Przedsiębiorcy podchodzą do HACCP z dużym dystansem

Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2003-04-08 00:00

Polskie duże i średnie firmy z barnży spożywczej do 1 stycznia 2004 r. muszą wprowadzić system kontroli żywności HACCP (Analiza Zagrożeń Krytyczny Punkt Kontrolny). Małe nie mają takiego obowiązku, jednak muszą się liczyć z tym, że brak systemu może przyczynić się do zamknięcia przedsiębiorstwa po integracji Polski z UE.

Komisja UE kładzie silny nacisk na zharmonizowanie polskiego prawa żywnościowego z wymaganiami unijnymi. To podstawowy warunek naszego przystąpienia do struktur.

— Ostatnio wzrasta zainteresowanie zakładów produkcji i przetwórstwa żywności wdrażaniem systemów jakości, szczególnie HACCP, ukierunkowanego na zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego żywności. Zainteresowanie to wynika m.in. z konieczności dostosowania się do wymogów unijnych, a także obowiązkiem spełnienia zapisów nowego polskiego prawa żywnościowego — mówi Halina Turlejska, kierownik pracowni systemów zapewniania jakości w Instytucie Żywności i Żywienia.

O wprowadzeniu systemu myślą przede wszystkim duże krajowe zakłady, które widzą możliwość poprawy swego wizerunku i usprawnienia zarządzania. Jednak w opinii ekspertów, Polska w tej dziedzinie jest wyraźnie niedoinwestowana. Zmiany następują powoli. Pomocne powinny być środki z funduszy SAPARD i z PHARE, ale przedsiębiorcy z sektora małych i średnich firm jeszcze uczą się z nich korzystać.

Wprowadzenie systemu HACCP w UE było łatwiejsze — przedsiębiorcy mogli zwracać się o pomoc merytoryczną i kredyty do instytucji pomocowych na szczeblu lokalnym. W Polsce decyzje zapadają na szczeblu centralnym, a to nie sprzyja usprawnieniu procesów.

Na podstawie badań, niestety niereprezentatywnych, szacuje się, że blisko 35 proc. polskich zakładów przemysłu spożywczego posiada system HACCP lub jest w trakcie jego wdrażania. Inne źródła podają, że certyfikowany system HACCP wprowadziło prawie 6,5 tys. zakładów z branży. To jednak wciąż za mało.

Niestety, zdarza się jeszcze, że przedsiębiorcy wdrażają system, nie mając o nim ugruntowanej wiedzy. W efekcie są one pełne błędów, a zatwierdzają je „zaprzyjaźnieni” inspektorzy WIS czy sanepidu. Między innymi dlatego powinny zostać ustalone kompetencje służb monitorujących, a inspektorzy przeszkoleni z zakresu HACCP. Ponadto należałoby opracować jednolity standard postępowań kontrolnych — poszczególne oddziały Sanepidu mają własne kryteria akceptacji HACCP.

— Jeśli coś jest dobrze monitorowane, to działa jak najbardziej poprawnie. Zasada ta z pewnością będzie miała przełożenie na poziom bezpieczeństwa żywności, jeśli organizacje kontrolujące (WIS, sanepid czy służby weterynaryjne) będą pracować według ściśle określonych zasad, a jednostki certyfikujące nie będą przymykać oka na niedociągnięcia — twierdzi Krzysztof Wiktorowski, wiceprezes Vimag Consulting.

Praktycznie w każdym zakładzie produkującym żywność zachowywane są zasady higieny —to podstawa do budowania systemu zapewniania bezpieczeństwa żywności. Niechęć przedsiębiorców do wprowadzania HACCP wynika więc z obawy, że nie przyczyni się on do podniesienia efektywności pracy, ale wprowadzi wiele ograniczeń. Czyli — jest to jeszcze jedna bariera celowo stawiana im przez Zachód.

— Trzeba na ten system spojrzeć pragmatycznie. Zamiast przerażać się przytłaczającą ilością zmian, lepiej stworzyć długoplanowy program poprawy — radzi Jacek Zontek, prezes AIMS Managemant Consultants.

Ponadto wdrożenie HACCP nadal kojarzone jest w firmach z ponoszeniem ogromnych kosztów na dostosowanie produkcji do wymaganych standardów. Tymczasem koszty te nie są najpowżniejszą barierą dla wprowadzenia systemu. Trudności ze spełnieniem wymagań systemu HACCP mogą mieć przede wszystkim bardzo małe, niezasobne firmy.