Przemyt kurcząt pod lupą policji

Igor Nowak
opublikowano: 1999-12-09 00:00

Przemyt kurcząt pod lupą policji

Krajowi producenci rozpoczynają walkę z drobiową kontrabandą

WIĘKSZY RYGOR: Kontrola rynku mięsa powinna wyeliminować nielegalny import — twierdzi Ryszard Pietkiewicz, prezes Drosedu. fot. GK

W styczniu pierwszy raz zbierze się komisja, powołana przez Polski Związek Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu, która skieruje wniosek do policji skarbowej przeciwko nielegalnym importerom mięsa białego. Związek przygotował listę osób i firm, które sprowadzają dziesiątki tysięcy ton drobiu.

Komisja utworzona przez Polski Związek Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu opracuje program kontroli rynku białego mięsa. Ten program będzie ostatnią szansą ratunku przed bankructwem szczególnie dla tych hodowców i producentów, którzy dokonali inwestycji rozwojowych i modernizacyjnych na kredyt.

— Na polski rynek trafiają dziesiątki, a nawet setki tysięcy ton mięsa, które jest nie oclone i nie opodatkowane — twierdzi Aleksandra Wójcik, prezes PZZHiPD.

Latem firmy przewożące drób tranzytem, m.in. do Rosji, zobowiązane były do uiszczania w urzędzie celnym wysokiej kaucji. Po przekroczeniu granicy wschodniej, pieniądze były zwracane. Zaostrzone przepisy obowiązywały jednak tylko kilka tygodni.

Mocne papiery

Związek dysponuje listą osób i firm, które sprowadzają nielegalnie mięso drobiowe i pisklęta do kraju. Spółki uprawiające ten proceder są likwidowane tuż po przeprowadzeniu nielegalnych transakcji. Dlatego trudno dotrzeć do ich właścicieli. Lista podejrzanych ma trafić do policji skarbowej, a sprawą prawdopodobnie zajmie się również prokuratura.

Związkowcy domagają się również, aby import skontrolowała też Najwyższa Izba Kontroli.

Niespodziewani

Hodowcy i producenci twierdzą, że w nielegalny import są zamieszane zakłady przetwórcze mięsa czerwonego. Mrożony drób zagraniczny jest przez nie wykorzystywany do produkcji wędlin.

— Duże firmy, których produkcja podlega stałemu nadzorowi weterynaryjnemu, na pewno nie stosują podobnych praktyk — twierdzi jednak Przemysław Chabowski, szef Morlin i prezes Polskiego Związku Importerów i Eksporterów Mięs.

PZIiEM chce, aby stałą kontrolą weterynaryjną objęte były wszystkie firmy z rynku mięsnego. Zdaniem związku, w nielegalny import zamieszane są jedynie firmy z tzw. szarej strefy.

Nielegalny import jest główną przyczyną spadku cen skupu żywca drobiowego. Za jeden kilogram kurczaka płacono w tym roku od 1,9 do 3,4 zł.

— Wahania cen skupu wykazują, że nikt nie kontroluje rynku mięsa białego. Nasza spółka nie prowadziła skupu poniżej 2,75 zł — mówi Ryszard Pietkiewicz, prezes zarządu giełdowego Drosedu.

W Polsce pojawił się natomiast drób w cenie 1 zł za kilogram. Zdaniem przedstawicieli branży, nie oferował go żaden z krajowych producentów. Nie jest też możliwe, by legalnie importowane kurczaki były tak tanie.

OSTRE CIĘCIE: Trzeba jak najszybciej i za wszelką cenę zlikwidować szarą strefę na rynku mięsa — mówi Przemysław Chabowski, prezes Morlin. fot. BS