Gdy porównamy obecne wyceny rynkowe z poziomami z 2007 r., to zauważymy, że są one dalekie od tych, z którymi mieliśmy do czynienia na szczycie hossy. Dla przykładu, szeroki indeks polskich akcji WIG musiałby wzrosnąć od dziś o ok. 35 proc., aby zrównać się z poziomami, na których znajdował się 4 lata wcześniej. Jeszcze więcej brakuje do szczytów indeksom mWIG40 czy sWIG80...
Dlatego w mojej ocenie akcje nadal pozostają atrakcyjną klasą aktywów dla inwestorów o wysokiej tolerancji na ryzyko i rozumiejących skalę potencjalnych zagrożeń, na jakie narażone są inwestycje w tego typu instrumenty.
W perspektywie roku, dwóch spodziewam się utrzymania rozpoczętego 2 lata temu trendu wzrostowego, choć burzliwych epizodów w tym czasie z pewnością nie zabraknie.
Więcej prognoz w jutrzejszym wydaniu "Pulsu
Biznesu"