Obrady Europejskiego Szczytu Gospodarczego utrudniły życie właścicielom sklepów, barów i restauracji.
Dla przedsiębiorców z centrum Warszawy przyszły sądne dni. Sklepy i punkty gastronomiczne, które mieszczą się w obrębie stref, wyznaczonych w związku z Europejskim Szczytem Gospodarczym, nie będą mogły normalnie funkcjonować. Powodem są ograniczenia w ruchu z powodów bezpieczeństwa. Przedsiębiorcy spoza stref boją się natomiast zamieszek wywołanych przez antyglobalistów.
Zaczęło się wczoraj
Choć forum zaczyna się dziś (potrwa do piątku) to już wczorajszy dzień przyniósł komplikacje. Zaczęły bowiem obowiązywać ograniczenia. Większość właścicieli sklepów czy restauracji postanowiła w tych dniach zawiesić działalność.
— Przypuszczamy, że nikt nie zjawi się w okolicy sklepu — tłumaczy ekspedientka z firmy optycznej przy ul. Miodowej w Śródmieściu.
Podobnego zdania jest właściciel zakładu fryzjerskiego.
— Nie będę otwierał zakładu, ale mam zamiar odwołać się do urzędu miasta o zwrot przychodów, jakie mógłbym uzyskać w tych dniach. Nie mam innego wyjścia — podkreśla.
Inny przedsiębiorca, który próbował być dociekliwy, dostał dość nieoczekiwane rady.
— Zgłaszałam się w sprawie rekompensaty do urzędu miasta, skąd skierowano mnie do komendy policji. Dowiedziałam się, że rola tych służb polega na zapewnieniu bezpieczeństwa i zaproponowano mi kontakt z Biurem Ochrony Rządu — opowiada menedżer restauracji przy ulicy Wierzbowej.
Lokal będzie zamknięty, co więcej — straty przyniosło odwołanie imprezy, zaplanowanej na noc z 26 na 27 kwietnia.
— Powodem jest zakaz ruchu — dodaje menedżer restauracji.
Nie wszyscy zamierzają interweniować w urzędzie miasta.
— Restauracja zostanie zamknięta, ale nie będziemy ubiegać się o zwrot kosztów — twierdzi menedżer restauracji Cinnamon, położonej tuż przy hotelu Sofitel Victoria, gdzie będą główne obrady.
I w zasadzie słusznie, bo szanse są niewielkie. W czwartek 22 kwietnia odbył się czat z Władysławem Stasiakiem, wiceprezydentem Warszawy. Jego stanowisko było jasne.
— Miasto nie jest organizatorem forum, ani koordynatorem zabezpieczenia. I też może być narażone na straty. Można ubiegać się o odszkodowanie od organizatorów zgromadzeń, gdy uczestnicy spowodują zniszczenia — wyjaśnił Władysław Stasiak.
Raczej trudno będzie zdobyć odszkodowanie od władz stolicy.
— Jedną z przesłanek jest bezprawność czynu, który powoduje szkodę — może to być utrata korzyści na skutek zamknięcia sklepów. Należałoby wykazać bezprawność działań organów samorządowych, np. naruszenie prawa przy wprowadzaniu ograniczeń, czy decyzji zezwalających na demonstracje — wyjaśnia Jolanta Tropaczyńska, prawnik.
Będą pracować
Część przedsiębiorców została na posterunku.
— Jeśli goście przyjdą i sytuacja będzie stabilna, będziemy pracować — mówi Elżbieta Chodowska, właścicielka Restauracji Gotyckiej.
— Mamy przepustki i czekamy na gości — deklaruje Mariusz Woźniak, właściciel restauracji La Boheme przy placu Teatralnym.
Barbarę Drążek, właścicielkę restauracji Cafe Europe, martwi problem ochrony lokalu.
— Solid Security nie uzyskał przepustek na wjazd na ulicę Królewską. Pełna ochrona i bardzo szybka interwencja nie będzie więc możliwa. Ewentualne straty będę musiała pokryć z własnego budżetu — mówi Barbara Drążek.
Także Jean Louis David zaprasza do salonu fryzjerskiego przy ul. Moliera.