Przepisy hamują rozwój rynku alkoholi bez procentów

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2025-02-12 20:00

Konsumenci coraz chętniej sięgają po bezalkoholowe zamienniki trunków wyskokowych, a producentom nie brakuje na nie pomysłów. Rozwój kategorii blokują jednak przepisy, które nie nadążają za rynkową rzeczywistością.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co napędza rynek napojów bezalkoholowych
  • jakie przepisy utrudniają rozwój tej kategorii produktów
  • co robi branża, aby przyspieszyć zmiany legislacyjne
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Globalny rynek napojów NoLo, czyli nisko- i bezalkoholowych, nabiera rozpędu. Według danych IWSR jego wartość sięgnęła już 13 mld USD, a w ostatnich latach wolumen rósł średnio o 8 proc. rocznie. W Polsce ten trend jest jeszcze bardziej dynamiczny. Jak pokazują analizy NielsenIQ, dwucyfrowy wzrost jest widoczny w najbardziej rozwiniętych segmentach, jak piwo bezalkoholowe, ale prawdziwą eksplozję notują zamienniki mocniejszych trunków — tutaj wzrost jest czterocyfrowy.

Piwo rządzi

Liderem pozostaje piwo bezalkoholowe, które odpowiada za 7,5 proc. wartości całej kategorii. Coraz większą rolę odgrywają także wina — warianty bezalkoholowe stanowią już 2,2 proc. wartości tego rynku, a w segmencie win musujących ich udział sięga 5,7 proc. Miejsce na sklepowych półkach zdobywają również bezalkoholowe wersje wermutów. Choć potencjał rynku NoLo dostrzegają także producenci innych gatunków alkoholu, to na drodze do ich rozwoju stoją przepisy, a właściwie ich brak.

— Produkcja wina gronowego oraz aromatyzowanych napojów na jego bazie jest regulowana na poziomie Unii Europejskiej. Pod koniec 2021 r. przyjęto rozporządzenie, które precyzuje zasady odalkoholizowania i częściowego odalkoholizowania takich produktów. Dzięki temu warianty NoLo mogą być legalnie wytwarzane i w Polsce, i w całej UE. Problem w tym, że inne napoje winiarskie, czyli te, których produkcja w Polsce jest dominująca, jak cydry, miody pitne czy wina owocowe, podlegają krajowej ustawie o wyrobach winiarskich, a ta o wariantach bezalkoholowych milczy. W efekcie polscy producenci takich napojów nie mogą ich wytwarzać, choć rynek na nie czeka — mówi Magdalena Zielińska, prezes Polskiej Rady Winiarstwa.

Chłonny rynek

Bezalkoholowe i niskoalkoholowe alternatywa nie jest już tylko ciekawostką, to jeden z najsilniejszych trendów na rynku alkoholi. Analizy branżowe nie pozostawiają wątpliwości — w nadchodzących latach NoLo będzie odgrywać kluczową rolę. Polscy konsumenci chętnie testują nowości i coraz częściej wybierają lżejsze opcje, ograniczając spożycie alkoholu. W efekcie każda nowa propozycja z segmentu NoLo spotyka się z natychmiastowym zainteresowaniem.

— W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi czeka na rozpatrzenie nasz wniosek dotyczący nowelizacji ustawy o wyrobach winiarskich. Apelujemy o pilne rozpoczęcie procesu legislacyjnego i stworzenie przepisów, które pozwolą rozwijać ten obiecujący segment rynku — mówi Magdalena Zielińska.

Jej zdaniem czas ma kluczowe znaczenie — rynek NoLo rośnie w szybkim tempie, a zwlekanie z regulacjami może sprawić, że polscy producenci zostaną w tyle.

— Wiemy, że procedury formalne, w tym notyfikacja przepisów w Komisji Europejskiej, mogą wydłużyć cały proces. Tym bardziej istotne jest, aby już podjąć działania. Każdy miesiąc zwłoki to nie tylko straty dla krajowych firm, ale też zahamowanie pozytywnych zmian w konsumpcji — podkreśla prezes Polskiej Rady Winiarstwa.

Czas na zmiany

Tomasz Potrzebowski, międzynarodowy ekspert ds. rozwoju rynku wina w firmie Henkell Freixenet Polska, potwierdza, że zmiany są nieuniknione.

— Segment bezalkoholowych napojów winiarskich dopiero się kształtuje, ale już widać, jak wielki drzemie w nim potencjał. Konsumenci są otwarci na nowości i szukają produktów wysokiej jakości. Jako firma poświęcamy wiele uwagi analizie ich preferencji i motywacji zakupowych — mówi Tomasz Potrzebowski.

Okiem przedsiębiorcy
Trend NoLo nabiera tempa
Grzegorz Bartol
wiceprezes firmy Bartex

Segment NoLo ma duży potencjał. Konsumenci, a zwłaszcza młodsze pokolenia coraz częściej szukają alternatywy dla tradycyjnych alkoholi, stawiając na naturalność i świadomą konsumpcję. Jako czołowy producent owoców Polska ma ogromny potencjał, by dostarczać cydry, wina owocowe i miody pitne także w wersjach bezalkoholowych.

Obok piw 0% coraz mocniej rozwija się segment dealkoholizowanych win, ginów, whisky i gotowych koktajli bez procentów. Nowoczesne technologie sprawiają, że ich smak i aromat coraz lepiej oddają klasyczne wersje, co przekłada się na rosnącą popularność. Wprowadzenie bezalkoholowych wariantów cydrów i win owocowych mogłoby otworzyć drzwi do nowych grup odbiorców i przyspieszyć rozwój rynku. W przyszłości możemy spodziewać się większej liczby rzemieślniczych trunków inspirowanych lokalnymi składnikami.