Kolejną falę deprecjacji brytyjskiej waluty wywołała treść protokołu z ostatniego posiedzenia MPC. Mimo uporczywej inflacji aż trzech z dziewięciu członków władz monetarnych optowało za rozszerzeniem wartości programu ilościowego luzowania z 375 do 400 mld GBP. W reakcji kurs GBP/USD naruszył barierę 1,53, podczas gdy maksima z początku roku usytuowane są powyżej 1,6350.
Jeżeli do bardzo łagodnej polityki pieniężnej i braku wzrostu gospodarczego dodamy mniejszy popyt na bezpieczne aktywa (a taką rolę pełniły brytyjskie obligacje) i groźbę utraty najwyższej wiarygodności kredytowej w oczach agencji Fitch i Moody’s (rozstrzygnięcie zapewne w drugiej połowie marca), to efektem jest właśnie niemal 8-procentowe osłabienie do euro i ponad 6-procentowe do dolara w niespełna dwa miesiące.
Złoty kontynuował umocnienie i kurs EUR/PLN po kilku dniach powracał w okolice 4,16. Polskiej walucie sprzyjają zwyżki na światowych giełdach, stabilna — mimo zbliżających się wyborów parlamentarnych — sytuacja na rynku długu Włoch oraz dane z Niemiec, które wygaszają nieco obawy o perspektywy gospodarki naszego najważniejszego partnera handlowego. Kolejną ważną publikacją będzie indeks PMI, który poznamy już dziś.
Impulsem do aprecjacji polskiej waluty był jednak w pierwszym rzędzie bardzo dobry odczyt produkcji przemysłowej z wtorku. Zwiększył on prawdopodobieństwo, że zgodnie z naszymi oczekiwaniami, RPP utrzyma w marcu stopy procentowe na poziomie 3,75 proc. Wzrost prawdopodobieństwa realizacji takiego scenariusza znajduje potwierdzenie w zmianie wyceny przyszłych rynkowych stóp procentowych, która powróciła do poziomu sprzed publikacji danych inflacyjnych.