Produkcja przemysłowa dynamicznie wchodzi w IV kwartał. Maruderem pozostaje budowlanka. Choć nie na długo — oceniają ekonomiści.
W październiku produkcja przemysłowa wróciła do dwucyfrowego wzrostu, czym sprawiła analitykom niespodziankę. Nawet po wyeliminowaniu czynników sezonowych (jak liczba dni roboczych) zwiększyła się wobec października 2006 r. o 8,6 proc.
— Wynik okazał się nieco lepszy od oczekiwań. Gospodarka wchodzi w ostatni kwartał w bardzo dobrym tempie około 6 proc. — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.
Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK, zwraca uwagę, że pozytywny wydźwięk danych o produkcji w przemyśle niwelowany jest przez słabe dane z sektora budowlano-montażowego. A to, jego zdaniem, może budzić wątpliwości związane z aktywnością inwestycyjną firm.
— 4,2 proc. wzrostu r/r niepokoi, tym bardziej że miesiąc temu produkcja budowlano-montażowa zwolniła prawie do zera. To skutek wysokiej bazy odniesienia sprzed roku, lecz także ograniczenia podaży (braku pracowników i materiałów) i bardzo dużego wykorzystania mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach — dodaje Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.
W przyszłości jednak w budowlance nie powinno dziać się źle — w firmach przygotowujących teren pod budowę produkcja wzrosła o ponad 45 proc.
— W najbliższych miesiącach oczekuję powrotu produkcji budowlanej na ścieżkę solidnego, dwucyfrowego wzrostu — uważa Piotr Bujak.
Pozytywnym zaskoczeniem okazały się też październikowe ceny producentów, które w ujęciu rocznym wzrosły o 2,2 proc. (wobec prognoz wyższych o 0,3 pkt proc.) — dużą rolę w ograniczeniu ich wzrostu odegrał mocny złoty.
Wczorajsze dane nie zmieniają wiele w kwestii oczekiwań dotyczących działań RPP — listopadowa podwyżka jest, zdaniem inwestorów, przesądzona