Przekona w Berlinie, namówi w Madrycie

Joanna Inorowicz, Marta Biernacka
opublikowano: 2005-08-01 00:00

„Do you speak English?”. Aby pracownik pewnie odpowiedział: „Yes, I do” — warto zainwestować w jego szkolenie. Nawet zagraniczne.

Znajomość języków obcych wśród pracowników polskich firm często ogranicza się do kilku zdań: „I don’t understand”, „Ich verstehe nicht” lub po prostu — „nie rozumiem”. Co zrobić, by pracownik bez problemu porozumiewał się z zagranicznymi partnerami firmy? Można wysłać go na kurs organizowany w miejscu pracy czy pobliskiej szkole językowej. Albo — dla osiągnięcia lepszego efektu — za granicę.

Będą efekty

Koszt takiego wyjazdu, do Irlandii, Wiednia, Sewilli czy Lyonu, jest spory, ale efekty — co podkreślają metodycy nauczania języków obcych — znacznie lepsze niż w przypadku kursów w Polsce.

— Nauka języka za granicą ma jedną podstawową zaletę — jeżeli ktoś uczący się angielskiego wyjeżdża np. do Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, po skończonych zajęciach w dalszym ciągu znajduje się w otoczeniu języka angielskiego i musi się nim posługiwać w codziennych sytuacjach. Taki kurs pozwoli mu na opanowanie języka w sposób całkowicie naturalny — mówi Anna Dąbrowska, dyrektor Centrum Berlitz w Warszawie.

Nauka języka obcego w jego „naturalnym środowisku” to dla uczestników kursu szansa nie tylko na dokładne poznanie języka, ale też kultury kraju, sposobu prowadzenia interesów i stylu życia.

— Nasi pracownicy uczą się języków obcych na zajęciach w firmie, ale kadra menedżerska, by podszkolić umiejętności posługiwania się angielskim, wyjeżdża na kursy głównie do Londynu. Najczęściej trwają one od dwóch do trzech tygodni, chociaż zdarzają się też wyjazdy na miesiąc. To znacznie bardziej efektywny sposób nauki — twierdzi Teresa Drupka z ICN Polfa Rzeszów.

W trakcie tych zajęć uczestnicy mogą skupić się na języku ogólnym, ale też na słownictwie branżowym z wybranej dziedziny — prawa, ekonomii, reklamy. Uczestnicy kursu spotykają się ze specjalistami z danej branży, dyskusje i zwiedzanie związane są z tematyką szkolenia. Jedynym warunkiem jest to, by uczestnicy znali język na poziomie przynajmniej średnim.

Droższy Berlin niż Brighton

To, ile pracodawca zapłaci za dokształcającego się pracownika, zależy od rodzaju kursu i miejsca, w którym się odbywa. Ceny szkoleń zagranicznych są wyższe niż tych organizowanych w Polsce, ponadto klient musi dodatkowo opłacić podróż, zakwaterowanie i wyżywienie. Przykładowo, dwutygodniowy całodzienny kurs języka angielskiego organizowany w Brighton przez Berlitz kosztuje 760 GBP (około 4,5 tys. zł). Opłata za tygodniowe zakwaterowanie z wyżywieniem u angielskiej rodziny to koszt 130 GBP (780 zł). Koszt kursu języka niemieckiego, który w swojej ofercie ma krakowska Glossa, przekracza 8 tys. zł. Kiedy doliczymy do tego cenę biletu lotniczego, okaże się, że na kurs trzeba przeznaczyć średnio dodatkowo 2 tys. zł.

— Prawdopodobnie dlatego z naszej oferty kursów wyjazdowych korzystają głównie większe firmy — przyznaje Anna Dąbrowska z Centrum Berlitz.

Do Language Investment z Sopotu zgłaszają się jednak także mniejsze przedsiębiorstwa.

— Z firmy wyjeżdżają zwykle dwie-trzy osoby, głównie menedżerowie i pracownicy, którzy mają styczność z firmami zagranicznymi. Średni koszt dwutygodniowego kursu z zakwaterowaniem, wyżywieniem i programem kulturalnym to około 4 tys. zł. Najpopularniejszy jest zdecydowanie język angielski i wyjazdy do Wielkiej Brytanii oraz na Maltę — mówi Agnieszka Gierszewska.

Jeżeli kurs ma się odbyć w kraju, który od obywateli Polski wymaga wiz, organizator wyjazdu zwykle pomaga w ich uzyskaniu i reprezentuje klienta w ambasadzie.

Cały dzień lub w zanurzeniu

W wyborze odpowiedniego rodzaju kursu pomoże konsultant organizatora takich wyjazdów — może to być zarówno szkoła językowa, jak i biuro podróży. W czasie spotkania doradca, na podstawie oczekiwań klienta, zaplanuje program szkolenia. A zatem dobierze rodzaj zajęć (indywidualne konsultacje z lektorem czy zajęcia w grupie?), lokalizację szkoły (deszczowy Londyn, słoneczna Malta czy odległe Sydney?), ilość zajęć językowych i dodatkowych, takie jak zwiedzanie, imprezy sportowe czy pikniki. Dokładne przedstawienie wymagań pozwoli firmie przygotowującej kursy na dobór najlepszego i najbardziej skutecznego szkolenia. Ważne jest również przeprowadzenie testów oceniających znajomość języka przyszłych uczestników kursu.

— Klient może wybierać spośród kursów odbywających się w grupach — tzw. połówkowych, które zawierają 25 lekcji w tygodniu, oraz całodziennych — 40 lekcji na tydzień. Dla osób, które wolą naukę indywidualną z lektorem, mamy propozycję wzięcia udziału w kursach polegających na tzw. całkowitym zanurzeniu (total immersion), czyli bardzo intensywnym szkoleniu, nawet do 12 lekcji na dobę — mówi Anna Dąbrowska, dyrektor szkoły językowej Berlitz w Warszawie.

Imprezy w kosztach

Z punktu widzenia pracodawców istotne, że koszt zagranicznego kursu językowego dla pracowników traktowany jest jako koszt uzyskania przychodu. Trzeba jednak pamiętać, że kurs językowy pownien być prawdziwym kursem, a nie wakacjami na koszt pracodawcy — w przeciwnym razie pracodawca może się spodziewać problemów w trakcie kontroli skarbowej.

— Z mojego doświadczenia wynika, że zagraniczne wyjazdy szkoleniowe budzą większe podejrzenia urzędów skarbowych niż szkolenia w kraju. Aby uniknąć problemów, należy zadbać o właściwy program, zachowanie faktur za zatrudnienie lektorów i od firmy prowadzącej szkolenia oraz rachunków za hotel i przelot. Wszystkie te poświadczenia powinny znaleźć się w dokumentach wewnętrznych firmy. Ważna jest też lista obecności, która powinna być podpisywana przez uczestników — wyjaśnia Hubert Cichoń, doradca podatkowy z Deloitte.