Kryzys związany z pandemią COVID-19 wpłynął negatywnie na regulowanie płatności — wynika z badania przeprowadzonego przez firmę Intrum wśród prawie 10 tys. przedsiębiorców działających w 29 europejskich krajach, w tym w Polsce.

— Pandemia spowodowała, że przedsiębiorcy stoją w obliczu dużej niepewności co do przyszłości. Utrzymanie płynności finansowej poprzez terminowe otrzymywanie płatności jest dzisiaj dla nich ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej — podkreśla Mikael Ericson, prezes Grupy Intrum.
Tymczasem aż 51 proc. pytanych przedsiębiorców twierdzi, że zatory skutkują u nich problemami z płynnością, a 39 proc. że wręcz zagrażają ich istnieniu. 38 proc. firm przez zatory nie zatrudni nowych osób, a 34 proc. straci swoje dochody. Inne skutki to zwalnianie pracowników, uniemożliwienie rozwoju firmy oraz brak innowacji. Zatory najbardziej ograniczają płynność hiszpańskim (62 proc. ) i greckim firmom (56 proc.). W Polsce stwierdziło tak 55 proc. respondentów.
Właśnie w naszym kraju jest największy odsetek przedsiębiorców, którzy godzą się na dłuższe terminy płatności — niż te, z którymi czują się komfortowo — żeby zachować dobre relacje z klientami. Tak odpowiedziało aż 82 proc. rodzimych firm. Średnia dla wszystkich badanych krajów wynosi 71 proc. Rok temu, przed pandemią, było to 65 proc. Ten problem dotyczy w dużej mierze małych i średnich przedsiębiorstw — 49 proc. takich firm ma ten problem, w porównaniu z 43 proc. większych spółek i korporacji.
— W przypadku małych firm opóźnienie w płatnościach może zdecydować o tym, czy przetrwają, czy czeka ich bankructwo — zauważa Mikael Ericson.
Dłuższe terminy płatności najczęściej akceptują firmy działające w branżach nieruchomości i budownictwa. W dalszej kolejności są energia, górnictwo i usługi komunalne, przemysł i produkty chemiczne oraz branże farmaceutyczna, medyczna i biotechnologiczna. Prawie połowa respondentów (47 proc.) oczekuje dobrowolnych inicjatyw korporacji w celu rozwiązania problemu opóźnionych płatności, a 50 proc. liczy na wdrożenie nowych rozwiązań prawnych, które pomogą w tej sytuacji.
W Polsce z zatorami walczy m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Ustawa dotycząca ograniczenia zatorów płatniczych, która weszła w życie na początku tego roku, dała mu uprawnienia do ścigania firm, które są sprawcami największych zatorów płatniczych. Na podmioty łamiące zakaz nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych UOKiK może nakładać kary.
— W ten sposób walczymy o płynność finansową polskich firm. To warunek niezbędny dla bezpieczeństwa przedsiębiorców i zatrudnianych przez nich pracowników — twierdzi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Wczoraj poinformował on o wszczęciu postępowania względem 51 dużych przedsiębiorstw, u których mogą występować największe zatory płatnicze.
— Wszczęcie postępowań poprzedziła żmudna praca analityczna. Zidentyfikowaliśmy obszary rynku, w których ryzyko powstawania zatorów płatniczych jest największe. Dzięki danym z Krajowej Administracji Skarbowej zbadaliśmy blisko milion transakcji z udziałem prawie 100 tys. przedsiębiorców, które pozwoliły na wyodrębnienie 51 podmiotów, które podejrzewamy o największe zaległości w płatnościach — mówi Tomasz Chróstny.