Przemysł cierpi na brak pracowników

Rosną zaległości produkcyjne, wydłuża się czas dostaw, piętrzą zapasy… Przyczyną są problemy kadrowe

Wskaźnik koniunktury w polskim przetwórstwie przemysłowym (PMI) wzrósł w sierpniu do 52,5 pkt. wobec 52,3 pkt. w lipcu — wynika z najnowszego badania IHS Markit. „Sierpniowe dane PMI zasygnalizowały silny wzrost w polskim sektorze przemysłowym” — czytamy w komentarzu agencji. PMI jest wyliczany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Każda wartość głównego wskaźnika powyżej 50 pkt. oznacza ogólną poprawę warunków w sektorze. Słowo klucz — ogólną.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Marek Wiśniewski

— Ekspansja na rynku pracy sygnalizowana przez subindeks zatrudnienia była najsłabsza od trzech lat. Ostatni tak słaby odczyt odnotowano w momencie wprowadzenia unijnych sankcji na Rosję w sierpniu 2014 r. — podkreślają ekonomiści PKO BP.

Problemy się piętrzą

Tym razem wyjaśnieniem jest prawdopodobnie wyczerpujący się zasób pracy. — Naszym zdaniem, wzrost zatrudnienia był ograniczany — podobnie jak w ostatnich miesiącach — przez rosnące trudności firm w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników — mówi Krystian Jaworski, starszy ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

O tym, że problem braków kadrowych kładzie się cieniem na realnej działalności przedsiębiorstw, pisaliśmy jakiś czas temu, powołując się na wnioski płynące z najnowszego raportu „Barometr Rynku Pracy VIII”, przygotowanego przez Work Service. Wynika z niego, że w ostatnich miesiącach ponad połowa ankietowanych pracodawców miała trudności z pozyskaniem pracowników, a aż 68,1 proc. spośród nich przyznało, że miało to bezpośredni wpływ na ich firmę — 32,6 proc. firm musiało zaniechać zawieranie kontraktów, a 12,8 proc. zdecydowało się na ograniczenie lub całkowitą rezygnację z inwestycji. Sierpniowe badanie PMI wykazało wzrost zaległości produkcyjnych u polskich producentów pierwszy raz od lutego 2015 r. „W sierpniu czas dostaw wciąż się wydłużał. Ponadto ostatnie pogorszenie wydajności dostawców było bardziej znaczące niż średnia z badań długoterminowych. Poziom zapasów u polskich producentów wzrósł trzeci miesiąc z rzędu, a tempo ekspansji było trzecim najszybszym w historii badań” — głosi raport. Połączenie tego faktu z problemami kadrowymi nie wymaga zdolności dedukcyjnych. W tym samym raporcie czytamy, że „jako przyczynę opóźnień w realizacji zamówień firmy podawały braki w personelu oraz niewystarczającą podaż surowców”.

Coś szwankuje

Problem z polskim przemysłem w ostatnim czasie można w uproszczeniu opisać następująco — jest dobrze, ale coś szwankuje. Wyniki badań PMI z lipca „wykazały najwolniejszy wzrost w polskim sektorze przemysłowym od ośmiu miesięcy”. Taki wniosek miesiąc temu przedstawili eksperci z IHS Markit. Odczyt utrzymał się wówczas na wysokim poziomie — nie tylko powyżej średniej z 19 lat badań, ale też umownego progu 50 pkt. Słowa o spadku dynamiki wzrostu utkwiły jednak w pamięci. Tym bardziej że opublikowane później wstępne dane GUS dotyczące produkcji przemysłowej w lipcu nie rozwiały wątpliwości. Roczna dynamika wyniosła 6,2 proc., wobec rynkowych oczekiwań na poziomie 8,4 proc. (mediana prognoz Bloomberga). Tłumaczono wówczas,że zaskoczenie wynikami mogło wynikać z niedoszacowania efektów przesunięć wakacyjnych przestojów na wyniki niektórych branż. Wyniki PMI za sierpień wskazują jednak na to, że wznowienie prac w tych branżach problemu nie rozwiązało.

— Mimo szybszego wzrostu zamówień ogółem składowa dotycząca bieżącej produkcji zwiększyła się w sierpniu tylko o 0,1 pkt. — do 52,1 pkt. Wzrost był również znacząco mniejszy, niż wynikałoby to z oczekiwanego wpływu wznowienia pracy w fabrykach motoryzacyjnych po lipcowej przerwie urlopowej — mówi Krystian Jaworski. Kolejną porcję informacji GUS dostarczył, publikując raport o koniunkturze w przemyśle, budownictwie, handlu i usługach w sierpniu. Ankietowani przedsiębiorcy z sekcji przetwórstwa przemysłowego ogólny klimat w swojej branży wycenili na 7,4 — biorąc pod uwagę odczyty za sierpień, najlepiej od ośmiu lat. Zastanawiająca była wówczas jednak zmiana miesięczna, która w danych odsezonowanych cofała wskaźnik o blisko 1 w stosunku do odczytu za lipiec. Pytania o najważniejsze bariery ograniczające działalność GUS zadaje przedsiębiorcom z tej sekcji co kwartał. W związku z tym w sierpniowym raporcie takich informacji nie znajdziemy. Za aktualne przyjmuje się więc wyniki opublikowane w lipcu. „Barierami, których znaczenie w skali roku wzrosło w największym stopniu, są niedobór pracowników (z 11 do 19,5 proc.) i niedobór wykwalifikowanych pracowników (z 25,3 do 30,6 proc.)” — czytamy w lipcowym raporcie GUS.

Posiłkując się danymi odsezonowanymi, Krystian Jaworski zwraca uwagę na to, że odsetek przedsiębiorstw przemysłowych, które raportowały trudności w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników, był najwyższy w historii badań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Przemysł cierpi na brak pracowników