Przepisy przepisami, a mafia leje

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2014-10-30 00:00

Spółka, która oszukała skarb państwa na minimum 100 mln zł, korzystała z magazynów firmy kontrolowanej przez… skarb państwa

Działająca od roku w branży paliw zasada tzw. solidarnej odpowiedzialności nie odstraszyła oszustów od podatkowych wyłudzeń, przeciwnie — w czasie jej obowiązywania szara strefa nawet się rozrosła. To, że przepisy i związane z nimi procedury nie działają, dobrze pokazuje przykład opisanej przez nas we wtorek spółki Bio Didi Oil & Gas Trade Group (Bio Didi), której prokurentem był Adam Maruszczak, były szef Centralnego Biura Śledczego (w przeciwieństwie do aresztowanego szefostwa firmy, jemu nie przedstawiono żadnych zarzutów).

LEWE PALIWO W PAŃSTWOWYM MAGAZYNIE:
LEWE PALIWO W PAŃSTWOWYM MAGAZYNIE:
Baza paliw w Koluszkach, należąca do OLPP, była jedną z kilku wykorzystywanych przez Bio Didi Oil & Gas Trade Group. Kontrolowany przez skarb państwa OLPP zapewnia, że weryfikuje klientów na tyle, na ile pozwala mu prawo.
MICHAŁ TULIŃSKI/FORUM

Ostre procedury?

Z ustaleń „PB” wynika, że gang, który zdaniem ABW i prokuratury wyłudzał VAT na wielką skalę, już w 2010 r. i 2011 r. podpisał umowy na przeładunek paliw i ich składowanie oraz utrzymywanie zapasów obowiązkowych z Operatorem Logistycznym Paliw Płynnych (OLPP). Konkretnie zrobiła to firma Didi Oil The Energy Group (Didi Oil), która później wniosła te umowy aportem do Bio Didi. W sprawozdaniu finansowym tej ostatniej za 2013 r. można przeczytać, że to właśnie magazyny OLPP pozwalały jej „na rozszerzenie rynku na obszar całego kraju”.

Tymczasem OLPP to firma należąca pośrednio (przez PERN Przyjaźń) do skarbu państwa. Czy w kontekście ustaleń ABW i prokuratury nie oznacza to, że współpraca z podmiotem skarbu państwa pozwalała na większą skalę wyłudzeń VAT od tego samego skarbu państwa?

— Stanowczo protestujemy przeciwko takim stwierdzeniom. OLPP działa legalnie i z należytą starannością. Wyłudzenia VAT nie mają żadnego związku z wykorzystaniem naszej infrastruktury i sugerowanie takiego związku jest nadużyciem — oponuje Paweł Mazur, rzecznik OLPP.

Zapewnia, że wszyscy klienci państwowej firmy poddawani są rygorystycznym procedurom sprawdzającym, m.in. pod kątem pozwoleń na obrót paliwami i innych dokumentów potwierdzających legalność funkcjonowania. A przemieszczanie i magazynowanie paliw, jako wyrobów akcyzowych, jest na bieżąco ściśle monitorowane przez służbę celną i inne urzędy

Wysokie kaucje?

OLPP zwraca też uwagę, że Bio Didi wpłaciło najwyższą z możliwych kaucji gwarancyjnych,związanych z solidarną odpowiedzialnością, czyli 3 mln zł. Ten sam argument pojawia się w wypowiedziach firm, które kupowały paliwa od Bio Didi. „PB” udało się ustalić i dotrzeć do dwóch z nich. Pierwsza to BM Reflex, znana jako firma doradcza i konsultingowa w branży paliw, która też nimi handluje. Druga — Petrodom Venna, duży hurtownik paliw z Białej Podlaskiej. Szefowie obu spółek zapewniają, że ubiegłotygodniowa akcja ABW to dla nich zaskoczenie, bo w działalności Bio Didi nic nie wzbudzało podejrzeń.

— Wszystkich kontrahentów sprawdzamy, także przy pomocy kancelarii prawnych, wymagając m.in. przedstawienia niezbędnych dokumentów i zezwoleń. Bio Didi przedstawiało żądane przez nas zaświadczenia (m.in. o braku zaległości podatkowych), figurowało też w wykazach firm, które miały koncesję na import paliw i wpłaciły kaucję gwarancyjną związaną z solidarną odpowiedzialnością — mówi Witold Ozimski, prezes BM Reflex.

Wtóruje mu Bernard Domański, członek zarządu Petrodom Venna. Jego zdaniem, ostatnią transakcję z Bio Didi jego firma przeprowadziła na początku 2013 r. I on i szef BM Reflex zapewniają, że ich spółki od lat działają zgodnie z prawem i dlatego nie obawiają się zainteresowania ze strony ABW czy prokuratury.

Rynkowe ceny?

Żaden z kontrahentów Bio Didi najwyraźniej nie sprawdził jednak ogólnie dostępnych akt rejestrowych spółki. Wynika z nich, że wniesiona do Bio Didi pod koniec 2011 r. Didi Oil co najmniej od maja 2012 r. nie płaciła podatków należnych fiskusowi, a co więcej — skutecznie uciekła przed egzekucją skarbówki, wyprowadzając udziały do firmy zarejestrowanej na Cyprze.

Z informacji docierających do „PB” wynika też, że u części uczciwych podmiotów podejrzenia wzbudzały również bardzo atrakcyjne ceny, oferowane przez Bio Didi. Szefowie BM Reflex i Petrodom zapewniają, że nie były szczególnie niskie, przeciwnie — nie odbiegały od rynkowych. Ceny pozwalały jednak Bio Didi na wygrywanie publicznych postępowań na dostawy paliw. Jeszcze trzy tygodnie temu spółka wygrała przetarg organizowany przez Miejski Zakład Komunikacji w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie zaoferowała ceny o około 1-1,5 proc. niższe niż spółki Orlenu i Lotosu.

Chcąc zdusić szarą strefę, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego postuluje zmiany ograniczające znaczenie kryterium ceny przy przetargach na dostawę paliw. Na razie głównymi batami na oszustów mają być inne rozwiązania. Pierwsze to zwiększenie kaucji związanej z solidarną odpowiedzialnością — obecnie wystarczy wpłacić od 200 tys. zł do 3 mln zł, od początku 2015 r. ma być to 1-10 mln zł. Drugie to nowe koncesje na import paliw. To właśnie przy imporcie dochodzi do niepłacenia VAT przez tzw. znikających podatników. Podmioty ubiegające się o koncesję będą musiały złożyć 10 mln zł kaucji. Kontrakty na 2015 r. będą jednak zawierane na starych zasadach gdyż Urząd Regulacji Energetyki dopiero rozpatruje wnioski koncesyjne, a kaucji nie trzeba składać wraz z wnioskiem, tylko na końcu jego procedowania. W rezultacie firmy, które złożyły wnioski, mogą importować paliwa, korzystając z okresu przejściowego.

 

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 28.10.2014 r.
Bio Didi działała z rozmachem. Zatrudniła byłego szefa CBŚ, wprowadziła na rynek własny katalizator paliw, sponsorowała sport motorowy i wydarzenia kulturalne. W 2013 r. osiągnęła 1 mld zł przychodów.