowanym poziomem świadczeń (tzw. endowmentów). Takie produkty były popularne u nas na początku wieku, ale zostały wyparte przez polisy inwestycyjne, w których całe ryzyko jest przerzucone na klienta.
— Nadal wierzymy, że jest w Polsce miejsce na tego typu produkty i będą one cieszyć się popularnością wśród klientów. To doskonały sposób oszczędzania na emeryturę czy przyszłość dzieci — podkreśla Jarosław Bartkiewicz.
Jego firma zamierza kusić klientów innowacyjnym podejściem do rentowności gwarantowanych ubezpieczeń. Obok standardowego modelu, w którym pieniądze są inwestowane wyłącznie w obligacje rządowe i inne bezpieczne papiery dłużne, wprowadziła także do oferty możliwość bardziej agresywnego zarządzania polisą. Ten wariant zakłada lokowanie do 45 proc. funduszy w akcje, przy czym Prudential bierze na siebie całe ryzyko inwestycyjne, dzieląc się z klientem potencjalnymi zyskami.
— To nasza odpowiedź na niskie stopy procentowe, które mocno ograniczają wysokość gwarantowanej stopy zwrotu z ubezpieczeń — wyjaśnia prezes ubezpieczyciela. Podkreśla, że jego firma nie sprzedaje polis inwestycyjnych, potocznie nazywanych „polisolokatami”, i nie planuje tego w najbliższej przyszłości. Prudential postawił także na budowę drugiej nogi biznesowej — kanału bancassurance i affinity. W tym segmencie zamierza oferować proste polisy ochronne i rozwijać ofertę dla najbardziej zamożnych klientów. Jak twierdzi Jarosław Bartkiewicz, ubezpieczyciel jest o krok od podpisania kontraktu z dużym partnerem w kanale affinity. © Ⓟ